Longawa: Nie wyobrażam sobie życia bez tzw. związków polsko-włoskich - Nasz Swiat
12
N, lipiec

Polacy we Włoszech

6 lat temu do Rzymu przywiódł ją „zapach antyku”. W tej chwili, oprócz pracy zawodowej, regularnie zajmuje się dziennikarstwem oraz tłumaczeniem włoskiej literatury na język polski. Zarówno Polska jak i Włochy zakorzeniły się mocno w jej sercu i nie wyobraża sobie życia bez związków kulturowych obu krajów. Z Joanną Longawą rozmawia Anna Malczewska

Joanna Longawa / foto: Massimo InsabatoOd ilu lat mieszka Pani we Włoszech i jaki był powód przeprowadzki?
We Włoszech mieszkam już od sześciu lat. Być może łamię pewien schemat, ale przyjechałam tutaj sama, świeżo po studiach, z czystej miłości do kraju i oczywiście do języka. Rodzina mówi, że to geny pradziadka i może coś w tym jest (śmiech). Czy była to bardziej ciekawość do świata, czy młodzieńcza odwaga tudzież głupota, sama nie wiem, ale stało się. Przyjechałam. Najpierw zatrzymałam się na chwilkę na północy, w Genui, mieście Krzysztofa Kolumba. Po czym zwiedziwszy wszerz i wzdłuż przepiękne costa (wybrzeże) Ligurii postanowiłam przenieść się do Wiecznego Miasta, które – nie będę ukrywać - jest moją kolejną pasją i chyba już z niego nie wyjadę, przynajmniej na razie się na to nie zanosi… „Zapach antyku” to coś, czego w Krakowie, w Polsce – nie umniejszając pięknu Małopolski i naszego państwa –  brakowało mi najbardziej.

Skończyła Pani edytorstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim, uczyła języka włoskiego w szkole językowej. Proszę powiedzieć, czy po przeprowadzce do Włoch trudno było się Pani odnaleźć w nowej rzeczywistości, będąc cudzoziemką?

Na początku, muszę przyznać, tak. Czułam się nieswojo. Bez pracy, sama w nowej rzeczywistości, w nowym świecie, przerażona nową mentalnością (mam na myśli nieustanne zaczepki na ulicy i stereotypy o tzw. kobietach ‘dell’Est’). Wkrótce jednak pierwsze doświadczenia zawodowe pozwoliły mi szybko oswoić się z sytuacją, spojrzeć na wszystko z innej perspektywy. Stopniowo uwierzyłam w swoje możliwości, nabrałam pewności, dystansu do pewnych spraw, ludzi, zachowań i stałam się całkowicie samowystarczalna, a to chyba jest najważniejsze dla każdego, niezależnie od kraju, w którym mieszka.

Czym zajmuje się Pani zawodowo w chwili obecnej?
W tym momencie pracuję na lotnisku Fiumicino i zajmuję się dzienną kontrolą lotόw międzynarodowych linii, z którymi współpracuje moja firma. Lubię mieć kontakt z całym światem, a lotnisko jest bez wątpienia jednym z takich wielokulturowych miejsc. Jednocześnie nie rezygnuję z wyuczonych ukochanych zawodów: redaktor, lingwista oraz antropologistycznej pasji. Regularnie zajmuję się dziennikarstwem, pisząc dla Gazzetty Italia, Economy Way, Net1News i Mondospettacolo. Mam nadzieję, iż w przyszłości uda mi się poszerzyć tę listę.

Pisze Pani do pism online wymienionych wyżej. W jaki tematach się Pani specjalizuje?
Online za wyjątkiem polsko-włoskiego miesięcznika Gazzetta Italia, który wychodzi w wersji drukowanej w Warszawie, po czym rozprowadzany jest we wszystkich instytucjach i lokalach polsko-włoskich w całej Polsce.
Jako dziennikarka specjalizuję się w tematyce kulturalnej, a przez kulturę rozumiem nie tylko świat showbusinessu, który niejednokrotnie od niej odbiega, ale i muzykę, teatr, literaturę. Lubię odkrywać nowe talenty muzyczne, znam wielu utalentowanych piosenkarzy, których warto promować. Lubię przeprowadzać wywiady z mniej lub bardziej znanymi osobistościami ze świata włoskiego kina, telewizji. Lubię pisać o sztuce i związkach polsko-włoskich. Lubię po prostu pisać, o wszystkim.

 Joanna Longawa z drużyną polskich i włoskich pisarzy. Sulejówek (6.10.2012)

Oprócz tego zajmuje się Pani tłumaczeniami książek. Skąd wzięła się pasja językiem włoskim?
Tłumaczę włoską literaturę na język polski i jeśli trzeba organizuję promocyjne eventy, jak warszawski mecz pisarzy Polska-Włochy w przypadku październikowej prezentacji książki Jallinha (Gianluca Lombardo D’Aquino), Zen Piłki Nożnej (Wydawnictwo Radwan 2012). W maju opublikowanych zostanie również kilka moich wierszy w tomiku Parole sparse (Casa Editrice Pagine), gdzie po raz pierwszy w życiu przyszło mi tłumaczyć samą siebie z polskiego na włoski… (śmiech). Jednym słowem, a raczej zdaniem, nie wyobrażam sobie życia bez literatury, sztuki i… pogaduszek multilingue na żywo, czy w dialogu z literaturą. A jeśli chodzi o pasję do języka włoskiego… Jak już nadmieniłam, musiała to być genetyka, choć ja mam wielką słabość do językόw obcych w ogóle… Mόc wyrazić samą siebie w kilku idiomach to chyba najpiękniejsza rzecz jaka mogła mi się przydarzyć w życiu…

Co Pani myśli na temat związkόw kulturowych polsko-włoskich?

Nie wyobrażam sobie życia bez tzw. związkόw polsko-włoskich. Oba kraje zakorzenione są mocno w moim sercu, w mojej głowie. Do obu przynależę, oba bardzo dobrze znam i szanuję. Mamy przepiękną wspólną historię, podobne przyzwyczajenia, poczucie humoru, jak i, niestety, wiele wad. Moim dziennikarskim celem (taki sobie przed sobą postawiłam) jest nie tylko kultura sama w sobie, ale i uwrażliwianie włoskiego odbiorcy na polskie tematy, pisząc o wspόlnych polsko-włoskich wydarzeniach (mecz pisarzy, wystawa Mitoraja w Agrigento), nowinkach kulturalnych (recenzje muzyczne), czy wspόlnej historii (konotacje praciotki rzymskiego reżysera Danilo Gattai z krόlem S. A. Poniatowskim, refleksje dyrektora orchiestry rzymskiej Piero Gallo na temat Chopina, itp.). Czasami, przyznaję, czuję się jak taki wicehrabia przepołowiony z powieści Italo Calvino. Tętnią we mnie dwa rόżne światy, z ktόrych każdy jest tak samo ważny i z taką samą siłą wpływa na moje ‘ja’.

Czy warto te związki podtrzymywać?
Oczywiście, że tak. Świadomość tego, kim jesteśmy, skąd się wywodzimy to całe nasze bogactwo. Nie tylko mam na myśli kulturę polską i włoską. Wiedza o kulturze nie może ograniczać się do jednego, czy dwόch krajόw, gdyż to grozi ignorancją i nietolerancją. Kultura to człowieczeństwo, kultura to my ludzie z całego świata. I tak na przykład, z gόry proszę mi wybaczyć banalność przykładόw, Italia może dziękować Polsce za obronę linii Gustava podczas drugiej wojny światowej lub wynalezienie neapolitańskiego babà, Polacy Włochom za królowę Bonę, warzywa i Uniwersytet Jagielloński, powstały według włoskich wzorόw, Europa Ameryce Południowej za kawę, a krajom arabskim za rozpowszechnienie przypraw,  Grecja Antyczna Sumerom za mitologię, Rzym antyczny krajom starej Ilirii za wymyślenie Dionizosa, a w końcu cały świat Afryce za… powstanie Homo Sapiens. Jesteśmy całością i tylko w konfrontacji z innymi możemy poznać i zrozumieć samych siebie.

Dziękuje bardzo za rozmowę.
Dziękuję.