Dondalska: „Komponuję muzykę, jednak chciałabym zostać producentem” - Nasz Swiat
05
N, lipiec

Polacy we Włoszech

Ania Dondalska przyjechała do Włoch w 2006 roku i właśnie tutaj zaczęła rozwijać swój talent muzyczny. W chwili obecnej wraz z mężem, Carlo specjalizują się w produkcji muzyki Digital. Jednak w przyszłości młoda Polka chciałaby pracować również jako producent.

Przyjechałaś do Rzymu 6 lat temu, ale na początku nie myślałaś żeby zostać tu na stałe. Przesądził jednak o tym zabawny epizod.
(Śmiech) To długa i zarazem zabawna historia. Miałam wykupiony bilet do Rzymu tylko w jedną stronę. Przyjechałam do Wiecznego Miasta dokładnie w dzień finału 18 Mistrzostw Świata w piłce nożnej, który oglądałam na Circo Massimo razem z milionem osób ubranych w stroje kąpielowe. Po wygranej Włoch z Francją  świętowałam zwycięstwo „azzurri” kąpiąc się w Fontanna Di Trevi.
Pomyślałam wtedy, że mój pobyt zapowiada się bardzo interesująco. Do tej pory moi przyjaciele żartują, że jestem zwolniona z tradycji wrzucania monet do fontanny, bo sama się w niej wykąpałam i zostałam we Włoszech na stałe.

Ale  przecież nie miałaś osiedlić się w Italii, tym bardziej że gorący klimat nie odpowiada ci zbytnio. Jednak ktoś sprawił, że pokochałaś Włochy…
Wolę zimne, deszczowe kraje. Tam czuję się najlepiej. Powodem przyjazdu tutaj był Carlo, dzisiaj mój mąż,  z którym po rocznej znajomości i jego comiesięcznych podróżach do Polski zdecydowałam się wreszcie przyjechać do Bel Paese. Muszę przyznać, że nie było łatwo mieszkać osobno przez tyle czasu i musiałam podjąć konkretny krok.
Zakochałam się w Rzymie, ale nie od samego początku. Wyobrażałam sobie Wieczne Miasto trochę inaczej. W tym wielkim mieście, z taką ilością mieszkańców, czułam się przerażona i słaba. W chwili obecnej, po latach życia w Rzymie wydaje się to zabawne, ale na początku naprawdę nie było mi łatwo. Teraz prowadzę normalne życie, mam naprawdę dużo przyjaciół i jestem tu szczęśliwa.

Powróćmy jednak do Torunia, kiedy poznałaś swojego obecnego męża. Wasze pierwsze spotkanie było przypadkowe, ale drugie okazało się  jeszcze bardziej niesamowite.
Z Carlo poznaliśmy się w Toruniu, moim rodzinnym mieście. Był on w trakcie wakacyjnej podróży z kolegą. Spotkaliśmy się w jednym z lokali w centrum miasta. To on zaczepił mnie zaraz po moim wejściu.
Porozmawialiśmy chwilkę, ale to było wszystko. Nie wymieniliśmy się numerami telefonu, więc tak się skończyło nasze spotkanie. Nie mieliśmy żadnego kontaktu ze sobą, więc nigdy bym nie przypuszczała, że kiedykolwiek się jeszcze zobaczymy. Po 2 tygodniach wybrałam się z grupką przyjaciół na wspólną kolację do centrum Torunia. Był to w środek tygodnia, więc każdy z nas chciał szybko wrócić do domu,  żeby wypocząć przed kolejnym dniem pracy. Po kolacji wybraliśmy się do pubu, w którym serwują wyśmienitego Guinnessa. Gdy dotarłyśmy na miejsce przed wejściem zobaczyłam uśmiechających się z daleka Carla z kolegą. Pomyślałam wtedy „co oni mogli robić 2 tygodnie w tym małym mieście?”. Okazało się, że wrócili z długiej podróży, której celem było Oslo w Norwegii.  W drodze powrotnej zdecydowali się zatrzymać w mieście, w którym bawili się najlepiej i był to Toruń. Zjawili się w pubie dosłownie 5 minut przed moim przyjściem.

Można powiedzieć, że los sprzyjał waszej miłości.
Tak, zdarzyło nam się jeszcze kilka nieoczekiwanych momentów, w które do dzisiaj ciężko jest nam uwierzyć, ale niech zostanie to między mną a Carlo.    

Powróćmy do ciebie. Grasz na wielu instrumentach, komponujesz muzykę i realizujesz DJ set. Kiedy zainteresowałaś się muzyką elektroniczną, Trance Progressive?
Gram na pianinie, gitarze i na skrzypcach, chociaż ten ostatni jest bardzo trudnym instrumentem. W chwili obecnej komponuję muzykę i realizuję DJ set, używając innego rodzaju instrumentów, jak synthesizer (syntezator) i controller.
Muzyką elektroniczną interesowałam się już w latach dziewięćdziesiątych. Moim idolem był Paul van Dyk. W tych czasach większość moich znajomych słuchała rocka, a ja dzięki również mojemu bratu (który w domu słuchał muzyki TRANCE przeważnie na cały regulator) jako jedna z pierwszych zaczęłam uczęszczać do klubów muzyki electro (EDM).

Czyli Carlo poślubiając ciebie, skazany był na pokochanie także tego rodzaju muzyki?
Zaraziłam Carla moją kolekcją płyt winylowych z muzyką house i trance. No i udało się, w tej chwili komponujemy razem.

I w 2010 roku stworzyliście razem projekt Wireframes.
Projekt koncentruje się na wspólnej pasji do muzyki elektronicznej, Trance Progressive, jak również DJ Set. Narodził się on bez jednoznacznego odniesienia muzycznego. 
Tworzymy muzykę w stylu innowacyjnym, którego rezultatem jest organiczny mix rytmicznych struktur oraz zmiennych, owijających się hipnotycznych harmonii, uzupełnionych żeńskim i męskim wokalem.
Ja ze swojej strony zawsze kochałam muzykę i od zawsze życzyłam sobie mieć zespół muzyczny taki jak Wireframes. Wcześnej grałam w innym zespole, lecz nie spełniało to moich oczekiwań i miałam ograniczone miejsce na kreowanie. Nie chciałam tylko "grać"...chciałam tworzyć.
Obecnie specjalizuję się w produkcji muzyki Digital, a w przyszłości chciałabym pracować również jako producent.

We wrześniu ubiegłego roku ukazał się wasz debiutancki album „Keep Your Eyes On The Stars" wyprodukowany przez rosyjską wytwórnię ScentAir Records. Dlaczego zdecydowaliście się na produkcję płyty w Rosji?
To nie był nasz wybór. Grupa Wireframes była aktywna od prawie roku. W momencie kiedy dostaliśmy tę wspaniałą propozycję od rosyjskiej wytwórni płytowej ScentAir Records.
Rosja jest krajem z innowacyjnymi, awangardowymi trendami muzycznymi, więc byliśmy bardzo zadowoleni ze współpracy z wytwórnią z tego kraju i z promocji naszej debiutanckiej płyty "Keep Your Eyes On The Stars".
Na płycie można znaleźć utwory elektroniczne up tempo jak również utwory spokojne, klasyczne .Muszę powiedzieć z radością, że płyta jest odbierana bardzo pozytywnie.

Kilka razy zagrałaś na imprezach dla Polaków we Włoszech, wcześniej grałaś tylko dla włoskiej publiczności, która według Ciebie odbiera Cię lepiej?
Emocjonujące jest granie dla włoskiej jak i polskiej publiczności, są jednak publicznością bardzo zróżnicowaną.
Włosi mają opinię ludzi bardzo otwartych. Na koncerty nowych grup zwykle  przychodzą zaciekawieni, ale też nieufni.
Natomiast Polacy, którzy pozornie są bardziej chłodni od Włochów na koncertach okazuje się, że są ludźmi pełnymi energii i potrafią się naprawdę świetnie bawić! Realizowanie setów dla publiczności polskiej nie należy do prostych, ponieważ bawić się przychodzą osoby w różnym wieku, dlatego trudno zadowolić wszystkich. Ja staram się jednak wszystkich porwać do tańca.

Czy w chwili obecnej pracujesz wraz z Carlo nad nową płytą?
Nagrywamy bardzo dużo nowych utworów i setów, które nazywamy "PROGRESSION" i myślimy, że w drugiej połowie bieżącego roku ukaże się nasza kolejna płyta.

Życzę ci Aniu samych sukcesów i czekamy na wasz kolejny album.
Dziękuje.

rozmawiała Anna Malczewska

http://www.youtube.com/watch?v=l9FDTPGJUZo

Ania Dondalska przyjechała do Włoch w 2006 roku i właśnie tutaj zaczęła rozwijać swój talent muzyczny. W chwili obecnej wraz z mężem, Carlo specjalizują się w produkcji muzyki Digital. Jednak w przyszłości młoda Polka chciałaby pracować również jako producent.

Przyjechałaś do Rzymu 6 lat temu, ale na początku nie myślałaś żeby zostać tu na stałe. Przesądził jednak o tym zabawny epizod.
(Śmiech) To długa i zarazem zabawna historia. Miałam wykupiony bilet do Rzymu tylko w jedną stronę. Przyjechałam do Wiecznego Miasta dokładnie w dzień finału 18 Mistrzostw Świata w piłce nożnej, który oglądałam na Circo Massimo razem z milionem osób ubranych w stroje kąpielowe. Po wygranej Włoch z Francją  świętowałam zwycięstwo „azzurri” kąpiąc się w Fontanna Di Trevi.
Pomyślałam wtedy, że mój pobyt zapowiada się bardzo interesująco. Do tej pory moi przyjaciele żartują, że jestem zwolniona z tradycji wrzucania monet do fontanny, bo sama się w niej wykąpałam i zostałam we Włoszech na stałe.

Ale  przecież nie miałaś osiedlić się w Italii, tym bardziej że gorący klimat nie odpowiada ci zbytnio. Jednak ktoś sprawił, że pokochałaś Włochy…
Wolę zimne, deszczowe kraje. Tam czuję się najlepiej. Powodem przyjazdu tutaj był Carlo, dzisiaj mój mąż,  z którym po rocznej znajomości i jego comiesięcznych podróżach do Polski zdecydowałam się wreszcie przyjechać do Bel Paese. Muszę przyznać, że nie było łatwo mieszkać osobno przez tyle czasu i musiałam podjąć konkretny krok.
Zakochałam się w Rzymie, ale nie od samego początku. Wyobrażałam sobie Wieczne Miasto trochę inaczej. W tym wielkim mieście, z taką ilością mieszkańców, czułam się przerażona i słaba. W chwili obecnej, po latach życia w Rzymie wydaje się to zabawne, ale na początku naprawdę nie było mi łatwo. Teraz prowadzę normalne życie, mam naprawdę dużo przyjaciół i jestem tu szczęśliwa.

Powróćmy jednak do Torunia, kiedy poznałaś swojego obecnego męża. Wasze pierwsze spotkanie było przypadkowe, ale drugie okazało się  jeszcze bardziej niesamowite.
Z Carlo poznaliśmy się w Toruniu, moim rodzinnym mieście. Był on w trakcie wakacyjnej podróży z kolegą. Spotkaliśmy się w jednym z lokali w centrum miasta. To on zaczepił mnie zaraz po moim wejściu.
Porozmawialiśmy chwilkę, ale to było wszystko. Nie wymieniliśmy się numerami telefonu, więc tak się skończyło nasze spotkanie. Nie mieliśmy żadnego kontaktu ze sobą, więc nigdy bym nie przypuszczała, że kiedykolwiek się jeszcze zobaczymy. Po 2 tygodniach wybrałam się z grupką przyjaciół na wspólną kolację do centrum Torunia. Był to w środek tygodnia, więc każdy z nas chciał szybko wrócić do domu,  żeby wypocząć przed kolejnym dniem pracy. Po kolacji wybraliśmy się do pubu, w którym serwują wyśmienitego Guinnessa. Gdy dotarłyśmy na miejsce przed wejściem zobaczyłam uśmiechających się z daleka Carla z kolegą. Pomyślałam wtedy „co oni mogli robić 2 tygodnie w tym małym mieście?”. Okazało się, że wrócili z długiej podróży, której celem było Oslo w Norwegii.  W drodze powrotnej zdecydowali się zatrzymać w mieście, w którym bawili się najlepiej i był to Toruń. Zjawili się w pubie dosłownie 5 minut przed moim przyjściem.

Można powiedzieć, że los sprzyjał waszej miłości.
Tak, zdarzyło nam się jeszcze kilka nieoczekiwanych momentów, w które do dzisiaj ciężko jest nam uwierzyć, ale niech zostanie to między mną a Carlo.    

Powróćmy do ciebie. Grasz na wielu instrumentach, komponujesz muzykę i realizujesz DJ set. Kiedy zainteresowałaś się muzyką elektroniczną, Trance Progressive?
Gram na pianinie, gitarze i na skrzypcach, chociaż ten ostatni jest bardzo trudnym instrumentem. W chwili obecnej komponuję muzykę i realizuję DJ set, używając innego rodzaju instrumentów, jak synthesizer (syntezator) i controller.
Muzyką elektroniczną interesowałam się już w latach dziewięćdziesiątych. Moim idolem był Paul van Dyk. W tych czasach większość moich znajomych słuchała rocka, a ja dzięki również mojemu bratu (który w domu słuchał muzyki TRANCE przeważnie na cały regulator) jako jedna z pierwszych zaczęłam uczęszczać do klubów muzyki electro (EDM).

Czyli Carlo poślubiając ciebie, skazany był na pokochanie także tego rodzaju muzyki?
Zaraziłam Carla moją kolekcją płyt winylowych z muzyką house i trance. No i udało się, w tej chwili komponujemy razem.

I w 2010 roku stworzyliście razem projekt Wireframes.
Projekt koncentruje się na wspólnej pasji do muzyki elektronicznej, Trance Progressive, jak również DJ Set. Narodził się on bez jednoznacznego odniesienia muzycznego. 
Tworzymy muzykę w stylu innowacyjnym, którego rezultatem jest organiczny mix rytmicznych struktur oraz zmiennych, owijających się hipnotycznych harmonii, uzupełnionych żeńskim i męskim wokalem.
Ja ze swojej strony zawsze kochałam muzykę i od zawsze życzyłam sobie mieć zespół muzyczny taki jak Wireframes. Wcześnej grałam w innym zespole, lecz nie spełniało to moich oczekiwań i miałam ograniczone miejsce na kreowanie. Nie chciałam tylko "grać"...chciałam tworzyć.
Obecnie specjalizuję się w produkcji muzyki Digital, a w przyszłości chciałabym pracować również jako producent.

We wrześniu ubiegłego roku ukazał się wasz debiutancki album „Keep Your Eyes On The Stars" wyprodukowany przez rosyjską wytwórnię ScentAir Records. Dlaczego zdecydowaliście się na produkcję płyty w Rosji?
To nie był nasz wybór. Grupa Wireframes była aktywna od prawie roku. W momencie kiedy dostaliśmy tę wspaniałą propozycję od rosyjskiej wytwórni płytowej ScentAir Records.
Rosja jest krajem z innowacyjnymi, awangardowymi trendami muzycznymi, więc byliśmy bardzo zadowoleni ze współpracy z wytwórnią z tego kraju i z promocji naszej debiutanckiej płyty "Keep Your Eyes On The Stars".
Na płycie można znaleźć utwory elektroniczne up tempo jak również utwory spokojne, klasyczne .Muszę powiedzieć z radością, że płyta jest odbierana bardzo pozytywnie.

Kilka razy zagrałaś na imprezach dla Polaków we Włoszech, wcześniej grałaś tylko dla włoskiej publiczności, która według Ciebie odbiera Cię lepiej?
Emocjonujące jest granie dla włoskiej jak i polskiej publiczności, są jednak publicznością bardzo zróżnicowaną.
Włosi mają opinię ludzi bardzo otwartych. Na koncerty nowych grup zwykle  przychodzą zaciekawieni, ale też nieufni.
Natomiast Polacy, którzy pozornie są bardziej chłodni od Włochów na koncertach okazuje się, że są ludźmi pełnymi energii i potrafią się naprawdę świetnie bawić! Realizowanie setów dla publiczności polskiej nie należy do prostych, ponieważ bawić się przychodzą osoby w różnym wieku, dlatego trudno zadowolić wszystkich. Ja staram się jednak wszystkich porwać do tańca.

Czy w chwili obecnej pracujesz wraz z Carlo nad nową płytą?
Nagrywamy bardzo dużo nowych utworów i setów, które nazywamy "PROGRESSION" i myślimy, że w drugiej połowie bieżącego roku ukaże się nasza kolejna płyta.

Życzę ci Aniu samych sukcesów i czekamy na wasz kolejny album.
Dziękuje.

rozmawiała Anna Malczewska


embed video plugin powered by Union Development