„Halka” na festiwalu „Alta Pusteria” - Nasz Swiat
01
Pn, marzec

Polacy we Włoszech

Członkowie Towarzystwa Śpiewu „Halka” na brak atrakcji nie mogą narzekać. W czerwcu po raz drugi w swojej karierze, wyjechali do Włoch – podaje Gazeta Pomorska. Aby połączyć przyjemne z pożytecznym zdecydowali się uczestniczyć w festiwalu chóralnym oraz zwiedzić Rzym i okolice.

Zaproszenie na XIII Międzynarodowy Festiwal Alta Pusteria we Włoszech Eugeniusz Kubski, prezes Towarzystwa Śpiewu „Halka”, otrzymał na adres domowy.
- Nie wrzuciłem go do szuflady, tylko poszedłem z nim na próbę chóru. Ludzie przyjęli propozycję z entuzjazmem, więc rozpoczęliśmy przygotowania do wyjazdu - wspomina.
Logistyką zajął się Prezes Eugeniusz Kubski, stroną muzyczną - dyrygent Waldemar Szafrański. Po przybyciu do Włoch 25 czerwca, chór „Halka” nie mógł skupić się na podziwianiu widoków ośnieżonych szczytów górskich ponieważ program koncertów był bardzo napięty. Występy festiwalowe odbywały się w 11 miastach północnego Tyrolu, od miejscowości Brunico po urokliwe miasteczko Sillian.
Chóry prezentowały swoje umiejętności w 6 kategoriach: m.in. muzyce sakralnej, ludowej, świeckiej polifonicznej oraz popularnej. „Halka” w czasie dwóch dni pobytu na festiwalu dała 5 koncertów. W San Candido na zakończenie tej muzycznej uczty śpiewacy wzięli udział w kolorowej paradzie 84 chórów, które na 3200 głosów odśpiewały „Ave Verum” Mozarta, „Va` Pensiero” Verdiego oraz przepiękną pieśń „Signore delle cime” de Marzi`ego.
- Było kolorowo i spontanicznie. Wszyscy byli uśmiechnięci. W marszu śpiewali piosenki biesiadne ze swoich krajów. Na całej trasie towarzyszyły nam tłumy ludzi - wspomina Eugeniusz Kubski. - Aż ciarki mi przechodzą, jak to wspominam. To było coś wspaniałego. Tego nie da się opowiedzieć. To trzeba było przeżyć – dodaje.
Po zakończeniu festiwalu chórzyści z Inowrocławia nie wrócili do domu. Wybrali się do pięknego kurortu Fiuggi, który był ich bazą wypadową do zwiedzania Watykanu i Rzymu.
- Olbrzymim przeżyciem dla wszystkich uczestników było złożenie hołdu Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II. Przy jego grobie zaśpiewaliśmy Barkę - wspomina. W drodze powrotnej zwiedzili Padwę.
Zapewne dla wszystkich uczestników była to kapitalna wyprawa. Dostarczyła im wielu pozytywnych emocji, wzruszeń, przeżyć duchowych, ponownie zintegrowała zespół, który na co dzień jest nieomal jedną, wielką rodziną. (jr)