“Takie będą Rzeczpospolite, jakie młodzieży chowanie” - Nasz Swiat
13
Pn, lipiec

Polacy we Włoszech

Przyjechała do Włoch 7 lat temu, od kilku miesięcy mieszka w Riano koło Rzymu, gdzie otworzyła Dom Otwarty dla dzieci polskich i dwujęzycznych. Z Elżbietą Kędzierską rozmawia Anna Malczewska.

Elżbieta Kędzierska / foto: archiwum prywatneSkąd narodził się pomysł na Dom Otwarty?
Już Jan Zamoyski powiedział “Takie będą Rzeczpospolite, jakie młodzieży chowanie”, a według mnie odpowiedzialność za wychowanie dzieci ponoszą przede wszystkim rodzice. Państwo, czy to polskie, czy wloskie daje instrument jakim jest szkoła i „zmusza” rodziców do posyłania do niej ich dzieci. Pomysł na Dom Otwarty urodziło samo życie. Jest wiele dzieci, które nie znają języka dziadków – myślę, że to bardzo smutne, ponieważ jest to odcinanie dziecka od korzeni. Proszę sobie wyobrazić drzewo. Pewnego dnia przychodzi drwal i odcina mu korzenie. Drwal wyszedl z założenia, że drzewo „musi” rosnąć bez znaczenia na to, czy ma korzenie, czy też nie. Z dziećmi jest podobnie. Będą rosły, dojrzewały, zakładały rodziny... Problem w tym, że my dzisiaj nie wiemy, gdzie one będą w przyszłości żyć. Teraz są małe, mają otwarte umysły.

I dlatego tak bardzo ważne jest, by uczyć je języka polskiego.
Naukę polskiego w rodzinach włosko-polskich powinno traktować się jak zabawę.  Chodzi tu o danie możliwości dziecku poznania twórczości Jana Brzechwy, czy Kornela Makuszyńskiego. Tak, jak mówiłam wcześniej, my rodzice, dzisiaj nie wiemy, czy za dwadzieścia lat, właśnie naszemu dziecku nie będzie potrzebny język polski. Przypominam sobie, jak 30-40 lat temu moje pokolenie buntowało się przeciw nauce rosyjskiego, dzisiaj wielu pracodwaców szuka pracowników ze znajomością znienawidzonego przez nas języka. Problem odcinania dzieci od korzeni niepokoi nie tylko mnie, ale także wielu nauczycieli i osób prywatnych, które myślą o przyszłości. I nie są to tylko Polacy... Nie chciałabym zanudzać Czytelników, ale jak jest powszechnie wiadomo, coraz więcej Włochów zaczyna przeprowadzać się do Polski.
Dom Otwarty dla dzieci z rodzin polskich i dwujęzycznych nie jest szkołą, to miejsce, gdzie maluchy mają możliwość przełamania „bariery używania w wielu przypadkach, obcego dla nich języka”. Według mnie, takie spotkania z rówieśnikami przy muzyce, wierszach, bajkach i zabawie, mogą tylko pomóc. Dom Otwarty... to taki „przedsionek” przed szkołą.

Czy zajęcia są odpłatne?
Nie. Wspólnie z rodzicami kupujemy niezbędne materiały potrzebne do zajęć, jak bloki rysunkowe, kredki, farby, itp. Nie korzystam z żadnej pomocy finansowej, organizuję wszystko we własnym zakresie.

Czy jest dużo dzieci z rodzin polskich lub polsko-włoskich, które mieszkają w Riano i okolicach?
W tej okolicy jest niewiele takich rodzin. W tej chwili spotkania odbywają się u mnie w domu. Poznaję natomiast rodziców z innych dzielnic Rzymu i w związku z tym zaczęliśmy szukać miejsca „w połowie drogi”, gdzie mogłyby się odbywać zajecia. Do działania motywują mnie rodzice, którym mój pomysł się spodobał. Kilka dni temu rozmawiałam z jedną z mam – mieszkają całą rodziną we Włoszech – której dzieci nie mówią po polsku i która chciałaby, by się jego nauczyły. Powiedziała mi, cytuję: „Proszę Pani, co będzie jak przyjdzie wrócić do Polski...”.

Co chciałaby Pani powiedzieć rodzicom małych Polaków?
Pomóżmy naszym dzieciom poznać to piękne i wzruszające uczucie bycia Polakiem. Pamiętajcie, że Wasze dzieci mają Polskę w genach. Pamiętajcie, że to przyszłość pokaże, że było warto, chociażby dlatego, że będą wiedziały więcej od ich rówieśników i znały język, który pomimo tego, że uznawany za trudny, jest coraz częściej potrzebny.

Przypomnijmy kiedy i gdzie dokładnie można zgłaszać się  do pani Domu Otwartego.
La Casa Aperta da Elizabeth – Riano (RM). Zgłaszać się można, dzwoniąc pod numer 389 8917690.

Dziękuję bardzo za rozmowę.
Dziękuję.