Tuesday, May 22nd

09:00:00 PM GMT

Sklep polski „U Basi”

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Wielu z polskich imigrantów tak myśli, a za dom uważa tylko i wyłącznie swoją ojczyznę. Jak więc odnaleźć się na obcej ziemi, gdzie nic nie przypomina mazurskich lasów czy nadbałtyckich kurortów? Można na przykład wybrać się do polskiego sklepu „U Basi” w Castelfranco Emilia, gdzie każdy Polak znajdzie przysmaki z ojczystego kraju.

Barbara prowadzi sklep z mężem, też Polakiem. Oboje we Włoszech mieszkają już długo. Na pomysł podjęcia takiego przedsięwzięcia wpadł mąż Basi 4 lata temu. Zrobił wszystkie potrzebne do otwarcia sklepu kursy. 28 listopada 2009 roku „U Basi” gościli pierwsi klienci.
Od początku Basia i jej mąż wiedziała, że polski sklep to jedyne przedsiębiorstwo jakie mogą otworzyć. Nie chcieli nic innego. - Dlaczego nie bar? Wydaje mi się, iż dużo większe zapotrzebowanie jest na produkty polskie, niż bar, których we Włoszech jest sporo. - mówi Barbara.
Obydwoje przyznają, że początki nie były łatwe. Formalności, pozwolenia, urzędy, to wszystko było trudne, ale nie pokonało zapału Barbary i jej męża. Nie dość, że załatwieniem wszystkiego zajęli się sami, to też sami pracują w sklepie, na własną rękę też zajmują się sprowadzaniem towaru do sklepu. - Najwięcej sprzedajemy wędlin, białego sera oraz piwa. Na to jest duże zapotrzebowanie. Dużym powodzeniem cieszy się również wędzona makrela, nie tylko wśród Polaków, ale także wśród Włochów - mamy zamówienia do włoskich restauracji.
Sklep „U Basi” odwiedzają nie tylko Polacy. Częstymi gośćmi są także Rumuni, Ukraińcy, Mołdawianie, a także liczna grupa Włochów. - Ponieważ nasz sklep cieszy się dość dużym powodzeniem, przyjeżdżają do nas ludzie z innych miast, takich jak Reggio Emilia, Parma, Ferrara, Verona, Bologna, Modena, myślimy o otwarciu innych sklepów. Na razie jest to tylko pomysł. Natomiast w marcu uruchamiamy stoisko w Modenie na Mercato Coperto Albinelli. - dodaje mąż Basi.
To, że sklep cieszy się powodzeniem, nikogo nie dziwi. Gdzie, jak nie „U Basi” Polacy znajdą pyszne, prawdziwe, polskie pieczywo czy ogórki kiszone? Na jednym z forów internetowych znalazłam wypowiedzi na temat przedsiębiorstwa Barbary i jej męża: - Szkoda, że nie robicie przesyłek, bo jak widzę są u Was same pyszności!!! - pisze Krysia. - Szkoda, że w Veronie nie ma takiego sklepu. - żałuje Edyta. - Mam do Was 300 km, ale chociaż miło na zdjęcia popatrzeć i pomarzyć. Pozdrawiam właścicieli i klientów. - mówi Dariusz. To tylko niektóre opinie, a większość z nich jest bardzo pozytywnych.
- Cieszy nas to, gdy ludzie przychodzą i dziękują za to, że jesteśmy. My ze swojej strony staramy się, aby klient był zadowolony i chętnie do nas powrócił. Staramy się spełniać życzenia naszych klientów, czasami nawet te nie typowe.
Barbara i jej mąż, swoją działalnością wprowadzają do życia Polaków na imigracji trochę domowej atmosfery. To „U Basi” nasi rodacy mogą zaopatrzyć się w polskie produkty, by poczuć chociaż smakiem ojczyznę. Oprócz tego mogą porozmawiać w swoim języku, a to dla wielu z nich duża przyjemność.
Justyna Rosłon

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com