Włochy według Agnieszki Gorzkowskiej - Nasz Swiat
23
N, lipiec

Polacy we Włoszech

Tłumaczka, nauczycielka,  mama dwójki nastolatków i super blogerka , która w nietuzinkowy sposób  pokazuje nam ciekawostki z życia Włochów, ich kultury i języka.

Włochy mają to do siebie, że łatwo się w tym kraju zakochać po uszy. Z powodu tego zakochania, pisząca te słowa, jak wiele osób je czytające postanowiło tu pozostać na czas określony lub nieokreślony, mimo, że życie nie zawsze tu bywa usłane  różami, zwłaszcza, kiedy dla tej miłości trzeba się zmierzyć z całą masą emigranckich problemów.
Agnieszka  zakochała się we Włoszech jeszcze na studiach. Wtedy pewnie nie sądziła, że ten kraj stanie się jej domem.  Teraz po wielu latach pobytu w Bella Italia na swoim  blogu WłoskiCafe opowiada na wesoło o najciekawszych aspektach życia na Półwyspie Apenińskim.

Z Agnieszką Barbarą Gorzkowską, o tym jak wpadła na pomysł na stworzenie oryginalnego kursu i przewodnika dla miłośników języka włoskiego rozmawia Danuta Wojtaszczyk.

Jak to się stało, że znalazłaś się we Włoszech?
Pierwszy raz zetknęłam się z językiem i kulturą Włoch na italianistyce, którą studiowałam na Uniwersytecie Warszawskim. Tam po prostu „zaraziłam się” Italią od moich wykładowców. Wtedy było nas mało na wydziale, zarówno studentów jak i wykładowców,  byliśmy bardzo zżyci, panowała cudowna atmosfera.

…I pewnie przyjechałaś tu na wakacje?
Tak. Te pierwsze wakacje we Włoszech to chyba najpiękniejszy miesiąc mojego życia. Przyjechałam z koleżanką.  Dużo zwiedzałyśmy. Poruszałyśmy się wzdłuż i wszerz „buta” pociągiem, autokarem, a nawet autostopem. Miałyśmy wtedy mało pieniędzy i dużo klisz fotograficznych… Wszystko wydawało nam się piękne, cudowne, bajkowe: język, kultura, sztuka, krajobrazy...  Chłonęłyśmy każdy szczegół. Po trzecim roku studiów dostałyśmy wymarzone  stypendium do Perugii. I wciąż nam było mało. Postanowiłyśmy wziąć urlop dziekański i zostać na rok...no i mieszkam tu do tej pory...:)

Jak wyglądały Twoje pierwsze lata pobytu?
Przez pierwsze dwa lata mieszkałyśmy w Rzymie. Pracowałam jako baby sitter, ekspedientka, kelnerka. Potem przeniosłyśmy się na północ, do Mediolanu. Pracowałam i studiowałam jednocześnie.  Nie zawsze było łatwo pogodzić wieczorową pracę kelnerki z porannymi  wykładami na uniwersytecie…
Pewnego dnia dostałam pracę asystentki w gabinecie dentystycznym. I to był początek nowego rozdziału w moim życiu. W gabinecie bowiem  poznałam mojego przyszłego męża.

Małżeństwo to nowy etap życia dla każdego, ale ślub z Włochem zmienił też pewnie Twój status emigrancki? Co się zmieniło po ślubie?

Przeniosłam się do Como. Tu skończyłam szkołę dla tłumaczy. Jakiś czas po ślubie zostałam pełnoprawną obywatelką Włoch i skończyło się wystawanie  w kolejkach przed kwesturą po przedłużenie permesso di soggiorno, co wtedy oznaczało prawdziwą drogę przez mękę i pamiętam, że były to jedne z nielicznych momentów, kiedy znikała mi cała pasja do Włoch.  W między czasie  urodziła się moja córka, Magda (mój mąż razem z nią uczył się polskiego), po kilku latach urodził się Leonardo.  Dokończyłam też studia w Warszawie. Praktycznie zawsze pracowałam dorywczo, nie mogliśmy liczyć na pomoc dziadków, a mój mąż pracuje często do późna, więc tak już zostało. Uczę angielskiego na kursach (na ogół wieczorowo) i na prywatnych lekcjach, czasami piszę tłumaczenia, a w przerwach, jak każda mama, wożę dzieci na różne zajęcia  -  Magdę (prawie 18 lat) na taniec, występy, muzykę, a Leonardo (prawie 13 lat) na treningi, mecze i zajęcia  muzyczne.

Kiedy wpadłaś na pomysł, żeby stworzyć swój autorski  przewodnik po kulturze i języku Włoch na wesoło?
Pomysł pisania artykułów o  języku włoskim przyszedł mi na myśl, gdy słuchałam w samochodzie programu "Speak easy with Clive" w radio Montecarlo. Bardzo lubię ten program,  bo prowadzący go Clive uczy angielskiego w oryginalny sposób  i z humorem,  wprowadzając nowe słownictwo, idiomy, typowe zwroty,  w oparciu o przykłady z piosenek.  Też jestem zwolenniczką tej metody,  bo faktycznie, razem z muzyką,  łatwo wpadają w ucho także nowe słówka i struktury gramatyczne.

Dlaczego napisałaś do redakcji „Naszego Świata”?

Napisałam do redakcji pod wpływem impulsu.  Pomyślałam, że mogłabym opowiedzieć wiele ciekawostek z języka i kultury Włoch. Całe szczęście, że nie zastanawiałam się nad tym dłużej, bo może później nie miałabym odwagi, zresztą i tak nie miałam wielkiej nadziei, że ktoś się tym moim pomysłem zainteresuje. Tymczasem przyszła szybko odpowiedź -  Twoja i pełna entuzjazmu - z propozycją umieszczenia na stronie internetowej NŚ mojej autorskiej rubryki. Byłam tak zaskoczona, że czytałam sobie ten mail wielokrotnie.:). Podobnie miło i pozytywnie odpisała mi pani Monika z redakcji PolskaItalia, gdzie także publikuję niektóre artykuły.

…I później nasza redakcja i Polska Italia zasugerowały, abyś założyła własnego bloga…

Tak. To było dla mnie duże wyzwanie. Co prawda posługuję się na co dzień komputerem i internetem, ale tylko do pisania i szukania materiałów dydaktycznych. Nie miałam pojęcia o prowadzeniu bloga! Ale cierpliwa pomoc i dopingowanie obu redakcji (chociaż na odległość) były tak skuteczne, że w końcu udało się! Mam swój blog: wloskicafe (nazwę wymyśliłam razem z córką) i tak mnie to wciągnęło, że piszę coraz więcej. Włączyłam też informacje o tym co się dzieje we Włoszech, o czym pisze prasa włoska, itd. Codziennie przeglądam prasę, więc dlaczego nie podzielić się tymi informacjami z innymi, którym być może trudno jest zrozumieć język prasowy i wszystko prześledzić osobiście. Myślę, że, aby cudzoziemiec mieszkający w obcym kraju mógł czuć się mniej wyobcowany i pewniejszy siebie, ważna jest nie tylko znajomość języka, ale i jego aktywne życie codzienne, uczestniczenie w lokalnych świętach, imprezach, zwyczajach, zwiedzanie, i wiedza co tak naprawdę dzieje się wokół nas, zrozumienie pewnych zależności społeczno-politycznych i problematyk typowych dla danego kraju. Im więcej wiemy, tym bardziej czujemy się „u siebie”, a kraj w którym mieszkamy staje się bardziej przyjazny. Wloskicafe daje mi naprawdę dużo satysfakcji, cieszy mnie każdy nowy czytelnik, a przybywa ich coraz więcej z dnia na dzień. Ostatnio włożyłam nową stronę, na komentarze i opinie czytelników, ciekawa jestem, czy podoba się taka forma artykułów i tematy, które poruszam, a może czegoś brakuje? Mam także pozytywny odzew od innych redakcji portali, których tematem przewodnim są Włochy  i które chętnie proponują mi współpracę. 

Jakie jest Twoje kolejne marzenie „wydawnicze”?
Byłabym szczęśliwa, gdyby kiedyś  jakiś wydawca  zechciał  zebrać  i opublikować moje  artykuły w  formie niekonwencjonalnego przewodnika po języku włoskim…

Życzę Ci dużo sukcesów z WłoskimCafe, dalszej, owocnej współpracy z Naszym Światem , coraz większej rzeszy czytelników bloga, i aby Twoje lekcje włoskiego na wesoło ukazały się w formie książkowej.

Dziękuję.