Wystawa ekoreliefów Marii Pałasińskiej w Rzymie - Nasz Swiat
28
N, luty

Polacy we Włoszech

4 maja br. w Instytucie Polskim w Rzymie została zainaugurowana wystawa prac Marii Pałasińskiej, absolwentki Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, przez ponad trzydzieści lat mieszkającej i tworzącej we Włoszech.

Obecnie artystka dzieli swój czas pomiędzy Polskę i Włochy. Zajmuje się ona projektowaniem graficznym, instalacjami, fotografią, rysunkiem, malarstwem i tworzeniem ekoreliefów.

Prezentowana w Pałacu Blumenstihl (siedzibie Instytutu Polskiego) wystawa twórczości Marii Pałasińskiej pokazuje ekoreliefy powstałe w ciągu ostatnich piętnastu lat. Relief, to inaczej płaskorzeźba. Jak tłumaczy autorka "eko", ponieważ są to prace hołdujące w pewnym sensie recyklingowi artystycznemu.
- Świat jest tak strasznie zaśmiecony niepotrzebnymi rzeczami, to po co je mnożyć. Wobec tego zdecydowałam się, że będę korzystała z materiałów, które mam do dyspozycji, by komponować z nich prace plastyczne - tłumaczy Pałasińska.

Ponadto, znaczenie słowa ekoreliefy nawiązuje również do włoskiego słowa "Eco", czyli echo. Przedmioty często traktowane jako bezużyteczne odpadki nadszarpnięte przez ząb czasu, zyskują dzięki Marii Pałasińskiej nowe życie. Odbijają w sobie jak echo ich dawną przeszłość.

Stąd też na wystawie można podziwiać liczne kawałki drewna, czy też drewniane skrzynki, które tracąc swój walor użytkowy obumierają, by powtórnie się narodzić jako dzieło sztuki, czyli wielobarwne, prawie abstrakcyjne pejzaże wykorzystujące naturalną fakturę drewna. Mieniące się kolorami i odcieniami barw deszczółki zyskujące nowy walor. Te właśnie prace Marii Pałasińskiej należą do cyklu ekoreliefów zatytułowanego „Martwa Natura”.

Inną grupą ekoreliefów jest cykl „Strona rzeczy”. Są to prace z pozoru odmienne, gdyż tworzone w ciemnych, bądź jasnych kolorach. Jednak w rzeczywistości ukazują te same motywy, ujęte pod różnym kątem i z różnej perspektywy.
Pałasińska w tych pracach ukazuje świat widziany oczami grafika, świadomego, że barwy powstają w wyniku połączenia czterech podstawowych kolorów. Jest to wielowarstwowa gra kolorami, które wpływają na kształt i formę.

Trzecim cyklem ekoreliefów jest „Second hand collection”, grupa obrazów i indywidualnych instalacji wykorzystujących odzież. Stare ubrania obejmując puste bezimienne płótno rękawami i marszczeniami tkaniny, zyskują nowe znaczenie i ze znoszonych sukienek, przyprószonych mieniącymi się perłowymi kolorami stają się przedmiotami artystycznymi. Na wystawie można znaleźć również indywidualne instalacje, a między innymi rzeźbę falbaniastej spódnicy i walizkę rozmaitości, która jak zdradza sama autorka, jest starą walizką pamiątką po jej babci . W objęciach tego starego kuferka zwiedzający wystawę mogą dostrzec kryjące się tam skarby: kolorowe ciuchy, znoszone baletki, zdjęcia, pędzle, wyciśnięte tubki farb, puderniczkę, czy też stary paszport Marii Pałasińskiej, z którym przyleciała do Włoch w 1982 roku.

Jak opowiada twórczyni ekoreliefów, narodziły się one zupełnie przypadkiem. W rzeczywistości wszystko zaczęło się od potrzeby stworzenia projektu graficznego okładki religijnej książki dotyczącej Wielkanocy. Natchnieniem dla artystki stała się zwykła deska wykorzystywana do rusztowania, dostrzeżona na ulicy. Pałasińska zabrała deskę do domu, pomalowała ją i sfotografowała, by stworzyć okładkę. Po deskach autorka zaczęła rozglądać się za innymi materiałami, a między innymi za ulubionymi znoszonymi sukienkami, nadając im nowe życie i zmieniając je w obrazy i rzeźby. I tak się zaczęło tworzenie ekoreliefów...

Na wystawie można obejrzeć również i fotografie autorki z plenerów we Włoszech.
Przedstawiają one ekoreliefy, powracające w swoje pierwotne miejsca pochodzenia, bądź umieszczane w innych nietypowych miejscach, w których mimo wszystko prace Pałasińskiej znakomicie się odnajdują.

- Fotografowanie ekoreliefów w plenerze, np. poprzez zawieszenie deski na drzewie i tworzenie tym samym instalacji artystycznych, pokazuje żywotność tych prac - mówi autorka. Po czym z rozbawieniem dodaje:
- Mój mąż śmieje się, że wyprowadzam ekoreliefy na spacer i rzeczywiście tak to wygląda.-

Według autorki jest to dobry sposób nowego proponowania sztuki w czasach, kiedy ludzie nie mają czasu chodzić po galeriach. W związku z tym, Pałasińska próbuje wyjść tej potrzebie na przeciw. Wystawiła ona swoje prace na Largo Preneste, gdzie na jednym z murów ludzie zawieszają tzw. tabliczki dziękczynne, dziękując Madonnie za otrzymane łaski. Jak opowiada artystka, pewnego dnia stojąc w korku podziwiała ten oryginalny mur z tabliczkami i zrozumiała, że jest to idealne miejsce do jego wykorzystania pod kątem artystycznym. I tak, na Largo Preneste zawisły również tabliczki Marii Pałasińskiej, a między innymi ekoreliefy z drewna z napisem "grazie per Roma" (wł. dziękuje za Rzym) oraz druga tabliczka z polskim napisem: "Dziękuję".

Autorka przyznaje, że również w ten sposób chciała podziękować za to, że dane było jej mieszkać przez trzydzieści lat Wiecznym Mieście. Wprawdzie po paru tygodniach jedna z tabliczek autorstwa Marii Pałasińskiej zniknęła z muru na Largo Preneste, jednak od lutego można tam już znaleźć i inny obraz jej autorstwa - ekorelief z cyklu "Ciemna strona rzeczy". EkoRelief zawiera napis "A ROMA". Napis jest grą słów, ponieważ   "a Roma" posiada podwójne znaczenie. Praca artystki jest zadedykowana Rzymowi (wł. a Roma), a odnosi się do miejsca, czyli "w Rzymie". Z kolei, samo słowo "aroma" może być również interpretowane jako aromat. Relief poza napisem o symbolicznym znaczeniu ukazuje serce z ziemi. Jak tłumaczy Maria Pałasińska:
- Jest to taka dedykacja Rzymowi i puenta mojej twórczości tutaj w Rzymie. Jest to moje podziękowanie Rzymowi, który był moją inspiracją. Mieszkając w wiecznym mieście dojrzewałam i tutaj też ukształtowałam się jako artystka. To tutaj zrozumiałam, że ode mnie zależy kierunek mojej twórczości.

Artystka przyznaje, że zdjęcia pokazane publiczności są swego rodzaju średnikiem (kropką i przecinkiem) wystawy, a zarazem krokiem do przodu. Sama wystawa to podsumowanie 15 - letniej pracy artystki tutaj we Włoszech. Jest to swego rodzaju pożegnanie z Rzymem, który pozwolił odkryć jej drogę do jej osobistego postrzegania piękna.

Wystawa Marii Pałasińskiej dostępna była dla zwiedzających do 20 maja w Instytucie Kultury Polskiej w Rzymie.

Monika Zakrzewska