Magiczny andrzejkowy wieczór był okazją do 10. spotkania par polsko-włoskich. Nasi włoscy goście z zaciekawieniem uczestniczyli w zabawie. Wróżbom nie było końca.
Rozpoczęliśmy oczywiście od ustawiania butów z lewej nogi w kolejce do drzwi wyjściowych. W tej wróżbie wzięły udział wszystkie panie i wszyscy panowie. Ponieważ niektórzy uczestnicy zabawy są już żonaci/zamężne orzekliśmy, że but osoby, który jako pierwszy dotrze do drzwi będzie wróżył jej nie tyle rychłe zamążpójście, ile piękną, długą podróż w niedalekiej przyszłości.
Kolejna wróżba wiązała się z rzucaniem kostkami do gry w narysowanym kręgu. Następnie po zsumowaniu punktów z kostek, które znalazły się w obrębie narysowanego koła w przepowiadaliśmy uczestnikowi zabawy ciekawą przyszłość.
Następną wróżbą było odczytanie przez panny pierwszej litery imienia przyszłego męża z obierki z jabłka rzuconej za siebie. W tej grze najlepsza okazała się Monika, która uzyskała najdłuższą obierkę z jabłka. Niestety dziewczyny nie zdołały odgadnąć z tej wróżby czekającej ich przyszłości, ponieważ skórki „w locie” rozpadły się na kawałki.
Podczas przerwy między kolejnymi zabawami delektowaliśmy się różnymi pysznymi przekąskami ze wspólnie przygotowanego bufetu. Powodzeniem cieszyły się zwłaszcza typowo polskie kanapki i bruschette w kolorach flagi włoskiej.
Jedną najśmieszniejszych gier okazało się wrzucanie monety (o nominale 1. eurocenta) do miski z wodą. Wedle tej wróżby, kogo rzut okaże się trafny, temu spełni się marzenie, które wypowiedział w myślach w momencie rzucania monetą. Jak się okazała trafienie maleńkim pieniążkiem do miski jest nie lada sztuką i choć trafnych rzutów nie maleńkim pieniążkiem do miski jest nie lada sztuką i choć trafnych rzutów było dużo mniej, niż byśmy sobie tego życzyli to jednak cała zabawa okazała się iście andrzejkowo magiczna, gdyż rzucaliśmy pięcioma monetami, a z miski wywołaliśmy ich 15!
Wszystkie zabawy zostały uwiecznione na zdjęciach przez Fausta, który skrupulatnie z pomocą aparatu rejestrował wszystkie wydarzenia wieczoru.
Wiele osób po raz pierwszy w życiu uczestniczyło w nocy, podczas której wróży się z owoców, z numerów i wosku lanego na wodę. Nasze przyjaciółki Carla i Carmen prosiły o przetłumaczenie wróżb na język włoski.
Z kapelusza pełnego karteczek z imionami towarzyszy życia w przyszłym roku Carla wylosowała imię swojego męża, co wprawiło ją w wielce miłe zaskoczenie.
Podczas naszych andrzejek wszyscy bawili się wspaniale. Wspaniale było również to, że średnia wieku nie przekraczała chyba 25 lat. My z Faustem byliśmy w tym gronie najstarsi, ale co jednak nie stanowiło żadnego problemu, gdyż towarzystwo było wyśmienite i byliśmy szczęśliwi mogąc poznać nowe młode pary i nowych polskich przyjaciół studiujących i pracujących w Bolonii.
Kolejne spotkanie planujemy pod koniec stycznia. Będzie to wspólne zwiedzanie podziemi w Sala Borsa w Bolonii, a następnie wspólnie przygotowane aperitivo.
Stasia Steciak Branchi








