Przez żołądek do serca kobiety. Historia Katii i Grzegorza - Nasz Swiat
05
N, lipiec

Polacy we Włoszech

Poznali się w 2007 roku w pracy, w jednym z luksusowych hoteli w Cortina d’Ampezzo. Grzegorz zatrudniony był tam jako tragarz, a Katia jako pokojówka. Młody Polak, z wykształcenia kucharz, rozkochał w sobie Włoszkę przede wszystkim dzięki polskiej kuchni. W chwili obecnej Katia prowadzi stronę internetową www.cucinapolacca.com, dzięki której chce przybliżyć nie tylko naszą rodzimą kuchnię lecz Polskę, która nadal jest mało znana wśród Włochów. Grzegorz jest współwłaścicielem i Chef-em we włoskiej restauracji Nova Busa del Tor w Trichiana nieopodal Belluno.

Z Katią De Bon oraz Grzegorzem Goszkiewiczem rozmawia Anna Malczewska

Katia i GrzegorzGrzegorz zdobył Twoje serce przede wszystkim dzięki polskiej kuchni.
Katia: Przygotował mi na pierwszą randkę barszcz czerwony oraz gołąbki. Jednak nie był to pierwszy raz, kiedy miałam okazję spróbować polskiej kuchni. Pierwszą potrawą polską był bigos, który ugotował przyjaciel mojego męża. Oczywiście to nie tylko kuchnia polska sprawiła, że zakochałam się w Grzegorzu, ale także jego sposób bycia, tak różny od Włochów, których do tej pory znałam. Grześ jest osobą bardzo bezpośrednią, dla której bardzo ważne są tradycje, jak małżeństwo, rodzina. Oprócz tego jest bardzo praktyczny i daje sobie radę w każdej sytuacji. Właśnie te cechy, które uważam za bardzo zakorzenione w kulturze polskiej sprawiły, że wyróżniał się wśród innych.

Czy była to miłość od pierwszego wejrzenia? Co najbardziej urzekło cię w Katii?
Grzegorz: Miłość od pierwszego wejrzenia? Raczej tak! Nie mogło to być nic innego, ponieważ zupełnie oszalałem na jej punkcie. Pomijając fakt, iż jest bardzo atrakcyjną kobietą, miała (i ma) w sobie „to coś”, czemu nie mogłem się oprzeć i co nadawało nadzwyczajny sens każdemu dniu.

Według włoskich statystyk, wśród małżeństw mieszanych, bardzo rzadko Włoszki zakochują się w mężczyznach pochodzących z Europy Wschodniej. Czy Twoi rodzice Katiu i przyjaciele zaakceptowali Grzegorza od razu?
Na szczęście nie napotkaliśmy na problemy ze strony moich rodziców, ponieważ mój ojciec, będąc Włochem, urodził się i wychował w jednej z byłych kolonii angielskich. Z moimi przyjaciółmi wyglądało to trochę inaczej. Na początku mieli trochę wątpliwości co do mojego wyboru, ale z czasem to się zmieniło. Muszę przyznać, że i pod tym względem kuchnia polska była bardzo pozytywnym bodźcem.

Czytaj także: Knedle z grzankami i speckiem według Grzegorza

Jak zostałeś odebrany przez rodzinę i przyjaciół Katii?
Bardzo dobrze. Katia pochodzi z rodziny bez uprzedzeń, więc nie miałem większych problemów. Nie ukrywam jednak, że na samym początku naszej znajomości byłem lekko zaniepokojony faktem iż mogliby „patrzeć na mnie z góry”.

Dzięki temu, że poznałaś Grzegorza, zakochałaś się również w Polsce. Czy jest to możliwe, by mieszkanka Włoch, która z historią spotyka się każdego dnia, mogła zakochać się w kraju Jana Pawła II?

Oczywiście. Pomimo tego, że pochodzę z kraju, w którym nie brakuje cudów architektonicznych i artystycznych, oczarowały mnie polskie krajobrazy oraz architektura, według mnie fantastyczna: nie można zostać obojętnym wobec pięknych miast, jak np. Toruń. Jeżeli chodzi o malarstwo polskie, będąc absolwentką wydziału Ochrony Dziedzictwa Kulturowego zaskoczyło mnie, że nie znałam artystów, takich jak Jan Matejko. Jego dzieła widziane na żywo są niesamowite.

Nominowałaś się Ambasadorką kuchni polskiej we Włoszech i nawet stworzyłaś już stronę internetową www.cucinapolacca.com. Uważasz, że uda Ci się przybliżyć kuchnię polską Włochom?
Taki jest mój zamiar. Mam nadzieję, że nie tylko przybliżę Włochom polską kuchnię, ale także, że uda mi się powoli odkryć przed nimi kulturę tego kraju. Żałuję, że w chwili obecnej biura podróży w swoich ofertach posiadają jedynie wycieczki do Krakowa i okolic lub ewentualnie do Warszawy. Polska jest czymś więcej. Istnieją miejsca może mniej turystycznie, ale równie atrakcyjne, zarówno pod względem historyczno-artystycznym jak i krajobrazowym. Mam nadzieję, że właśnie dzięki kuchni polskiej, uda mi się namówić Włochów do szerszego poznania Polski.

Grzesiu, czy według Ciebie uda się jej przekonać Włochów do naszej kuchni?
Myślę ze tak. Musi jednak włożyć w to mnóstwo pracy, ponieważ promowanie naszej kuchni poza granicami kraju to ciężki orzech do zgryzienia. Wierze, że jeżeli otrzyma niezbędne wsparcie, uda jej się otworzyć zaryglowane wrota do skarbca, którym jest kuchnia polska. 

Jesteś kucharzem i pracujesz w tym zawodzie w Italii. Czy przygotowujesz potrawy tylko włoskie, czy czasami próbujesz przemycić do menu jakieś polskie?
W większości gotowałem i gotuję według ścisłych receptur włoskich, jednak coraz częściej zdarza mi się wprowadzać do menu potrawy polskie.

Jak odbierają naszą kuchnię Włosi? Czy przyrządzasz nieraz polskie potrawy dla teściów, czy waszych przyjaciół Włochów?
Grzegorz: Dla rodziny i znajomych zazwyczaj gotuję po polsku, jednak nie zawsze jest to możliwe z powodu niedostępności składników. Polska kuchnia smakuje Włochom nawet bardzo, jedyną przeszkodą według mnie są stereotypy.

Nie myśleliście nigdy o otwarciu restauracji polskiej lub polsko-włoskiej?
Katia: W rzeczywistości ta idea pojawiła się już jakiś czas temu, ale może jest jeszcze przedwczesna, zważywszy że żyjemy w małej miejscowości, jaką jest Belluno.  Chociaż byłoby fajnie otworzyć tutaj małą, polską gastronomię...

Które z potraw polskich mogliby zaakceptować Włosi?
Grzegorz: Myślę, że jest ich mnóstwo. Na przykład łazanki, które jakby nie patrzeć w XVI wieku przybyły do Polski prosto z Włoch. Także gołąbki mogłyby znaleźć swoje miejsce we włoskich kartach lub choćby kresowy kulebiak.

W zeszłym roku urodziła się wasza córeczka. Powiedziałaś mi Katiu, że lubi słuchać piosenek Kulfona i z Akademii Pana Kleksa. Ona z pewnością będzie mówić w dwóch językach, a jak jest z Twoim polskim?
Mówię mało po polsku, niestety z powodu pracy jaką wykonuje mój mąż nie jest łatwo znaleźć czas na naukę, przede wszystkim jeżeli chodzi o wymowę, która dla Włochów często jest bardzo trudna. Na szczęście dzięki Internetowi i telewizji dużo rozumiem po polsku.

A ty Grzesiu, co powiesz na temat języka polskiego żony?
Powoli pracujemy nad tym, choć przyznam, że nie należę do grona najlepszych pedagogów i w większości jest zmuszona uczyć się z telewizji, Internetu, itp.

Katia, co byś powiedziała, gdyby pewnego dnia Grzegorz powiedział Ci: „Będziemy żyć w Polsce”? Czy chciałabyś się tam przeprowadzić?
Myślę, że tak. Nie po raz pierwszy przychodzi nam do głowy ta myśl… W tej chwili jednak jesteśmy związani z Włochami z powodu pracy, ale nie jest powiedziane, że w przyszłości moglibyśmy się przeprowadzić.

Myślisz, że Katia zdecydowałaby się na przeprowadzkę do Polski?
Jakiś czas temu zanim urodziła się Maria Vittoria sama mi to zaproponowała, tak więc myślę, że nie sprawiłoby to większych problemów. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że byłoby jej ciężko rozstać się z bliskimi i przystosować do życia w Polsce. Jednym słowem, bierzemy tą opcje poważnie pod uwagę.

Dziękuję Wam za rozmowę i życzę spełnienia wszystkich marzeń. Mam nadzieję, że będąc kiedyś w Belluno uda mi się znaleźć Waszą polską restaurację.

Dziękujemy.