Żyć we Włoszech - Nasz Swiat
01
Pn, marzec

Sara Górecka, koleżanka Macieja Lachewicza

Ta bajka nie zaczyna się zwrotem „dawno, dawno temu, a jej akcja nie dzieje się „za górami, za lasami”. Zaczyna się w XXI wieku, w wielkiej stolicy Włoch – Rzymie.
Pewnego dnia, dziewczyna o imieniu Sara szła do szkoły polskiej, tak jak to robiła od wielu lat.
Tym razem Pani w szkole zaproponowała jej coś nowego, coś co mogło by zmienić jej codzienność.
Opowiedziała o pewnym chłopcu, który już od dawna nie ma możliwości, aby chodzić do szkoły, a tym samym nie ma możliwości poznawania nowych osób. Pani poprosiła nas, aby ktoś do niego się wybrał, po to aby chłopiec mógł sie spotkać ze swymi rówieśnikami...
Sara była dziewczyną dość spokojną i normalną, ale miała marzenie: chciała w jakiś sposób pomóc innym.
Nie wiedziała nic o tym chłopcu, o którym mówiła Pani. Wiedziała tylko, że ma na imię Maciek, jest o rok starszy od niej, czyli ma piętnaście lat... Bała sie tego, co chciała zrobić. Pomimo wszystko Sara zdecydowała się go odwiedzić, bo chęć pomagania innym była silniejsza od strachu. Dziewczyna wiedziała, że wszystko zależy od jej reakcji: nie chciała zawieść ani Pani ani Maćka. Wiedziała, że Maciek czeka na Nią. Domyślała się, że dla Niego nie ważne będzie jak i gdzie się spotkają, ale to, że poświęci mu trochę swojego czasu.
Przemyślawszy wszystko - Sara zgodziła się.
Dzień był piękny, świeciło słońce, na dworze było przyjemnie.
Pierwszą myślą, która przyszła Sarze do głowy, była ta, że są osoby, które nie mogą swobodnie wychodzić z domu w takie słoneczne dni. Ta myśl ją bardzo zasmuciła. Próbowała zrozumieć jak ON cierpi - nie fizycznie, ale psychicznie. W takim młodym wieku osoby myślą o tym, żeby jak najczęściej wychodzić i zwiedzać, myślała o przyszłości, ale on tego nie robił. Potrafił cieszyć się tym, co ma, nie pragnąc ciągle czegoś więcej. To najbardziej Sarę zaskoczyło i spodobało jej się. Myśl, że odwiedzając go, może sprawić mu przyjemność bardzo ją ucieszyła.
Tak rozmyślając doszła do domu Maćka. Drzwi otworzyli jej rodzice Maćka.
Nie miała nawet czasu , żeby zastanowić się nad tym, co się dzieje. W jego oczach nie widziała strachu, ale nadzieję. Nie rozmawiali o przyszłości, ale  Sara domyśliła się , że on nie boi się śmierci. Jest na nią przygotowany, boi się tylko tego, że nie ma wystarczająco dużo czasu, żeby przeżyć nowe doświadczenia.
Popołudnie szybko minęło. Grali w „Monopol”, rozmawiali, żartowali. Po spotkaniu Sara zastanawiała się nad jego uczuciami, wiedząc, że nigdy nie będzie w stanie zrozumieć tego, co on czuje, bo nie jest w jego sytuacji.
Dzięki Maćkowi życie Sary całkowicie się zmieniło. Przekonała sie, że życie nie kończy się na tym, aby przeżywać to, co powiedzą  inni, ale że w życiu wystarczy rozejrzeć się dookoła i zobaczyć osoby obok. Zrozumiała, że tyle jeszcze rzeczy musi sie nauczyć.
Sara i Maciek spotykają się do dzisiaj, wiedząc, że każdy ma dużo do nauczenia się: Sara od Maćka a Maciek od Sary.

Tekst jest zadaniem klasowym z języka polskiego,  napisanym przez Sarę Górecką, uczennicę (wówczas) kl.II gimnazjum Szkoły Polskiej w Rzymie. Tematem wypracowania było: „ Napisz współczesną bajkę”.
Rzym, 3 marca 2009 roku.


Czytaj także:
Rzymscy przyjaciele pożegnali Macieja Lachewicza

Maciuś Lachewicz pozostanie w naszych sercach i pamięci

Polsko-Włoskie Koło Kulturalne w Lombardii upamiętniło Święto Niepodległości  uroczystym  koncertem  w dniu 16 listopada w sali koncertowej Auditorium. 
Prezes Koła Kulturalnego  powitała zgromadzonych gości przedstawiając pokrótce  wydarzenia związane z odzyskaniem  przez naszą Ojczyznę  niepodległości w 1918 roku, po czym  odczytała w języku polskim list  Senator Barbary Borys -Damięckiej nadesłany z okazji jubileuszu Roku Chopinowskiego. Tłumaczenie tekstu Pani Senator na język włoski zostało umieszczone w programie wieczoru.
Dzięki kilkuletniej współpracy z Auditorium di Milano, pod patronatem Senatu Rzeczypospolitej Polskiej i wsparciu finansowym „Wspólnoty Polskiej” mieliśmy okazję posłuchać się recitalu polskiego pianisty, Krzysztofa Trzaskowskiego, absolwenta Uniwersytetu  Muzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie, laureata wielu międzynarodowych konkursów pianistycznych,  półfinalisty ( w wieku lat 18 ) Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego  w 2005 roku w Warszawie.
W roku bieżącym, ogłoszonym przez UNESCO Rokiem Chopinowskim, K. Trzaskowski koncertował między innymi w Stanach Zjednoczonych, Chinach, Kanadzie, Francji i Japonii. Jego nagrania znajdują się na  oficjalnej stronie internetowej promującej miasto stołeczne Warszawa, nagrywał też dla Radia i Telewizji Polskiej.
Z okazji 200-lecia  urodzin kompozytora, recital w Mediolanie poświęcony był całkowicie muzyce Chopina. Zabrzmiały więc mazurki, nokturny, rondò i  ballady, scherzo oraz  andante spianato z polonezem na zakończenie.  Gorąco oklaskiwany przez słuchaczy, kilkakrotnie poproszony o bis, Krzysztof Trzaskowski zagrał jeszcze raz Chopina, potem  Mozarta i na pożegnanie  melodię Ennio Moricone dla włoskich słuchaczy, którzy stanowili zdecydowaną większość wśród publiczności. Na sali było obecnych ponad 600 osób, a wśród  nich kilkunastu przedstawicieli placówek konsularnych urzędujących w Mediolanie.
W czasie przerwy w foyer Auditorium członkowie Koła przygotowali stoisko z  materiałami  promującymi nasz kraj i jego osiągnięcia w dziedzinie kultury. Rozdawano  więc foldery  turystyczne, publikację Koła pt. „I Nobel letterari polacchi " i specjalnie wydaną dla dzieci książkę „Piccolo Chopin ".
17 listopada Krzysztof Trzaskowski poświęcił dzień na zwiedzanie miasta, a wieczorem spotkał się z  członkami naszego stowarzyszenia na kolacji  w restauracji „Sant' Eustorgio ".

Barbara Głuska-Trezzani

Rzym – biała trumna Macieja Lachewicza zasypana była jego ulubionymi kwiatami – różami. Przed wejściem do kościoła Santa Gemma Galbani włoscy koledzy z klasy Maciusia, uczniowie 3 klasy Liceum „Orazio”  zawiesili wielki transparent ze wzruszającymi słowami pożegnania:  „Perchè Tu Possa Volare e Divenire l’Essenza del Fiore Più Bello. Ciao Angelo”.

Dziewczęta nie wstydziły się płakać. Chłopcy spuszczali głowy, żeby ukryć łzy, które spływały im po policzkach, kiedy wprowadzano trumnę z ciałem kolegi do świątyni.

Wszyscy trzymali róże – symboliczny, ostatni podarunek dla Macieja.

- Mattia uwielbiał te kwiaty,  lubił je fotografować w różnych fazach kwitnienia
– tłumaczą licealistki. - Długo wybraliśmy róże, chcieliśmy, żeby jedne były w pąku, inne całkiem otwarte, żeby również dzisiaj, z nieba mógł je podziwiać w całej swej różnorodności.

-Ten wiersz, zatytułowany  „Per Te che aspetti un altro Giorno”,  który wydrukowaliśmy na ulotkach, napisaliśmy na kilka dni przed odejściem Mattii. Nie sądziliśmy, że stanie się wierszem pożegnalnym – tłumaczą”.

PER TE CHE ASPETTI UN ALTRO GIORNO
Ci sono giorni in cui tutto sembra
grigio,
mi guardo allo specchio
immaginandomi di rivedere ancora
quel ragazzo
di qualche anno fa;
un ragazzo vivo, pieno di sogni,
speranze, E UNA GRANDE
VOGLIA DI VIVERE.
Mi guardo allo specchio e non mi
Riconosco:
i miei bellissimi capelli biondi
ormai non ci sono più.
I miei occhi sono spenti, stanchi
E piangono lacrime di dolore.
In fondo ho solo quindici anni,
devo trovare la forza di credere
che tutto questo
possa avere una fine.
Io non mi abbatto,
e continuo a combattere.
Dal mio balcone osservo le rose…
Gia sento il profumo della
Prossima fioritura.
Amici del Liceo “Orazio”

DLA CIEBIE, CO CZEKASZ NA DZIEŃ NASTĘPNY
Są dni, gdy wszystko wydaje się
szare,
przyglądam się w lustrze
sięgając wyobraźnią, raz jeszcze,
zobaczę
tamtego chłopaka
sprzed kilku lat;
chłopaka pełnego życia i marzeń,
I WIELKIEJ NADZIEI I OGROMNEJ
CHĘCI ŻYCIA.
Przyglądam się w lustrze i
Nie rozpoznaję:
moich pięknych blond włosów
już nie ma.
Moje oczy są zgaszone, zmęczone.
Przecież mam tylko piętnaście lat,
Muszę znaleźć siłę by uwierzyć
Że to wszystko
Może mieć koniec.
Ja się nie poddaję
i trwam w walce.
Z mojego balkonu przyglądam się różom…
Już czuję zapach
kolejnego kwitnienia.
Przyjaciele z Liceum „Orazio”

Wczoraj w Wiecznym Mieście Macieja Lachewicza żegnali jego włoscy i polscy przyjaciele, sąsiedzi, grono pedagogiczne Szkoły Polskiej w Rzymie, w której był uczniem 1 klasy liceum; 3 klasa i nauczyciele z liceum „Orazio”, współpracownicy ojca - kmdr Cezarego Lachewicza z Ambasady i konsulatu w Rzymie oraz przyjaciele rodziny.

Mszę Św. żałobną w języku polskim poprowadził ks. mjr Paweł Piontek, a w języku włoskim, gospodarz kościoła , ks. Marcin.
Obaj kapłani podkreślili wewnętrzną dojrzałość Macieja, który chociaż był młodym chłopakiem,  w swoich wierszach nie bał się pytać o sprawy ostateczne. Z pokorą chylił głowę przed Tajemnicą i z wielką ufnością i radością przyjmował każdy nowy dzień. Podkreślili również, że wielki optymizm Macieja miał swoje źródło w miłości rodzicielskiej, w postawie mamy Danuty i taty Cezarego, którzy nawet w najtrudniejszych chwilach nie wątpili, że miłość jest tym, co pozwala na zawsze trwać przy tych, których kochamy, nawet jeśli część drogi każdy z nas musi przejść samotnie, pozostawiając bliskich poza drzwiami Tajemnicy.

Wczoraj również rzymskie niebo opłakiwało Macieja. W przerwie pomiędzy jedną ulewą a drugą słychać było śpiew ptaków, mających swoje gniazdo, gdzieś pod dachem kościoła Santa Gemma Galbani.

Maciej spocznie w Gdańsku, na cmentarzu Łostowice, w grobowcu rodzinnym. Uroczystości pogrzebowe odbędą się  27 listopada br.

Danuta Wojtaszczyk


PODZIĘKOWANIE


Szanowni Państwo,

pragniemy podziękować wszystkim i każdemu z osobna za udział w ostatnim pożegnaniu MACIUSIA oraz za wyrazy serdecznego współczucia z powodu zaśnięcia w Panu Naszego ukochanego Syna.

Dziękujemy również tym, którzy myślami  w tych ciężkich chwilach łączyli się za nami.
Wiemy, że żadne słowa nie oddadzą ogromu bólu jaki przeżywamy, ani żadne pocieszenia  nie są w stanie złagodzić żalu za najukochańszym dzieckiem. Lecz w tych najtrudniejszych dla nas rodziców chwilach bez Państwa obecności, pomocy, opieki i modlitwy przetrwanie byłoby niezmiernie trudne, wręcz niemożliwe.

Nasza wiara i pamięć cudownych wspólnie przeżytych z Nim chwil będzie tak mocna , że pozwoli myśleć o całej tej rzeczywistości nie tylko w kategoriach czegoś nieodwracalnie minionego, ale raczej jako smutne czasowe rozstanie przed szczęśliwym i wiecznym ponownym spotkaniem. Tylko na tym gruncie jest sens rozważać naszą doczesność. Maciej całym swoim Sobą zawsze będzie obecny towarzysząc nam jako część naszego życia.

pogrążeni w głębokim smutku rodzice
Cezary i Danuta Lachewicz

11 i 12 listopada odbyła się w Ankonie, Senigallii i Recanati (Marche) prezentacja książki Roberto Polce “Polonia. Guida rapida a usi, costumi e tradizioni”, wyd. Morellini.


W Senigallii spotkaliśmy się w kameralnym (ze względu na godzinę), ale niezwykle miłym towarzystwie. Byli “historyczni” sympatycy Polski i nowi, dla których było to pierwsze spotkanie z naszym krajem. Nie zabrakło przyjaciół z księgarni IoBook, potomków polskich emigrantów oraz rodowitych Polek, które na miejscu mogły zweryfikować znajomość Polski przez R. Polce. Spotkanie odbyło się w przytulnym lokalu Marcheshire Gourmet. Jakież było nasze zdziwienie, gdy zorientowaliśmy się, że spogląda na nas z opakowań czekoladek … Dama z łasiczką – na chwilę przenieśliśmy się do jednej z krakowskich kawiarenek….

Aż dusza się rwie… do Krakowa

“Wiesz gdzie leży Polska? ”- spytałam kiedyś jednego z moich uczniów, Ekwadorczyka. “Na biegunie północnym”- usłyszałam w odpowiedzi. Miał chłopak rację! Biorąc pod uwagę jego pochodzenie, dość dokładnie określił położenie geograficzne naszego kraju. Gorzej, kiedy dorosły, przeciętny Europejczyk pyta, czy Polska ma dostęp do morza.

Co może wiedzieć o Polsce przeciętny Włoch?
“Lech Wałęsa, Karol Wojtyła, Solidarność” - zwykle na tym kończy się znajomość Polski, stereotypy syberyjskich mrozów, Polaka bigoty i pijaka nadal pokutują w Italii.

Cieszy więc, że wystarczyło zaledwie kilka miesięcy, aby wydawca książki Roberto Polce zdecydował się na drugą edycję. Nikt nie spodziewał się takiego sukcesu; w końcu to przewodnik po raczej mało znanym i niezbyt rozpieszczanym przez włoskie media europejskim kraju. Kto jednak wziął do ręki tę książkę i zaczął czytać,  wie dlaczego tak się stało. Fascynująca, napisana z wielką lekkością i tym typem humoru, który zbliża oba narody. R. Polce wie “co Polakowi w duszy gra” i co więcej, potrafi wytłumaczyć jej meandry innym Włochom. Zaledwie 175 stron wystarczyło autorowi, aby tak ciekawie zaprezentować Polaków i Polskę. Opowieści o naszej historii, kulturze, kuchni i obyczajach zostały urozmaicone anegdotami, ciekawostkami i dowcipami.

Co może wiedzieć o Polsce przeciętny Włoch? - zweryfikujmy to. 
Niektórzy wiedzą dużo, nawet bardzo dużo, a w przypadku R. Polce śmiem twierdzić, że rozumie naszą słowiańską duszę. Tylko wtedy cudzoziemiec może pojąć nasze zawiłe stosunki z sąsiadami, poznać naturę polskiej kobiety, umieć napić się z Polakiem ( i przeżyć!), albo zrozumieć nasze polskie piekiełko.

Inni?
Wiedzą coraz więcej i nie zadowalają się zdawkowymi informacjami. Obalmy kolejny stereotyp, tym razem nasz, polski.
Polecam tę książkę z całego serca wszystkim: Polakom, którzy mogą przejrzeć się w niej jak w zwierciadle i Włochom, którym nie wystarczają wiadomości skrzętnie filtrowane przez krajowe mass media.

Miłej lektury!


Barbara Ewa Jasińska
Stowarzyszenie Włosko - Polskie w Marche


Podziękowania dla Roberto Polce za użyczenie zdjęć.

11 listopada 2010 r. w Ambasadzie w Rzymie odbyło się przyjęcie dyplomatyczne z okazji Święta Niepodległości.  Bohaterami wieczoru byli włoscy przyjaciele Polski, wyróżnieni przez Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego za swoją działalność na rzecz Polski i Polaków.W przemówieniu powitalnym Pan Ambasador Wojciech Ponikiewski podkreślił szczególne znaczenie rocznicy odzyskania niepodległości, która jest jednym z najważniejszych świąt obchodzonych przez Polaków w kraju i za granicą.

Z rąk Ambasadora odznaczenia za promowanie spraw Polski oraz za rozwijanie polsko-włoskiej współpracy odebrali:

Senator Giampiero Cantoni, przewodniczący Komisji Obrony Senatu Włoch, przedsiębiorca od wielu lat współpracujący z Polską otrzymał  Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. Jak podkreślono  Pan Senator nie tylko dobrze zna rzeczywistość polską w jej wymiarze politycznym i gospodarczym, ale od lat wspiera wszelkie inicjatywy Ambasady, mające na celu umocnienie pozytywnego wizerunku Polski we Włoszech jako kraju nowoczesnego i dynamicznie rozwijającego się.

Generał Vittorio Barbato, zawiadującego Urzędem do Spraw Pamięci Poległych na Wojnie (Onor Caduti) przy włoskim Ministerstwie Obrony wyróżniono  Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej w uznaniu dla jego zasług i osobistego zaangażowania na rzecz ochrony miejsc polskich pamięci narodowych znajdujących się na terenie Republiki Włoskiej, a zwłaszcza cmentarza wojskowego na Monte Cassino. General Vittorio Barbato ponadto niestrudzenie pomaga w rozpowszechnianiu wiedzy historycznej o losach polskich żołnierzy we Włoszech. Pan Ambasador podkreślił również dyspozycyjność i otwartość Pana Generała w sparwach związanych z rozwiązywaniem problemów wiążących się ze sprawowaniem opieki nad polskimi miejscami pamięci narodowej we Włoszech.

Domenico Centrone
, byłego konsula honorowego RP w Bari wyróżniono Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej na znak wdzięczności  za jego hojność, wrażliwość i oddanie z jakimi pomagał rozwiązać problemy Polaków w Apulii, będących ofiarami wyzysku i oszustw prowokowanych prze zorganizowane grupy przestępcze działające w tym regionie Włoch.

Prof. Grzegorz Kaczyński, socjolog, profesor Uniwersytetu w Katanii, były prezes a obecnie wiceprezes Związku Polaków we Włoszech otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej w uznaniu za wszystkie działania, prowadzone od 40 lat, na rzecz promocji Polski na arenie kulturalnej i naukowej. 
Jak podkreślono  prof.  Kaczyński jest również ceniony za jego patriotyczne zaangażowanie w pielęgnowaniu pamięci o udziale Polaków w wyzwoleniu Włoch i za jego zasługi na rzecz Polonii włoskiej.

Danuta Wojtaszczyk

Foto: Odznaczeni przyjaciele Polski z Panem Ambasadorem. Od lewej: Prof. Grzegorz Kaczyński, Domenico Centrone, Sen. Giampiero Cantoni, Gen. Vittorio Barbato i Ambasador Wojciech Ponikiewski. Fot. D. Wojtaszczyk

Rzym - 14 listopada  z okazji Światowego dnia cukrzycy w salce parafialnej Kościoła Św. Stanisława przy via delle Botteghe Oscure w Rzymie, w godzinach od 11.30 do 14.00 - 186 osób zgłosiło się do pomiaru cukru za pomocą glucometru - (u 25 osób zanotowano podwyższony poziom cukru).

Współorganiaztorzy inicjatywy, Stowarzyszenie Kulturalne "Jaskółki"- "Le Rondini" dziękuje:

Ks. prał. Pawłowi Ptasznikowi - (odpowiedzialny za duszpasterstwo Polaków w Diecezji Rzymskiej) i ks. Piotrowi Stadnickiemu  za przyłączenie się do obchodów i udostępnienie sali parafialnej.

Iwona Bigos
Prezes Stowarzyszenia Kulturalnego
„Jaskółki”
Associazione Culturale Lerondini

Rzym – Dzisiaj o godzinie 14.30 w Kościele Santa Gemma Galgani przy via Monte Meta 1 w Rzymie (Monte Sacro) odbędzie się Msza Św.  żałobna.
***
Po sprowadzeniu ciała +Macieja do Polski zostanie ono złożone w AMG w dniu 24.11.2010 r.. Msza pogrzebowa odbędzie się w dniu 27 listopada br. (sobota) o godzinie 10:00 w  Kościele Parafialnym NMP w Redzie. Po mszy nastąpi przetransportowanie ciała Macieja z Redy do kaplicy na Cmentarzu Komunalnym Łostowice w Gdańsku.  Wystawienie trumny z ciałem  nastąpi o godzinie 13:30. O godzinie 14:00  rozpocznie się ceremonia pogrzebowa. +Maciej pochowany będzie w grobie rodzinnym.