Justyna Dehmel: Tu nie można być obojętnym na piękno - Nasz Swiat
13
Pn, lipiec

Polacy we Włoszech

Rozmowa z Justyną Dehmel, polską artystką w Rzymie.

Poznanianka, rocznik 1975. Ukończyła z wyróżnieniem architekturę wnętrz w „Academy of Visula Arts” w Poznaniu. Dyplom studiów wyższych zdobyła pod kierunkiem Remigiusza  Korcza, uzyskując specjalizację renowacja dzieł sztuki i pozłotnictwo. Wystawiała swoje prace  m.in. w Holandii, Niemczech, Szwajcarii, Włoszech i oczywiście w Polsce.

W Wiecznym Mieście mieszka od 2004 roku, do którego przybyła, aby pogłębić swoją wiedzę z historii sztuki. Podjęła współpracę z galerią sztuki „Arte in cornice” i wieloma antykwariuszami. W latach 2005-2007 wystawiała swoje obrazy w kilku rzymskich lokalach, m.in. „La Bain” i „Level”.  Jej prace tak spodobały się włoskim gościom, że wszystkie zostały sprzedane.

W 2008 roku zorganizowała wystawę w samy sercu Wiecznego Miasta w „Bottega di Montecitorio”. W 2009 roku brała udział w drugiej edycji konkursu Premio Terna 02 ze swoją pracą „Touch”. Od beatyfikacji Jana Pawła II współpracuje z galerią „La Pigna” należącą do Unione Cattolica Artisti Italiani (UCAI), dzięki której wzięła udział w czerwcu br. w wystawie zbiorowej „Le stanze dell’arte”, zorganizowanej w salach historycznego pałacu Pontificio Maffei Marescotti w stolicy Włoch.


Od jak dawna mieszka Pani na emigracji?
Od  blisko 10 lat żyje poza granicami Polski, do której chętnie wracam na święta i uroczystości rodzinne.
Życie to dla mnie podroż, wyzwania i niekończące się poznawanie i przede wszystkim poszukiwanie i realizowanie siebie samej.

Kiedy zaczęła się Pani przygoda ze sztuką?
Od wczesnego dzieciństwa. Byłam  taką dziewczynką z warkoczykami, nieustannie rysującą, malującą  i tworzącą figurki z plasteliny.
Profesjonalnie zaczęłam swoją twórczość od malarstwa sakralnego,  ściśle połączonego ze złotnictwem - ikony. Następnym krokiem było kopiowanie dzieł wielkich mistrzów jak Van Gogh, Picasso, Modigliani, Botero, Warhol, de Lempicka, Dali,  a przede wszystkim mojego  ulubionego artysty - Gustawa Klimta.

W Pani obrazach da się zauważyć ten podziw dla Klimta.
Tak, to prawda, bowiem tak  jak on lubię łączyć wiele technik malarstwa (tempera, akryl, olej) ze złoceniami i sztukaterią, a także mozaiką.

Pani prace poruszają wiele tematów, czy jednak jest jakiś jeden, szczególny, do którego często Pani wraca?
Interesuje mnie  właściwe wszystko, więc trudno mówić o jednym wiodącym temacie. Jestem nieustannie na drodze poszukiwań. Lubię obserwować otoczenie, innych artystów i robię wiele zdjęć. Często inspiracja przychodzi nagle we śnie lub w podroży.

Jaki jest Rzym widziany oczyma Justyny Dehmel?

Rzym jest miastem chaotycznym, zatłoczonym i hałaśliwym za dnia i jednocześnie magicznym, przytulnym i ciepłym nocą. Uwielbiam wieczorne spacery po starożytnym centrum, które znam bardzo dobrze, gdyż tam mieści się siedziba Dante Alighieri, gdzie studiowałam historię sztuki. W takim miejscu jak Wieczne Miasto, a zwłaszcza jego zabytkowa część  nie można być obojętnym na piękno.

Jak Włosi przyjmują nowych artystów?

Większość Rzymian jest wrażliwa na sztukę i umie ją docenić, zdecydowanie jednak tę klasyczną. Jeśli chodzi o dzieła współczesne to  są oni  dosyć nieufni i krytyczni.  Pomimo to zdecydowałam się wystawić  pięć  moich dzieł na wernisażu  „Le Stanze dell'Arte”, które nie mają nic wspólnego ze światem klasycznym. Ku mojemu zdziwieniu wzbudziły zainteresowanie i pozytywne emocje.

Czy łatwo jest być polskim artystą we Włoszech?
Myślę, że generalnie nie jest łatwo być artystą - osobą ze specyficznego rodzaju wrażliwością i sposobem widzenia świata. To może być błogosławieństwo lub przekleństwo - zależy od punktu widzenia.
Dla mnie ważne jest bycie kreatywnym  i pozytywnie nastawionym do tego, co przynosi nam życie.

Beatyfikacja Jana Pawła II była ważnym wydarzeniem dla wielu Polaków, a tych zamieszkałych we Włoszech szczególnie. Pani ma szczególne wspomnienie związane z tą uroczystością….
Moja przygoda z galerią "La Pigna" zaczęła się tuż po beatyfikacji Jana Pawła II i właściwie dzięki temu wydarzeniu. W tym czasie pracowałam w biurach Opera Romana Pellegrinaggi, oddziału Watykanu, odpowiedzialnego za organizację uroczystości i przyjecie pielgrzymów. Zajmowałam się tłumaczeniami i koordynacja informacji. Galeria znajdowała się na dziedzińcu naszego budynku. Zaproponowano mi udział w wystawie ku czci Karola Wojtyły w roku Jego Beatyfikacji (stworzyłam jedna małą instalacje).....i tak się zaczęła nasza współpraca. Mogę powiedzieć, że zawdzięczam ją naszemu Wielkiemu Rodakowi.

 

Rozmawiała: Danuta Wojtaszczyk

{gallery}galleries/justyna_dehmel{/gallery}