Żyć we Włoszech - Nasz Swiat
28
N, luty

Rodzicom brak wiedzy na temat zalet dwujęzyczności, a często przekonani są wręcz o tym, że nauka polskiego jako drugiego języka zakłóca rozwój, w czym wtórują im niekiedy włoscy nauczyciele - takie przyczyny niewielkiego zainteresowania oświatą polonijną wskazuje w rozmowie z PAP Anna Smolińska, prezes i założycielka Rady Oświaty Polonijnej we Włoszech.
 

PAP / Tomasz Waszczuk Jest ona także jedną z założycielek Instytutu dla Polonii w Neapolu oraz dyrektorką sobotniej szkoły kultury i języka polskiego w Lago Patria w Kampanii. Jej zdaniem należy zacząć od edukacji rodziców, którzy muszą uwierzyć w zalety dwujęzyczności.

 

PAP: Jakie są cele Rady Oświaty Polonijnej?

Anna Smolińska: Rada, która powstała w październiku zeszłego roku, to rezultat nawiązania współpracy między polonijnymi ośrodkami edukacyjnymi, działającymi na terenie całych Włoch. Decyzję o jej powołaniu podjęto podczas konferencji nauczycieli polonijnych w Neapolu. Celem zaś jest wspieranie rozwoju oświaty polonijnej, czyli sobotnich szkół społecznych. Rada ma strukturę federacji, która skupia sobotnie szkoły i organizacje polonijne prowadzące działalność edukacyjną. Jej aktywność skoncentrowana jest wyłącznie na szkołach społecznych i polonijnych ośrodkach edukacyjnych. Rada nie ingeruje natomiast w kwestie państwowych polskich szkół, które podlegają MEN.

 

PAP: Polonia włoska liczy ok. 100 tys. osób. Jaki odsetek dzieci uczy się w polskich szkołach?

A.S.: Niespełna 1 150 polonijnych dzieci. 900 z nich uczęszcza do 4 polskich szkół państwowych, zwanych Szkolnymi Punktami Konsultacyjnymi. Oprócz nich działa Szkoła Europejska i kilkanaście szkół społecznych przy polonijnych stowarzyszeniach z ok. 30 nauczycielami. Chodzi do tych szkół 250 polonijnych dzieci. Przy 100-tysięcznej Polonii są to dane wywołujące niepokój.

 

PAP: Jak tłumaczyć znikome zainteresowanie oświatą polonijną?

A.S.: Rodziny nie mają odpowiednich informacji na temat zalet dwujęzyczności. Wciąż dominuje przekonanie, że nauka języka polskiego zakłóci proces rozwoju dziecka. Z kolei wśród organizacji polonijnych nie ma właściwej wiedzy na temat zakładania i prowadzenia szkół społecznych ani wsparcia finansowego i metodycznego.

Problemy finansowe sobotnich szkół odczuwają polonijni nauczyciele, którzy za swoją pracę otrzymują minimalne wynagrodzenie lub też żadne, co nie zniechęca ich zresztą do tej pracy. Dodatkowo niejednokrotnie sami opłacają sobie wyjazdy na szkolenia metodyczne. Od kilku lat nauczyciele i animatorzy oświaty polonijnej mogą natomiast korzystać bezpłatnie ze szkoleń organizowanych przez Wspólnotę Polską i działający przy nim Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli.

Chcemy zaktywizować środowiska polonijne i zachęcić do zakładania sobotnich szkół, udzielać wsparcia merytorycznego i metodycznego istniejącym już ośrodkom edukacyjnym. Pracujemy nad poradnikiem.

 

PAP: Jakie są najważniejsze elementy nauczania w takich szkołach? Czy kładzie się nacisk na wychowanie patriotyczne czy też na kulturę, ogólną wiedzę o Polsce?

A.S.: Do sobotnich szkół polonijnych uczęszczają przeważnie dzieci polsko-włoskiego pochodzenia, które mają sporadyczny kontakt z Polską i w niektórych przypadkach w ogóle nie mówią po polsku. To oznacza, że każdy element nauczania jest ważny - od nauki języka polskiego poprzez historię i wiedzę o Polsce. Dzieci chłoną informacje o Polsce, którą zaczynają odkrywać. W ich środowiskach wręcz nie mówi się o Polsce. Z zainteresowaniem śledzą lekcje historii. Najmłodsi natomiast uwielbiają polskie zabawy i bajki. Są szkoły, które organizują spotkania z polskimi autorami bajek. Bardzo istotnym elementem jest też zapoznanie z polską kulturą i tradycjami. W każdej szkole dzieci malują pisanki, witają wiosnę tradycyjną Marzanną, przygotowują jasełka.

Zajęcia odbywają się przeważnie raz w tygodniu. Każda ze szkół społecznych opracowuje własny program nauczania, opierając się na podstawie programowej dla uczniów polskich uczących się za granicą opracowanej przez MEN. Ze względu na zróżnicowany poziom kompetencji językowych i zróżnicowany wiek uczniów nie jest możliwe opracowanie jednolitego programu dla wszystkich szkół.

 

PAP: Jakie są oczekiwania rodziców, którzy posyłają dzieci do takich szkół? Czy chcą, by ich wyręczyły? Powszechnym zjawiskiem jest to, że nawet w polskich rodzinach z dziećmi rozmawia się po włosku.

A.S.: Rodzice często oczekują, że szkoła nadrobi ich zaległości w polskojęzycznym wychowaniu. Kiedy przyprowadzają 10-letnie dziecko, które nie mówi po polsku, wymagamy od rodziców ścisłej współpracy. Aby opanować drugi język, należy mu poświęcić 25 godzin tygodniowo. W polskiej szkole dzieci przebywają tygodniowo 3-4 godziny. Jeśli rodzic nie zacznie rozmawiać z dzieckiem po polsku również w domu lub odrabiać wspólnie z nim zadań domowych z polskiej szkoły, nie osiągnie oczekiwanych rezultatów. Są też rodzice, którzy liczą, że rozbudzimy zainteresowanie Polską, ponieważ dzieci nie chcą do niej jeździć. Rzecz całkiem naturalna, jeśli dziecko ma trudności z porozumiewaniem się z najbliższą rodziną i rówieśnikami. W takich i podobnych przypadkach polonijny rodzic obwinia zawsze system, czyli brak polonijnych szkół, nie zdając sobie absolutnie sprawy, że jest przeciwnie.

Każda polska szkoła stara się we własnym środowisku dotrzeć do jak największej grupy polonijnych rodziców i rozpowszechnić zalety dwujęzyczności. Niektóre z nich prowadzą nawet regularne szkolenia dla rodziców na ten temat. Ale to nie wystarczy. W kraju, jakim są Włochy, gdzie znaczna część Polonii dobrowolnie uległa asymilacji, potrzebne jest działanie na większą skalę. Mam na myśli ogólnokrajową kampanię promującą zalety dwujęzyczności zarówno w języku włoskim, jak i polskim. Rozwój oświaty polonijnej powinien rozpocząć się właśnie od edukacji polonijnego rodzica.

 

PAP: A jak bardzo angażują się sami uczniowie?

A.S.: Trzeba przyznać, że najtrudniejszym przedsięwzięciem jest przekonanie rodziców do polskiej szkoły. Kiedy bowiem dziecko przekroczy próg szkoły polonijnej, chce w niej zostać. Proponowane zajęcia są tak atrakcyjne, że niejednokrotnie budzą zaciekawienie włoskich dzieci, które mówią: „ja chcę do szkoły, do której chodzi Zosia”.

 

PAP: Polskie dzieci chodzą do zwykłych włoskich szkół. A tam zdarza się nawet, że dowiadują się od nauczycieli, że Kopernik był Niemcem. Przy okazji 70. rocznicy Powstania Warszawskiego przewertowaliśmy wiele włoskich podręczników do historii, by przekonać, że w ogóle się o nim nie wspomina, nawet nauczyciele o nim nie słyszeli.

A.S.: Rzeczywiście, w szkole włoskiej mało jest informacji o Polsce. W gimnazjum pojawiają się pierwsze wzmianki o Janie III Sobieskim i Odsieczy Wiedeńskiej, o polityce carycy Katarzyny i o III rozbiorze Polski. W książce do geografii natomiast wspomina się o wejściu Polski na scenę Europy w 966 roku wraz z przyjęciem chrześcijaństwa, po czym jest natychmiastowe przejście do rozbiorów i II wojny światowej. Więcej mówi się o murze berlińskim niż o wkładzie "Solidarności". Te wszystkie braki szkoły społeczne starają się uzupełniać. W naszej szkole zdarzył się przypadek, gdzie dziecko poprosiło polską nauczycielkę historii o dodatkowe informacje, ponieważ chce poprowadzić w swojej włoskiej szkole lekcję o Polsce. Niestety wciąż spotykamy się z przypadkami, kiedy to włoscy nauczyciele krytykują naukę języka polskiego lub też wręcz jej zakazują, ponieważ - jak twierdzą - „zakłóca to poprawny proces rozwoju mowy i przyswajania wiedzy”.

 

PAP: Jak układa się Wasza współpraca ze stroną włoską? Czy spotykacie się z przychylnością czy też musicie w różnych miastach walczyć o każde pomieszczenie?

A.S.: Ogólnie strona włoska jest przychylnie nastawiona do naszych działań, ale z lokalami zawsze był problem. Wedle włoskiego prawa stowarzyszenie może otrzymać prawo do użytkowania bezpłatnie auli w szkole włoskiej, ale tylko w tygodniu, kiedy szkoły są otwarte. W przypadku sobotnich szkół jest to rozwiązanie niezadowalające. Dlatego też szkoły społeczne wynajmują pomieszczenia od innych szkół prywatnych.

Rada Oświaty Polonijnej to młoda organizacja, przed którą stoją duże wyzwania. Ale są już rezultaty. W regionie Kampania powstały dwie nowe sobotnie szkoły. Od samego początku otrzymaliśmy wsparcie zarówno ze strony konsulatu RP w Rzymie, jak i Stowarzyszenia Wspólnota Polska. Nie zapominajmy, że to właśnie sobotnia szkoła jest mostem łączącym polonijne dzieci z Polską.

 

Z Rzymu Sylwia Wysocka, Polska Agencja Prasowa

 

"Rodem Warszawianin, sercem Polak,

a talentem świata obywatel...".

 

1 marca, podczas Dnia Polskiego - zorganizowanego w ramach akcji POLONIA WŁOSKA DLA MŁODYCH POLAKÓW Z BIAŁORUSI, w Auli św. Jana Pawła II – Kościół św. Stanisława, via delle Botteghe Oscure, Stowarzyszenie Le Rondini przeprowadziło warsztaty "Życzenia dla Chopina".

Urodziny Chopina świętujemy 1 marca mimo, iż w metryce chrztu kompozytora widnieje data urodzin 22 lutego. Wybór ten - dokonany przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina - nie jest przypadkowy - 1 marca, nie zaś 22 lutego, swoje urodziny świętował sam Fryderyk Chopin, a także jego bliscy.

Na warsztatach dzieci przygotowały kolorowe laurki i serduszka, a dorośli poprzez test - zapoznali się z biografią Fryderyka Chopina.

Wśród uczestników warsztatów zostały wylosowane książki o Fryderyku Chopinie i płyty z jego utworami.  Sponsorami nagród są: Narodowy Instytut Fryderyka Chopina - www.chopin.nifc.pl oraz Stowarzyszenie Le Rondini. Listę osób nagrodzonych można znaleźć na stronie: assoculturalerondini.blogspot.com oraz na  Facebooku: APSC Le Rondini.

Spotkanie „Życzenia dl Chopina", odbyło sięw ramach projektu Stowarzyszenia Le Rondini: „Rzymskie spotkania z literaturą, poezją i muzyką polską", wspófinansowanego z funduszu polonijnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

Dziękujemy serdecznie Martynce i Dawidowi Spiżarnym za rysunki, specjalnie przygotowane na 205. urodziny Fryderyka Chopina!

Organizatorami akcji POLONIA WŁOSKA DLA MŁODYCH POLAKÓW Z BIAŁORUSI są: Szkoła Polska w przy Ambasadzie RP w Rzymie; Rada Rodziców przy Szkole Polskiej w Rzymie; Stowarzyszenie Nauczycieli Języka i Kultury Polskiej w Rzymie; Mojabancarella – polonijny portal internetowy w Italii; CRUDOP Nestora Grojewskiego.

Celem akcji jest zorganizowanie w czerwcu 2015 r. kilkudniowego pobytu w Rzymie dla 8-10 dzieci pochodzenia polskiego wraz z 2 nauczycielami. Pobyt w Rzymie ma być dla dzieci polskich z Białorusi nagrodą w konkursie „Mistrz ortografii 2015” organizowanym przez Związek Polaków na Białorusi.

Iwona Bigos - Stowarzyszenie Le Rondini

25 lutego br. upłynęło 50 lat od śmierci Józefa Winawera –  aktora teatralnego i filmowego, związanego w latach 1944-1947 z Teatrem Dramatycznym 2 Korpusu, zmarłego w Rzymie i pochowanego na tutejszym cmentarzu Campo Verano.



 
Józef Winawer, znany włoskiej publiczności jako Giuseppe Varni, był bratem Soavy Gallone (Stanisławy Winawer) - gwiazdy kina niemego, żony znanego włoskiego reżysera Carmine Gallone, którego wspomina się dziś najczęściej ze względu na propagandowy film z okresu reżimu Mussoliniego pt. „Scipione l’Africano”. Oprócz tego „kolosa” włoskiej kinematografii Gallone wyreżyserował ponad 100 innych filmów, o których opowiada książka „Non solo Scipione. Il cinema di Carmine Gallone.” (Liguori Editore, 2003) pod redakcją prof. Pasquale Iaccio.


 
Siostra Józefa Winawera - Soava Gallone - jest aktorką całkowicie zapomnianą przez polską publiczność. Być może pamięć o niej zostanie przywrócona dzięki biografii pisanej przez p. Alinę Balę (autorkę książki o Helenie Makowskiej) oraz niezwykle ciekawemu artykułowi zamieszczonemu przez nią w grudniu zeszłego roku na łamach Nowego Łowiczanina.

http://lowiczanin.info/kwartalnik-historyczny/04-2014/-Z-Lowicza-na-wielki-plan-filmowy/

W 1940 roku, dzięki pomocy siostry i szwagra, Józef Winawer rozpoczął swoją karierę w filmie włoskim. Trwała ona nieprzerwanie do 1955 roku, kiedy to pojawił się już po raz ostatni w filmie „Don Camillo e l’onorevole Peppone” (reż. Carmine Gallone).


 



W sumie Józef Winawer wystąpił w ponad 30 filmach, wcielając się w postacie drugoplanowe i epizodyczne. Włoska publiczność zapamiętała go najlepiej w roli woźnego z filmu „Maddalena... zero in condotta” (1940, reż. Vittorio de Sica) dostępnego na DVD oraz z filmowych wersji oper: “Il Rigoletto”,  „Il Trovatore”  oraz “La forza del destino” - wszystkich w reżyserii Carmine Gallone.



 Na ostatnim zdjęciu Józef Winawer (woźny Bondani) w otoczeniu uczennic.


Polska publiczność nie powinna zapominać o Józefie Winawerze przynajmniej ze względu na dwa filmy: „Wielką drogę” (1946, reż. Michał Waszyński) oraz „Avanti a lui tremava tutta Roma” (1946, reż. Carmine Gallone).

“Wielka droga” to film nakręcony przez Referat Filmowy 2 Korpusu. Opowiada o losach Polaków, którzy w 1939 roku zostali wysiedleni w głąb Rosji, przetrwali wygnanie i wraz z Armią gen. Andersa dotarli na front włoski.  Dokumentalne zdjęcia oraz wspaniała obsada sprawiły, że był swoistą sensacją. Józef Winawer wcielił się w nim w rolę lekarza. Przez wiele lat filmu nie wolno było pokazywać w Polsce.



 
Kadr z filmu „Wielka droga” oraz fragment artykułu opublikowanego w „Paradzie”  dnia 8 września 1946 r. (nr 88)


„Avanti a lui tremava tutta Roma” (reż. C.Gallone, premiera 2 października 1946 r.) to film, który pomimo zajęcia piątego miejsca wśród najbardziej kasowych filmów sezonu 1946/1947 oraz udziału w nim Anny Magnani, spotkał się z bardzo chłodnym przyjęciem krytyków;  nadal nie jest rozumiany i właściwie interpretowany. Nie można się temu dziwić, gdyż bez znajomości historii II wojny światowej oraz wojennych losów Carmine i Soavy Gallone, tego filmu zrozumieć się nie da! Film w jednoznaczny sposób określa stosunek reżysera do „sprawy polskiej” po zakończeniu II wojny światowej. Rozbrzmiewa w nim muzyka Chopina; padają ostre słowa z ust ukrywającego się w Rzymie Żyda-Polaka: „La Polonia non morrà mai! Malgrado che l’abbiate soffocato nel sangue!”; najprawdopodobniej motyw perfidnej zdrady nie dotyczy jedynie zdrady przedstawionej w Tosce Pucciniego, wokół której toczy się akcja filmu.

Po zakończeniu kariery filmowej Józef Winawer rozpoczął współpracę z Rozgłośnią Polską Radia Wolna Europa. Występował m.in. w alternatywnej wersji „Podwieczorku przy mikrofonie” – audycji rozpoczynającej się słowami piosenki „Trzymajmy się, nie dajmy się”. Wiele nagranych przez niego audycji dostępnych jest w Internecie.




Zmarł w Rzymie 25 lutego 1965 roku. Pochowany jest w kwaterze cudzoziemskiej na cmentarzu Campo Verano w Rzymie.

Agata Rola-Bruni

Wydział Konsularny Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Rzymie ma przyjemność przekazać zaproszenie fundacji "Świat na Tak" oraz pani poseł Joanny Fabisiak do wzięcia udziału w VI edycji konkursu „Być Polakiem” adresowanego do dzieci i młodzieży polonijnej.
 

Tegorocznymi tematami są:

Grupa I – wiek 8 – 12 lat

Bohaterowie polskich książek w podróży dookoła świata

 

Grupa II – wiek 13 – 15 lat

„Wnioskuję o przyznanie Orderu Uśmiechu Polce/Polakowi - …....”

 

Grupa III – wiek 16 – 18 lat

PRL we wspomnieniach moich najbliższych


Grupa IV – wiek 19 – 25 lat

„Aby Polska flaga nigdy nie powiewała niżej niż flagi innych państw”

[słowa Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego]

 

Grupa V – MULTIMEDIALNA – bez ograniczeń wiekowych

20 milionów Polaków rozsianych po całym świecie

 

Termin nadsyłania prac upływa 31.03.2015 r.

Wszelkie informacje znajdziecie Państwo na stronie internetowej http://www.swiatnatak.pl/

 

PLAKAT

 

REGULAMIN KONKURSU

25 lutego br. upłynęło 50 lat od śmierci Józefa Winawera –  aktora teatralnego i filmowego, związanego w latach 1944-1947 z Teatrem Dramatycznym 2 Korpusu, zmarłego w Rzymie i pochowanego na tutejszym cmentarzu Campo Verano.



 
Józef Winawer, znany włoskiej publiczności jako Giuseppe Varni, był bratem Soavy Gallone (Stanisławy Winawer) - gwiazdy kina niemego, żony znanego włoskiego reżysera Carmine Gallone, którego wspomina się dziś najczęściej ze względu na propagandowy film z okresu reżimu Mussoliniego pt. „Scipione l’Africano”. Oprócz tego „kolosa” włoskiej kinematografii Gallone wyreżyserował ponad 100 innych filmów, o których opowiada książka „Non solo Scipione. Il cinema di Carmine Gallone.” (Liguori Editore, 2003) pod redakcją prof. Pasquale Iaccio.


 
Siostra Józefa Winawera - Soava Gallone - jest aktorką całkowicie zapomnianą przez polską publiczność. Być może pamięć o niej zostanie przywrócona dzięki biografii pisanej przez p. Alinę Balę (autorkę książki o Helenie Makowskiej) oraz niezwykle ciekawemu artykułowi zamieszczonemu przez nią w grudniu zeszłego roku na łamach Nowego Łowiczanina.

http://lowiczanin.info/kwartalnik-historyczny/04-2014/-Z-Lowicza-na-wielki-plan-filmowy/

W 1940 roku, dzięki pomocy siostry i szwagra, Józef Winawer rozpoczął swoją karierę w filmie włoskim. Trwała ona nieprzerwanie do 1955 roku, kiedy to pojawił się już po raz ostatni w filmie „Don Camillo e l’onorevole Peppone” (reż. Carmine Gallone).


 



W sumie Józef Winawer wystąpił w ponad 30 filmach, wcielając się w postacie drugoplanowe i epizodyczne. Włoska publiczność zapamiętała go najlepiej w roli woźnego z filmu „Maddalena... zero in condotta” (1940, reż. Vittorio de Sica) dostępnego na DVD oraz z filmowych wersji oper: “Il Rigoletto”,  „Il Trovatore”  oraz “La forza del destino” - wszystkich w reżyserii Carmine Gallone.



 Na ostatnim zdjęciu Józef Winawer (woźny Bondani) w otoczeniu uczennic.


Polska publiczność nie powinna zapominać o Józefie Winawerze przynajmniej ze względu na dwa filmy: „Wielką drogę” (1946, reż. Michał Waszyński) oraz „Avanti a lui tremava tutta Roma” (1946, reż. Carmine Gallone).

“Wielka droga” to film nakręcony przez Referat Filmowy 2 Korpusu. Opowiada o losach Polaków, którzy w 1939 roku zostali wysiedleni w głąb Rosji, przetrwali wygnanie i wraz z Armią gen. Andersa dotarli na front włoski.  Dokumentalne zdjęcia oraz wspaniała obsada sprawiły, że był swoistą sensacją. Józef Winawer wcielił się w nim w rolę lekarza. Przez wiele lat filmu nie wolno było pokazywać w Polsce.



 
Kadr z filmu „Wielka droga” oraz fragment artykułu opublikowanego w „Paradzie”  dnia 8 września 1946 r. (nr 88)


„Avanti a lui tremava tutta Roma” (reż. C.Gallone, premiera 2 października 1946 r.) to film, który pomimo zajęcia piątego miejsca wśród najbardziej kasowych filmów sezonu 1946/1947 oraz udziału w nim Anny Magnani, spotkał się z bardzo chłodnym przyjęciem krytyków;  nadal nie jest rozumiany i właściwie interpretowany. Nie można się temu dziwić, gdyż bez znajomości historii II wojny światowej oraz wojennych losów Carmine i Soavy Gallone, tego filmu zrozumieć się nie da! Film w jednoznaczny sposób określa stosunek reżysera do „sprawy polskiej” po zakończeniu II wojny światowej. Rozbrzmiewa w nim muzyka Chopina; padają ostre słowa z ust ukrywającego się w Rzymie Żyda-Polaka: „La Polonia non morrà mai! Malgrado che l’abbiate soffocato nel sangue!”; najprawdopodobniej motyw perfidnej zdrady nie dotyczy jedynie zdrady przedstawionej w Tosce Pucciniego, wokół której toczy się akcja filmu.

Po zakończeniu kariery filmowej Józef Winawer rozpoczął współpracę z Rozgłośnią Polską Radia Wolna Europa. Występował m.in. w alternatywnej wersji „Podwieczorku przy mikrofonie” – audycji rozpoczynającej się słowami piosenki „Trzymajmy się, nie dajmy się”. Wiele nagranych przez niego audycji dostępnych jest w Internecie.




Zmarł w Rzymie 25 lutego 1965 roku. Pochowany jest w kwaterze cudzoziemskiej na cmentarzu Campo Verano w Rzymie.

Agata Rola-Bruni

Wydział Konsularny Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Rzymiema przyjemność poinformować, iż na stronie internetowej Placówki (www.rzym.msz.gov.pl) została uruchomiona zakładka nt. Polonii Włoskiej z rzymskiego okręgu konsularnego.

Aktualnie w jej skład wchodzą sekcje dotyczące wydarzeń polonijnych, stowarzyszeń polonijnych działających na terenie okręgu, szkolnictwa polonijnego, a także realizowanych przez Placówkę i poszczególne stowarzyszenia projektów oraz jest zaprezentowana, przygotowana przez Wydział Konsularny w Rzymie i Konsulat Generalny w Mediolanie wystawa „Oblicza Polonii”.

Głównym celem zakładki jest promowanie działalności polonijnej w rzymskim okręgu konsularnym, a także ułatwienie środowisku polonijnemu kontaktowania się między sobą.

Zakładka „Polonia” jest projektem otwartym, dlatego też z czasem planujemy poszerzyć jej treść o inne zakresy tematyczne. Do jej wspólnego redagowania zapraszamy serdecznie wszystkie podmioty polonijne działające na terenie rzymskiego okręgu konsularnego.

Zachęcamy Państwa do przekazywania nam krótkich sprawozdań z odbywających się w Waszych miejscowościach inicjatyw polonijnych, tak byśmy mogli zamieścić o nich informacje na stronie internetowej Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Rzymie, dając tym samym możliwość przeczytania o tych wydarzeniach jak najszerszemu gronu zainteresowanych.

 

Wydział Konsularny Ambasady RP w Rzymie

Kiedy rozpoczyna się karnawał? W tej sprawie panuje różnica zdań – według niektórych od  Nowego Roku według innych  od Trzech Króli - natomiast wszędzie  kończy się w  Środę Popielcową. Wyjątek stanowi diecezja mediolańska, a więc Lombardia oraz szwajcarski  kanton Ticino, gdzie dzięki obowiązującemu w liturgii rytowi ambrozjańskiemu karnawał trwa o tydzień dłużej (mieszkańcy  Mediolanu z wdzięcznością wspominają ten przywilej nadany im przez swego patrona, żyjącego w IV wieku świętego Ambrożego).

W tym roku bal karnawałowy dla dzieci i rodziców z polskiej parafii odbył się 8 lutego  w przedszkolu, w którym pracują nasze Siostry Misjonarki, Maria i Magdalena. Dumne z pięknych kostiumów bawiły się dzieci w różnym wieku, ale jak widać na załączonych zdjęciach, atmosfera zabawy udzieliła się ich rodzicom i oni także wkrótce ruszyli w tany!

Starsze pokolenie spotkało się natomiast w ostatnią sobotę karnawału, czyli 21 lutego na tradycyjnej kolacji zorganizowanej przez  Polsko – Włoskie Koło Kulturalne w Lombardii w restauracji “Moulin Rouge“. Miłą niespodziankę sprawiła nam obecność gości z Polski, z Jeleniej Góry, a wśród nich pani Maria Żmuda, która zaprezentowała książkę pt. “Bo mój chłopak piłkę kopie“. Jak wyznała pani Maria są to “wspomnienia żony sławnego sportowca, stanowiące subiektywny obraz złotych lat polskiej piłki nożnej , których owocem były jedyne jak dotychczas w dorobku polskich piłkarzy medale mistrzostw świata”.

Pod koniec wieczoru każdy z obecnych otrzymał egzemplarz książki z autografem autorki, wszystkie panie  uczestniczyły w loterii ( upominki znalazły się dla każdej z nich ) oraz jednogłośnie wybrano dwie najciekawsze maski (na zdjęciu).

Barbara Głuska-Trezzani

Zdjęcia: Ks. Grzegorz Ryngwelski i Elena Lecchi