Marta Glik: „Powołanie Kamila do reprezentacji Polski na Euro 2012 oznacza dla niego ciężką pracę, a dla mnie to ogromna radość” - Nasz Swiat
20
Wt, listopad

Polacy we Włoszech

Za kilkanaście dni rozpoczną się Mistrzostwa Europy w piłce nożnej Euro 2012. 1 maja trener Franciszek Smuda ogłosił oficjalny skład reprezentacji Polski. Wśród wybrańców znalazł się, grający od lipca 2011 roku we włoskim klubie AC Torino, Kamil Glik. Przed przyjazdem do Turynu, piłkarz, po 17 latach znajomości poślubił Martę, z którą znają się od szkoły podstawowej. Z Martą Glik, o frenetycznym życiu u boku sportowca, rozmawia Anna Malczewska.

Kamil i Marta Glik oraz Kejsi / foto: archiwym prywatnePoznaliście się z Kamilem jeszcze w czasach szkolnych. Czy od początku darzyliście się sympatią?
Z Kamilem znamy się już 17 lat . W Jastrzębiu Zdrój mieszkaliśmy na tej samej ulicy. Od szkoły podstawowej do liceum chodziliśmy razem do tej samej klasy. Czy od początku darzyliśmy się sympatią? (śmiech). Pewnie nie uwierzysz, ale w podstawówce byliśmy największymi wrogami w klasie. Dopiero w gimnazjum wszystko się zmieniło. Wtedy zbliżyliśmy się do siebie i do dzisiaj jesteśmy razem, a w czerwcu 2011 roku zdecydowaliśmy się wreszcie pobrać.

Czy zdawałaś sobie wtedy sprawę, że Twoje życie będzie uzależnione od pracy Kamila?
Absolutnie nie . Mając 16 lat nawet nie myśleliśmy, że jego kariera potoczy się w tak szybkim tempie. Dopiero, gdy w 2006 roku wyjechał grać do Hiszpanii zdałam sobie z tego sprawę. Skończyłam liceum, zdałam maturę i poleciałam do Madrytu i tak zostało do dnia dzisiejszego.

1 maja został ogłoszony przez Franciszka Smudę oficjalny skład reprezentacji Polski na Euro 2012. Jak odebrałaś powołanie Kamila do reprezentacji i jak on ją odebrał? Co ona oznacza dla Kamila i dla Ciebie?
Byłam bardzo dumna z niego i zarazem szczęśliwa, ponieważ to było największe marzenie Kamila. W dniu ogłoszenia kadry byli u nas w Turynie moi rodzice i znajomi, w związku z tym radość była ogromna. Dla mnie, powołanie męża do reprezentacji Polski na Euro 2012 oznacza kolejne samotne wakacje ( śmiech), a dla Kamila ciężką pracę, w której staram się go wspierać.

Czy łatwo jest być zona piłkarza, który co kilka lat zmienia klub i miejsce zamieszkania?
Jesteśmy młodzi i nie mamy jeszcze dzieci, więc nie napotykamy na większe problemy związane z przeprowadzkami. Szczerze mówiąc, nawet mi się to podoba, ponieważ zmieniając często miejsce zamieszkania udaje nam się poznawać nowe miejsca i ciekawych ludzi.

Czy chodzisz na mecze AC Torino?
Oczywiście. Jestem na każdym meczu, jeśli grają u siebie. Uwielbiam chodzić na mecze i kibicować chłopakom. Mecze wyjazdowe natomiast oglądam w internecie lub w telewizji.

Czy będziesz śledzić Euro 2012 i mecze naszej reprezentacji na żywo?
Jeśli będzie taka możliwość to na pewno będę na każdym meczu.

Kim jest Kamil Glik prywatnie?
Kamil jest raczej typem domatora i ciężko go gdziekolwiek wyciągnąć. Kiedy ma trochę wolnego, lubi oglądać telewizję, przede wszystkim mecze oraz grać na PlayStation3 z kolegami.

Czy pomaga Ci w obowiązkach domowych?
Nie, nie ma szans żeby mi w czymkolwiek pomógł (śmiech). Jego oczkiem w głowie jest nasz mały piesek Kejsi, świata po za nim nie widzi.

Czy jeszcze długo będziecie mieszkać w Turynie?
W tej chwili jeszcze tego nie wiemy, ponieważ wszystko zależy od tego, czy AC Torino uda się wejść do Serie A. Jeżeli tak się stanie, to prawdopodobnie zostaniemy tu jeszcze przez przynajmniej kolejny rok.

Jak spędzasz dni w Turynie, oprócz śledzenia kariery męża?
Zawsze marzyłam o studiach, ale na dzień dzisiejszy jest to niemożliwe, staram sie jednak nie nudzić w domu. Od stycznia chodzę do szkoły i uczę się języka włoskiego. W wolnych chwilach chodzę na siłownię, ponieważ sport to także część mojego życia. Mam znajomych w Palermo oraz Bari, z którymi staram się spotykać jak najczęściej. Poza tym wracam dość często do Polski.

Życzę Kamilowi wielu sukcesów podczas tegorocznych Mistrzostw, a Tobie wytrwałości.