Żyć we Włoszech - Nasz Swiat
05
N, lipiec

26 marca w Ambasadzie Polskiej w Rzymie Ambasador RP we Włoszech Wojciech Ponikiewski w imieniu Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego odznaczył  Julitę Hempel Scaringi, Marię Wandę Romer, Krystynę Różę Jaworską i Ulrico Leiss de Leimburg za ich wybitne zasługi w działalności na rzecz Polski i pomocy Polakom.

Julita Hempel Scaringi otrzymała Krzyż Oficerski Orderu Zasługi RP.
- W latach 1963-89 uczestniczyła w organizowaniu stypendiów naukowych na terenie Włoch dla osób z Polski, które nie należały do komunistycznego establishmentu. Była współorganizatorem długoletniej akcji książkowej, polegającej na rozdawnictwie prohibitów wśród osób przyjeżdżających do Włoch oraz wysyłce do Polski publikacji kulturalnych wydawanych na Zachodzie.  Pani Julita zaangażowana była również w prace Polskiego Instytutu Historycznego, gdzie przez ponad 30 lat prowadziła obsługę administracyjną i finansową.
Realizując działalność społeczną, kulturalną i patriotyczną, wykazywała się wyjątkowym zaangażowaniem, rzetelnością i sumiennością. Jej determinacja oraz pełne oddanie sprawie polskiej są wzorem postawy Polaka na obczyźnie – mówił Pan Ambasador.

Krystynę Różę Jaworską odznaczono Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi RP.
Krystyna R. Jaworska w latach 1980- 89 była bardzo aktywną działaczką Komitetu Solidarności z Solidarnością i Komitetu Pomocy Polsce. Kierowała działem kontaktów nieformalnych z organizacjami opozycyjnymi w Polsce i przekazywała im pomoc materialną.
Przygotowywała także zbiórkę i wysyłkę darów do Polski oraz organizowała konferencje naukowe, poświęcone opozycji w Polsce z udziałem wielu wybitnych osobistości reprezentujących polską emigrację polityczną na Zachodzie Europy – przypomniał Ambasador. - Dzięki aktywności Pani Krystyny Jaworskiej na polu promocji kultury polskiej, po 1989 r. zorganizowano kilka bardzo udanych wystaw w Turynie i Chivasso. Ponadto przez cały czas, jako wykładowca literatury polskiej na Uniwersytecie w Turynie oraz wiceprezes Ogniska Polskiego Turynie, Pani Krystyna Jaworska angażuje się w działalność na rzecz Polski – mówił.

Marii Wandzie Romer  Pan Ambasador wręczył Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi RP.
- Pani Maria Romer, obecnie prezes Ogniska Polskiego w Turynie, w latach 1980-88 zaangażowana była  w pomoc Solidarności. Była prezesem Komitetu Solidarności z Solidarnością w Turynie i Komitetu Pomocy Polsce.
Wniosła nieoceniony wkład w działalność na rzecz Polski Niepodległej. Zaangażowała wiele środowisk włoskich w pomoc i wsparcie dla Polski.  Od 1989 r. w ramach Ogniska Polskiego uczestniczy w promocji kulturalnej i gospodarczej naszego kraju – powiedział Wojciech Ponikiewski.

Ulrico Leiss de Leimburg odznaczono Złotym Krzyżem Zasługi.
- Ulrico Leiss de Leimburg, który w ubiegłym roku został decyzją Ministra SZ Konsulem Honorowym RP w Turynie, jest bardzo aktywnym działaczem i wiceprezesem Ogniska Polskiego w tym mieście. W latach 1980-88 zaangażowany był w działalność Komitetu Solidarności z Solidarnością i Komitetu Pomocy Polsce w Turynie.
Pan Leiss de Leimburg wykonywał misje kurierskie do Polski, służące utrzymaniu kontaktów z organizacjami opozycyjnymi. Przekazywał informacje do organizacji opozycyjnych m.in. w Warszawie, Gdańsku i Krakowie. Pan Leiss de Leimburg leczył także nieodpłatnie polskich emigrantów, którzy po stanie wojennym znaleźli się w regionie Piemontu, i  nadal czyni to bezinteresownie - mówił Pan Ambasador.

D.W.
na podst. przemówienia Ambasadora RP
Wojciecha Ponikiewskiego

foto: Krystyna R. Jaworska i Ulrico Leiss de Leimburg / z arch. Ogniska Polskiego w Turynie

W lutym nakładem wydawnictwa Piemme ukazała się książka „Con occhi di bambina” autorstwa Ani Golędzinowskiej, mieszkającej od wielu lat we Wloszech.

Prawdziwa historia Ani Golędzinowskiej zaczyna się w Polsce, kiedy jako mała dziewczynka, która marzy o życiu w zaczarowanym zamku, Ania zmuszona jest zmierzyć się z brutalnością życia. Jest to opowieść o podróży do Włoch, jako ziemi obiecanej, która staje się następnie serią tragicznych dla dziewczyny przygód. To opowieść o sile marzeń i ogromnym znaczeniu dążenia do ich realizacji.

Przemoc i dyskryminacja, uprowadzenie i próba popełnienia samobójstwa, skorumpowani policjanci, molestowanie, alkohol, narkotyki, nocne życie i tysiące fałszywych przyjaciół to tylko niektóre z doświadczeń, na które napotkała bohaterka. Historia Ani to nieprzyjęcie kompromisów, dzięki którym możnaby dalej żyć.

Nowa droga w życiu Ani Golędzinowskiej otwiera się zupełnie niespodziewanie. Droga, dzięki której autorka odnajdzie inną przyszłość, nadzieję, drogę, która prowadzi do bram serca.

Poznałyśmy się kilka lat temu przy okazji wywiadu, który ukazał się w naszym dwutygodniku. Wtedy po raz pierwszy opowiedziałaś naszym czytelnikom o twoich trudnych początkach we Włoszech. Muszę jednak przyznać, że wielu faktów wtedy mi nie zdradziłaś. Dlaczego?
Kiedy się poznałyśmy nie mogłam jeszcze do końca ujawnić mojej historii. Bałam się, ponieważ jeżeli wyszłyby na światło dzienne jakieś ważne fakty, nikt nie stanąłby w mojej obronie, tymbardziej że w moją sprawę wmieszny byl także inspektor policji włoskiej. Musiałam bardzo uważać na to co mówię.
Niestety bardzo często zdarza się, że stanie po stronie PRAWDY powoduje, że ofiary zostają porzucone samym sobą, pozostawione w osamotnieniu. Dopiero teraz, kiedy już zeznałam przed sądem, mogę zdradzić to, co przeżyłam.

W lutym ukazała się twoja pierwsza książka „Con occhi di bambina”, w której opowiadasz całą prawdę o sobie. Książka zaczyna się od gwałtu, dlaczego zdecydowałaś się na taki ostry początek?

Uważam, że z moją historią może identyfikować się wiele kobiet, którym nie pozwala się mówić, albo się ich po prostu nie słucha lub nie chce usłyszeć. Przestępstwo jakim jest gwałt powinno być tak samo surowo karane jak zabójstwo, ponieważ ten akt zabija duszę ofiary.

Każdego dnia możemy usłyszeć o dziewczynach, kobietach zamordowanych, bitych czy zgwałconych... ale nikt się tym zbytnio nie przejmuje. Ile jest młodych kobiet, zwabianych pięknymi obietnicami do Włoch, a potem zmuszanych do prostytucji? Niestety media zajmują się tylko niektórymi, wybranymi przez nie same przypadkami, jak np. imprezy Bunga Bunga, które odbywały się w willach Berlusconiego. Nagłośnienie tej sprawy sprawiło jedynie, że dziewczyny biorące w nich udział stały się celebrytkami i zarabiają w tej chwili, za jeden wieczór w dyskotece, od 5.000 do 40.000 euro. O ofiarach prostytucji nie tylko się nie mówi, ale bardzo często odmawia się im nawet pomocy.

W książce opisujesz twoje problemy z narkotykami, alkoholem, depresją...
Tak, bardzo często dla złagodzenia bólu psychicznego szuka się tzw. cudownego leku, dzięki któremu będzie można zapomnieć...
Moimi lekami były narkotyki i alkohol. Niestety po początkowym efekcie, przychodzi moment zderzenia się z rzeczywistością, co następnie prowadzi do depresji.

Co sprawiło, że udało ci się wyjść z nałogów, wcześniej z świata night clubów?
Ze świata night clubów uciekłam, kiedy byłam jeszcze niepełnoletnia. Potem wybrałam to życie świadomie, ale tylko żeby nie musieć wracać do Polski. Przez trzy lata “recytowałam”, pracowałam pod imieniem Claudia... to był wybór desperacki 17-letniej dziewczyny, która nie miała nic do stracenia oraz niczego, by wybrać powrót do kraju. Od samego początku wiedziałam, że nie jest to życie dla mnie, że chciałam więcej, musiałam jedynie znaleźć sposób, by móc to zademonstrować i wyjść ze świata nigt-ów. Walka z narkotykami była bardzo długa i powolna, ale również i z tym wrogiem udało mi się wygrać.

W 2010 roku zdecydowałaś się na wyjazd do Medjugorje, znanego i odwiedzanego bardzo często miejsca pielgrzymkowego w Europie, które jest ośrodkiem odnowy życia religijnego. Dlaczego?
Dlatego, że chciałam znaleźć odpowiedzi na moje pytania.

Czy znalazłaś?
Tak, przede mną otworzył się inny świat. Podczas pielgrzymiki zdarzyły mi się momenty bardzo wzruszające. Tam też obaliłam mur, który przez lata tkwił we mnie. W Medjugorje zaczęłam żyć na nowo.

Jaką rolę odgrywa dla ciebie wiara?

W chwili obecnej bardzo ważną, ale jeszcze 2 lata temu byłam osobą, która nie chciała nawet słyszeć o kościele i księżach. Teraz każdego wieczoru modlę się, uczęszczam na niedzielne msze św. i staram się znaleźć w ewangelii przesłania dla mnie. Wiara bardzo mi pomaga, daje mi spokój i radość.

Do kogo skierowana jest twoja książka?

Skierowana jest do wszystkich osób, które upadły i poszukają siły do podniesienia się, do wszystkich, którzy myślą że nie poradzą sobie w życiu, i którzy nigdy w siebie nie wierzyli. To książka dla wszystkich tych, którzy zgrzeszyli i nie mają odwagi przyznać się do tego oraz do ludzi którzy cierpieli lub nadal cierpią i nie wierzą, że bycie uczciwym popłaca.

rozmawiała Anna Malczewska

foto: © Abraham C

Według  obowiązującego w  diecezji mediolańskiej obrządku ambrozjańskiego (il rito ambrosiano), karnawał w Mediolanie trwa o tydzień dłużej niż w innych stronach świata.

Tradycja ta sięga  IV wieku, czyli czasów  świętego  Ambrożego, patrona Mediolanu. Członkowie Koła Kulturalnego zdecydowali jednak  zorganizować pożegnanie karnawału 5 marca. Zebraliśmy się w centrum miasta, w  restauracji  "Sant' Eustorgio ", sąsiadującej ze  słynną bazyliką z VI wieku. Doskonała toskańska kuchnia, wyśmienite trunki, nasze stroje i maseczki (proszę spojrzeć na zdjęcia)  zapewniły nam szampańską zabawę.

Pod koniec wieczoru zorganizowaliśmy  fantową loterię dla obecnych przedstawicielek płci pięknej. Z myślą o nadchodzącym  Dniu Kobiet wszystkie panie otrzymały także róże.

Na zakończenie wieczoru  wznieśliśmy  kilka toastów - między innymi życząc sobie wielu podobnych spotkań w przyszłości, bo nasze stowarzyszenie w tym roku będzie obchodziło 10 rocznicę powstania.

Barbara Głuska -Trezzani

21 lutego mieliśmy okazję być obecni na  recitalu Aleksandry Kurzak, która wystąpiła po raz drugi w swej karierze w najsłynniejszym teatrze operowym świata: mediolańskiej  La Scali.

Aleksandra Kurzak rozpoczęła studia muzyczne w wieku siedmiu lat, grając na fortepianie i skrzypcach, kontynuując w latach następnych studia w konserwatorium we Wrocławiu i w Hamburgu, gdzie w wieku 21 lat zadebiutowała na tamtejszej scenie operowej w roli Zuzanny w „Weselu Figara” Mozarta.

Warto przypomnieć, że w tej samej operze śpiewała wtedy jej matka, a zarazem nauczycielka, znana polska śpiewaczka Jolanta Zmurko.  Aleksandra Kurzak (sopran), zwyciężczyni międzynarodowych konkursów (w Warszawie, Barcelonie, Helsinkach i Kantonie) szybko zdobyła sławę, występując na takich scenach jak: Staatsoper w Hamburgu, nowojorskim Metropolitan, londyńskim Covent Garden czy Staatsoper w Wiedniu i Festiwalu w Salzburgu.

W lutym 2010 roku zadebiutowała w la Scali w roli Gildy w „Rigoletto” Verdiego, po czym zaproponowano jej recital właśnie w roku bieżącym, co jest najwyższym wyróżnieniem dla każdego śpiewaka operowego na świecie.

Program, który zaproponowała Aleksandra Kurzak 21 lutego w La Scali, składał się z dwóch części: w pierwszej zatytułowanej „Słowiki” (Usignoli) usłyszeliśmy pieśni Schuberta, Brahmsa, Griega,Czajkowskiego i Rimskiego Korsakowa, oraz utwory kompozytorów polskich takich jak: Niewiadomski i Lutosławski. Druga część pod tytułem „Pieśni polskie” (Canti polacchi) zawierała kompozycje Chopina, Moniuszki, Paderewskiego, Karłowicza i Różyckiego, oparte na motywach naszej muzyki ludowej.

Wykonanie tak trudnego repertuaru udało się Aleksandrze Kurzak znakomicie, ponieważ została nagrodzona burzliwymi owacjami i bisowała aż  trzy razy, zachwycając publiczność ariami z oper Verdiego i Mozarta.

Liczna grupa członków Koła Włosko-Polskiego w Lombardii,obecna na recitalu, spotkała się po spektaklu z artystką, której Massimiliani Zobel Ferrari wręczył biało-czerwone kwiaty. Tego  wieczoru poznaliśmy również panią Jolantę Zmurko, która udzieliła nam wiele interesujących wiadomości o karierze córki.

Barbara Głuska Trezzani

Pięć osobowości, pięć różnych historii, pięć sposobów ekspresji, pięć odmiennych punktów widzenia, ale wspólny sen o imieniu Milliar...

Członkowie zespołu Milliar spotkali się na tym samym rozdrożu, gdzie zaprowadziło ich przeznaczenie, kiedy to polska wokalistka Daria Nowakowska postanowiła związać swoją przyszłość z włoską sceną muzyczną. Ich drogi skrzyżowały się w 2006 roku w Ravennie. Od tego momentu pracują nad tym, by zabrać swoich słuchaczy w podróż po nieogarnionym muzycznym uniwersum.

Angelo Stella zapewnia mocne gitarowe akcenty, Gianluigi Pelloni – pełnowymiarowy rytm perkusji, Marco Anulli oprawia wszystko ciekawymi aranżacjami klawiszy, a gitara basowa jest obecnie w rękach muzyków sesyjnych. Muzyczne osobowości nadają energetyczny i niebanalny charakter autorskim utworom, opowiadanym charyzmatycznym i czarującym głosem.

Wyprawa przez różnorodne gatunki takie jak powerpop, rock czy funk, zawiera się w dwóch prostych słowach: MILLIARdy dźwięków.

Oryginalność tego projektu tkwi w zetknięciu się różnych muzycznych kultur. Owa mieszanka stylistyczna nie pozwala na proste zaszufladkowanie. Repertuar zespołu Milliar jest głównie włoskojęzyczny, ale nie braknie także utworów w języku polskim i angielskim.

Milliar można zobaczyć na żywo na większych i mniejszych scenach całego regionu Emilia Romagna. Można ich też posłuchać na stronie internetowej www.myspace.com/milliar.

Jak sami mówią, przeprawa przez morze przeszkód w kierunku „sukcesu” nie będzie krótka ale świadomość tego sprawia, że przygoda jest jeszcze bardziej ekscytująca - trzymajcie za nich kciuki!!!

Bycie artystą nie jest proste – ale jest ich pięcioro, trzymają się razem i nie boją się żadnego wyzwania...”

 

 

" frameborder="0" allowfullscreen>

embed video plugin powered by Union Development

16 lutego w Teatro Vittoria w Turynie odnbbył się koncert Gai Kunce, pianistce z Krakowa, która zaprezentowała  utwory polskich Żydów: Józefa Wieniawskiego (1837-1912), Ignacego Friedmana (1882 -1948) i Alexandra Tansmana (1897-1986). Występ został poprzedzony wstępem, przygotowanym przez muzykologa Enrico Fubini.

Koncert ten był próbą zilustrowania silnej więzi kulturowej narodu żydowskiego i polskiego. Z korzyścią dla obu stron i nie prowadząc do szczególnych napięć, wspólnota żydowska rozrastała się integrując z Polakami przez wiele wieków, począwszy od pierwszych ruchów migracyjnych w XII w. aż do wybuchu II Wojny Światowej.

Pod koniec XIX w. w Warszawie mieszkało około 300 tys Żydów. W większości mieli oni wysoki status społeczny, byli wykształceni, często należeli do promotorów nowoczesnych trendów w życiu gospodarczym i intelektualnym kraju i cechowało ich mocne poczucie tożsamości polskiej. Ponadto w mieście działało wiele zreformowanych synagog, w których kazania wygłaszane były w języku polskim.

W chwili wybuchu II Wojny Światowej żyło w RP około trzech milionów Żydów, co stanowiło 10% całej populacji. Trzy miliony ludzi, którzy pozostawili niezatarty ślad w kulturze polskiej. Koniec tego świata wyznaczył najazd nazistów na Polskę i ich decyzja o  “likwidacji” kwestii żydowskiej.

Co pozostało z więzi wspólnoty polsko-żydowskiej do dziś?
We wschodnich regionach Polski można jeszcze spotkać synagogi, szkoły religijne (cheder) i rytualne łaźnie (mikveh). Ponadto, wojenną gehennę przetrwały sztuki teatralne, filmy oraz muzyka. I to właśnie dzięki utworom muzycznym i ich uniwersalnemu językowi możemy, chociaż w części, przywołać zaginiony świat, który pozostawił tak wielką pustkę w kulturze obu narodów.

Koncert został zorganizowany przez Konsulat Honorowy Rzeczpospolitej Polskiej w Turynie, Urząd Miasta w Turynie – Asesorat do spraw Współpracy i Kontaktów Międzynarodowych, Wspólnotę Żydowską w Turynie oraz Ognisko Polskie w Turynie, przy wsparciu Konsulatu Generalnego RP w Mediolanie.

W poniedziałek 14 lutego 2011 wielu Polaków z Castelli Romani  zgromadziło się w nowo otwartej restauracji “Sugo “ w Grotaferrata, aby wspólnie świętować Walentynki.

Wieczór upłynął nam bardzo przyjemnie przy zapalonych świecach, dobrym jedzeniu  oraz przy naszej  polskiej muzyce.
Właścicielami restauracji  są Matteo D’Andrea oraz jego żona Polka,  Monika Szczepańska. Różnorodność dań oraz  miła i szybka obsługa wróżą  im  sukces .

Warto zaznaczyć, iż  lokal pomalowany jest na biało – czerwono, nadając mu polski akcent.

W imieniu wszystkich Polaków z  Castelli Romani i nie tylko - Monice i Matteo życzymy dużo, dużo pomyślności  oraz  sukcesu !

Zdjęcia i tekst: Bożena Wróblewska