Łukasz Górnik: „Muzyka wypełnia we Włoszech większą część mojego życia" - Nasz Swiat
23
N, kwiecień

Polacy we Włoszech

Łukasz Górnik ma 33 lata, a od 5 mieszka i pracuje w Italii. Zakochał się w języku włoskim wiele lat temu, a śpiewając po włosku jest w stanie przekazać wszystkie swoje uczucia. Pod koniec 2013 roku nagrał teledysk do swojej piosenki „Voglia di sparire”, mówiącej o nieszczęśliwej miłości. Młody artysta liczy na to, że już w niedługiej przyszłości będzie mógł żyć z muzyki...

Łukasz Górnik / foto: archiwum prywatneOd ilu lat mieszkasz we Włoszech i jaki był powód Twojego przyjazdu tutaj?
W tym roku mija dokładnie 5 lat. Pamiętam jakby to było wczoraj. Walizka pełna ubrań i książek, nowe miejsce, nowi ludzie, nowy język, nowe wyzwania. W trakcie studiowania filologii włoskiej koleżanka zapytała mnie, czy nie chcę wyjechać w przerwie letniej na dwa miesiące do Włoch do pracy i przy okazji podszkolić język. Zgodziłem się natychmiast. Dość miałem uczenia się w domu słówek i gramatyki, a praca była pewna, z zakwaterowaniem i wyżywieniem. Chciałem się sprawdzić, zacząć rozmawiać, a przede wszystkim udowodnić sobie i bliskim, że nauka języka nie wiąże się tylko z zarezerwowaniem hotelu, czy kupienia drinka w barze, ale przede wszystkim, że można nim władać biegle tak jak swoim rodzimym językiem. I udało się.  Mówię biegle w języku włoskim. Tutaj mieszkam i pracuję, a muzyka wypełnia tutaj naprawdę dużą część mojego życia.

Skąd pochodzisz z Polski?
Pochodzę z Sosnowca, ale często mówię, że jestem z Czarnej Góry (miejscowości położonej nieopodal Białki Tatrzańkiej - między Zakopanem a Nowym Targiem). Mój tata jest rodowitym góralem. W Czarnej Górze mamy swój dom i odkąd pamietam  spędzamy tam każde wolne chwile, wakacje czy ferie, a nawet weekendy, by doładować akumulatory.

Od kiedy zacząłeś śpiewać? Jak narodziła się ta pasja?
Śpiewam od zawsze. Jak to mówią moi bracia, krzyczę, wyję i dre się od małego. Tyle dałem "płaczliwych koncertów", że nie da się ich policzyć na palcach u jednej ręki. Od kiedy mieszkam we Włoszech nie rozstaję się z notatnikiem. Opisuję, co widzę i przeżywam. Zapisuję wszystkie swoje myśli po włosku, chwile smutku i radości, problemy z jakimi czasem przyjdzie mi sią borykać, swoje pragnienia, rozterki czy rozczarownia.

Czy uczęszczasz na lekcje śpiewu?
W dzieciństwie ukończyłem szkołę muzyczną im. Jana Kiepury w Sosnowcu w klasie fortepianu i uczęszczałem również na lekcje śpiewu. Bardzo mile wspominam ten czas. Teraz znowu uczęszczam na takie lekcje. Czasem jest naprawdę zabawnie.

Niedawno ukazał się teledysk do Twojej nowej piosenki „Voglia di sparire”, nakręcony przez firmę Creative w Polsce. Opowiedz o jego realizacji.
To niezwykłe uczucie nagrać teledysk do piosenki, której jest się autorem - zarówno  tekstu i muzyki. Utwór powstał w bardzo trudnym okresie mojego życia, stąd "Voglia di sparire". Tak to już jest z nieszczęśliwą miłością. Czasem naprawdę potrafi zatrzymać czas, góry przenosić ale czasem i zranić, zaboleć czy skrzywdzić. Teledysk kręciliśmy w Polsce w Katowicach i w Chorzowie. Nie mieliśmy szczęścia cieszyć się piękną słoneczną pogodą. Pamiętam było bardzo zimno. Okropny wiatr sprawiał, iż odczuwalna temperatura była dużo niższa. Sypało też śniegiem, a my z Pauliną Bałazy (modelką) musieliśmy spacerować ulicami w największy mróz. Przyznam, że po kilku dniach od realizacji dopadła mnie grypa. Mimo, że aura nam nie sprzyjała, sprzyjała jak najbardziej teledyskowi, albowiem piosenka, do której był nagrywany videoclip jest piosenką o nieszcześliwej miłości.


Jesteś autorem wszystkich tekstów twoich kompozycji?
Tak, jestem autorem tekstu i muzyki do wszystkich moich kompozycji. Proces powstawania moich piosenek jest przeróżny. Czasem, gdy zrodzi się w głowie jakaś melodia, zazwyczaj nagrywam ją na dyktafon, ale zdarza się też i tak, że gdy przychodzi wena twórcza potrafię nie spać całą noc, piję kawę za kawą i nucę mały kawałek melodii bez końca, dodając do niej jakieś słowa. Muzyka wypełnia mój pokój po brzegi. Czasem  jednak brak mi pomysłów, mam przysłowiową pustkę w głowie. Natchnienie pryska jak bańka mydlana, rozmywa się i gdzieś ulatuje i wiem, że już nic nie wymyślę, ale zawsze wraca z nadejściem następnego dnia. Mam szczęście.

Dlaczego zdecydowałeś się śpiewać po włosku?
Bardzo lubię język włoski. Pamiętam mój pierwszy przyjazd do Włoch. Gdzieś w radiu na plaży usłyszałem "Vivimi",  jedną z piosenek Laury Pausini i zakochałem się. Wśród pamiątek z podróży, musiała znaleźć się płyta tej artyski. By zrozumieć o czym śpiewa, zacząłem tłumaczyć teksty jej piosenek,a potem wszystkie jej płyty. Kupowałem wiele książek, wiele rozmówek i słowników. Z kolejnych podróży przywoziłem nowe wspomnienia i nowe płyty. I tak zacząłem śpiewać po włosku, aż w końcu zakochałem się po uszy w tej muzyce i w tym kraju.


Jak określiłbyś styl muzyczny, który najlepiej Cię reprezentuje?
Całe moje życie skupione jest przede wszystkim na jednej artystce - Natalii Kukulskiej. Jej muzyka mnie ukształtowała i zawsze do mnie powraca. Jej talent jest naprawdę ogromny. To nią inspirują się artyści. Również i ja. Będąc na początku mojej drogi muzycznej chyba pop jest takim stylem muzycznym, w którym czuję się najlepiej i bezpiecznie. Moje piosenki są bardzo melodyjne i bardzo osobiste. Pokazują jakiś uchwycony moment mojego życia.

Czy swoją przyszłość wiążesz z karierą muzyczną?
Bardzo bym chciał. Z dnia na dzień nabieram coraz więcej doświadczeń, tych muzycznych, jak i życiowych. Zaczynam małymi kroczkami z pokorą i cierpliwością. Ja kocham śpiewać, kocham komponować, kocham pisać. Na pewno znów dam o sobie znać. W maju ukarze się kolejny teledysk do jednej z moich autorskich piosenek. Uważam, że w życiu można osiągnąć wszystko, każdy cel, dzięki najbliższym, których się kocha i oczywiście silnej wierze.

Kim jest Łukasz Górnik prytwanie?
Jestem poukładanym i raczej spokojnym człowiekiem. Zazwyczaj mam wiele trudności nawiązywania kontaktów z ludźmi. Lubię być sam, lubię spokój i ciszę. Czasem zdarza mi się być wybuchowym, ale umiem kontrolować te stany. Gdy przeżywam chwilę słabości, czy wzlotu, staram się zachować dystans do siebie samego. Lubię czasem usiąść w kącie z kubkiem gorącej kawy, smakować chwile, słuchać muzyki i delektowac się drobiazgami. Potrafię cieszyć się życiem. Nie lubię pędzić za czymś w tym zwarjowanym świecie. Lubię się zatrzymać w tym pędzie i iść sobie swoim tempem. Lubię przyglądać się życiu.
rozmawiała Anna Malczewska