Włochy okiem Poznanianki - Nasz Swiat
27
So, luty

Polacy we Włoszech

Chociaż mieszka w Poznaniu, od lat fascynuje się językiem i kulturą Włoch. Za przyjazd do Wiecznego Miasta, chociaż na kilka godzin, oddałaby wszystko. W listopadzie ukazała się jej pierwsza książka „A kiedy się obudzę”, która jak sama zapewnia autorka, jest pełna nieoczekiwanych sytuacji.
Z Agnieszką Jankowską rozmawia Anna Malczewska

Mieszkasz w Polsce, twoją pasją jest język i kultura włoska oraz pisanie. Zawodowo zajmujesz się tłumaczeniami na i z włoskiego. Piszesz też o swoich włoskich wędrówkach w „Gazecie Wyborczej”. Jak narodziła się ta miłość do Italii?
Moje zainteresowanie Włochami jako krajem trwa od kilkunastu lat, od pierwszych lat liceum. Wybrałam klasę humanistyczną z językiem włoskim nieprzypadkowo. Zawsze podobał mi się ten język i kultura. O ludziach stamtąd nie miałam wyrobionego zdania, ponieważ wówczas nie znałam żadnego Włocha. Miałam w głowie jedynie stereotypy – Włosi weseli kobieciarze z talerzem pełnym spaghetti. Uczyłam się więc włoskiego z zapałem, był moimi ulubionym przedmiotem. Po III klasie liceum nadszedł czas na pierwsze zderzenie wyobrażeń z rzeczywistością. Wyjechałam na stypendium wakacyjne do Wenecji, nauka języka 5 godzin dziennie połączona ze zwiedzaniem. To był pierwszy kontakt z żywym językiem i utwierdzenie w mojej fascynacji krajem i językiem. I mimo że do Włoch wciąż wracam, wspominam z nostalgią tamten lipiec w Wenecji. Magiczne chwile... Po liceum, mimo że wybór studiów nasuwał się naturalnie (italianistyka), poszłam wbrew wszystkiemu na dziennikarstwo, gdyż zawsze chciałam pisać. Wiedziałam jednak, że moje życie zawodowe połączę z włoskim, z Italią. Uzyskałam certyfikat znajomości języka Uniwersytetu w Sienie. Moja praca łączy zawsze dwie pasje: Włochy i zacięcie dziennikarskie. Okazało się, że mogę czasem pisać o Italii korzystając gościnnie z łamów polskich gazet.       

Jesteś Poznanianką, ale często przyjeżdżasz do Rzymu, gdzie czujesz się jak u siebie?
Naturalną konsekwencją mojej miłości do Włoch było zwiedzanie kraju. Przez ponad 10 lat nie istniały dla mnie żadne inne cele wakacyjnych wyjazdów. Wszystkie ferie, długie weekendy spędzałam w Italii. Dziś mogę powiedzieć, że przejechałam „buta” wszerz i wzdłuż. Mój pierwszy pobyt w Rzymie miał miejsce w 2000 roku, roku szczególnym, jubileuszowym. Trwał tydzień i pozwolił zobaczyć najważniejsze zabytki i miejsca. Później wracałam, wracam do dziś, żeby rozsmakować się w mieście.
Czy często? Na każdy dłuższy weekend, tylko dla tego miasta jestem w stanie wsiąść w samolot w piątek, pobyć kilka godzin i wrócić w niedzielę. Mój dziadek, który był pilotem, zażartował ostatnio, że w tym roku mam wylatane na tej trasie więcej godzin niż te, obowiązkowe dla pilotów (tylko ja nie za sterami). Rozkłady lotów Polska – Rzym (latam z różnych polskich miast, niestety nie ma lotów z Poznania codziennie, marzenie, wow!) mogę recytować z pamięci obudzona w nocy (śmiech).  
Oglądam wciąż te same zabytki, za każdym razem bez cienia znużenia. Każdy z nich zresztą wygląda inaczej w zależności od pory roku, dnia, refleksów światła. Często odwiedzam grób Jana Pawła II. W 2000 roku byłam u niego na audiencji na Placu św. Piotra. Teraz przychodzę do Grot, żeby ,,porozmawiać”. W Rzymie mam przyjaciół, z Polski przywiozłam tam tych, których kocham. Gdy ląduję na Fiumicino, już czuję ten dreszczyk, radość, entuzjazm. Bo ja jestem tam ,,u siebie”. Uwielbiam to miasto i mam taką teorię – ono to czuje i oddaje sympatię, dobre emocje. W Rzymie spotykają mnie tylko pozytywne rzeczy, czasem śmieszne, czasem dziwne, nigdy złe. To dlatego, gdy wsiadam do powrotnego samolotu, już tęsknię...       

Kilka miesięcy temu ukazała się twoja książka „A kiedy się obudzę?”. Jest to historia Julii, która wychodzi za mąż za Włocha i przeprowadza się z Polski pod Rzym. Co było natchnieniem do jej napisania i czego czytelnik może się spodziewać?
,,A kiedy się obudzę?” jest pierwszą moją wydaną książką. Opowiada o Julii, która mieszka w Ostii z mężem Włochem i dzieckiem. Są przykładem pary mieszanej, związku ludzi z dwóch nacji, którym udaje się stworzyć fajny związek. Wiem, że książka podoba się przede wszystkim kobietom, bo opowiada o miłości szczęśliwej, która gdy nas spotyka, nie jest nam dana na zawsze, trzeba o nią wciąż dbać i pielęgnować. To, że bohaterka jest Polką, Mattia Włochem, dla ich związku, moim zdaniem, nie ma dużego znaczenia. Różnice, często inny punkt widzenia tylko go wzbogacają. To nie różnice kulturowe czy ich charaktery na chwilę zagrożą ich szczęściu, a czynnik zewnętrzny. Jaki? Zachęcam do lektury. Na pewno nie będzie nudno. Do napisania opowieści o Julce skłoniła mnie moja miłość do Włoch i moje częste pobyty w Rzymie. Chociaż od razu zastrzegam – Julia to nie ja, choć na pewno w tę postać przelałam wiele swych emocji, poglądów i doświadczeń, to nieuknione.    

Pomimo tego, że zarówno Polska i Włochy znajdują się w Europie, czy twoja bohaterka napotyka na różnice dwóch różnych kultur? Jak sobie z nimi radzi?
Tak jak powiedziałaś, Polska i Włochy są w Europie, obydwa kraje w Unii Europejskiej, choć Polska krócej. Dlatego też, moim zdaniem, różnice kulturowe nie są pomiędzy nami na tyle znaczące, żeby stać się problemem dla dwojga kochających się ludzi. Uczucie i wzajemny szacunek według mnie zawsze je niwelują, czynią czymś atrakcyjnym, nieznanym dla pary, czasem nawet intrygującym, nigdy przeszkodą. Pomijając aspekt związków uczuciowych, myślę że jesteśmy podobni, my i Włosi, mimo gamy różnic. Wzbudzamy emocje w przedstawicielach innych narodów. Mnie różnice, które napotykam we Włoszech, we włoskim stylu życia, bo przecież istnieją, jedynie ciekawią, czasem irytują, ale nie stanowią problemu. Ale to chyba zależy od podejścia indywidualnego. Moim zdaniem, my Polacy, nie jesteśmy lepsi, nie są lepsi Włosi. Wolę myśleć, że ,,różnimy się pięknie”. I mam takie wrażenie, że to Włochom trudniej byłoby zaadaptować się w Polsce, więcej ich u nas dziwi (to zapewne wynika z różnicy doświadczeń, ze skomplikowanej naszej polskiej historii, na przykład zawsze gdy próbuję wytłumaczyć moim włoskim przyjaciołom fenomen kartek żywnościowych w Polsce, konieczność stania w kolejkach po papier toaletowy, ich oczy robią się okrągłe ze zdumienia). My Polacy jesteśmy bardziej ,,elastyczni”.       

Czy jest to twoja pierwsza powieść związana z Włochami?
To moja pierwsza powieść wydana związana z Włochami. Wcześniej napisałam inną książkę, do której mam bardzo osobisty stosunek. Opowiada o moich wędrówkach po Italii. Nie ma ambicji przewodnika, myślę że na rynku wydawniczym jest ich dużo. To raczej spojrzenie na Włochy i Włochów oczyma „straniery” (cudzoziemki), blondynki, często zabawne. Opis zdarzeń dziwnych, śmiesznych, wyrosłych na gruncie moich włoskich podróży po kraju i włoskiej mentalności. Póki co, leży w szufladzie (a właściwie w laptopie, dawniej pisało się ,,do szuflady”, teraz ,,do folderu”) i czeka na życzliwego wydawcę.

Gdzie twoja książka jest dostępna?
,,A kiedy się obudzę?” została wydana przez wydawnictwo Radwan. Można ją kupić w księgarni internetowej Radwana


Dziękuję za rozmowę i życzę, byś znalazła jak najszybciej wydawcę kolejnej książki związanej z „Bella Italia”.
Dziekuję.

AGNIESZKA JANKOWSKA (Poznań, 1973) jest absolwentką Nauk Politycznych i Dziennikarstwa na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Ma dwie wielkie pasje: język włoski i kulturę Włoch oraz pisanie, które łączy z pracą zawodową. Pracuje w biurze prasowym oraz jako tłumacz języka włoskiego. Pisze także artykuły o swoich włoskich wędrówkach m.in. do ,,Gazety Wyborczej”,  ,,Poznaj Świat”. Dużo czasu spędza w samolocie na trasie Poznań – Rzym, w którym czuje się jednakowo dobrze jak w mieście koziołków.

 

„A kiedy się obudzę”: Julia jest singielką po trzydziestce. Podróżuje, wychodzi z przyjaciółmi, bawi się nie myśląc o stałym związku. Do chwili gdy spotyka Mattię, adwokata z Rzymu. Ich życie zmienia się gruntownie. Biorą ślub w Wenecji, na świat przychodzi Luca. Zamieszkują nad morzem w Ostii pod Wiecznym Miastem. Julia dostaje propozycję pracy w charakterze korespondentki polskiej gazety we Włoszech. W kwietniowy poranek jej spokojne życie przerywa telefon z warszawskiej redakcji…