Antonina Pieprzyk: Psychologiem we Włoszech być - Nasz Swiat
05
N, lipiec

Polacy we Włoszech

Urodziła się w Szczecinie, studiowała w Poznaniu i zdecydowanie z Polską wiązała swoje plany zawodowe jako, że zawód psychologa nie jest łatwo wykonywać za granicą. Jednak jak to zwykle bywa plany planami, a życie podsuwa nam swój scenariusz, przed którym trudno się wzbraniać, zwłaszcza jeśli w grę wchodzi miłość…

Antonina Pieprzyk jest psychologiem z powołania, dlatego uparła się, że będzie wykonywać swój zawód w Italii, mimo, że dla absolwentki polskiej uczelni droga do uzyskania licencji na prowadzenie własnej praktyki psychologicznej bynajmniej nie była łatwa. Dzisiaj ma dwa prywatne gabinety: w Turynie i w Pinerolo oraz współpracuje z jednym z turyńskich stowarzyszeń adopcyjnych.

W rozmowie z „Naszym Światem” mówi o polskich mamach we Włoszech, że są świetnie zorganizowane - czego sama jest zresztą chodzącym przykładem jako, że wychowuje 1,5 rocznego synka i pracuje.

O tym jak wyglądała jej droga do wykonywania wymarzonego zawodu na ziemi włoskiej, o łączeniu pracy z macierzyństwem, a także o problemach, z którymi przychodzą do jej gabinetu polscy pacjenci rozmawia Danuta Wojtaszczyk.


Studiowała Pani psychologię w Polsce czy we Włoszech?


Urodziłam się w Szczecinie, a studia psychologiczne, ze specjalnością  psychologia kliniczna, ukończyłam na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Swoją przyszłość raczej zawsze wiązałam z Polską, również ze względu na to, że zawód jaki sobie wybrałam nie jest łatwo wykonywać za granicą. Kiedy jednak poznałam mojego obecnego męża, postanowiłam, początkowo na próbę, zamieszkać w jego ojczyźnie. Pomimo wielu trudności, z jakimi zmaga się każdy imigrant, zostałam we Włoszech i właśnie tu założyłam rodzinę. Obecnie mieszkam w Pinerolo, niedaleko Turynu, współpracuję z jednym z turyńskich stowarzyszeń adopcyjnych i prowadzę prywatną praktykę psychologiczną. Oprócz tego wychowuję półtorarocznego synka.



Jakie wymogi musiała Pani spełnić, aby móc wykonywać swój zawód we Włoszech?

Zawód psychologa jest we Włoszech zawodem regulowanym. Oznacza to, że chcąc pracować w sektorze klinicznym i/lub prowadzić prywatną praktykę psychologiczną (również w obszarze psychologii pracy, sportu itd.), należy być wpisanym do krajowego rejestru psychologów. Taki wpis może uzyskać osoba, która ukończyła studia psychologiczne na kierunku psychologii i zdała egzamin państwowy, poprzedzony kilkumiesięczną praktyką zawodową.
Wykształcenie psychologiczne zdobyte za granicą, również w przypadku rodowitych Włochów, nie jest automatycznie uznawane przez włoskie Ministerstwo Zdrowia. Chcąc ubiegać się o wpis do krajowego rejestru psychologów należy poddać się procedurze uznania kwalifikacji zawodowych. Można to zrobić w dwojaki sposób: za pośrednictwem Ministerstwa Zdrowia bądź poprzez włoską uczelnię.

 

W moim przypadku cała procedura urzędowa, łącznie z egzaminem państwowym, zorganizowanym przez Ministerstwo, trwała ponad trzy lata. Jeśli dodam do tego okres zbierania niezbędnych dokumentów, ich tłumaczenie i legalizację, czas też wydłuża się do czterech lat. Egzamin potwierdzający kwalifikacje zawodowe składa się z części pisemnej i ustnej, a jego zakres zależy od indywidualnego curriculum kandydata, a konkretnie od programu studiów danej uczelni, doświadczenia zawodowego, ewentualnych publikacji itd.

Alternatywną drogą do uznania wykształcenia we Włoszech jest nostryfikacja dyplomu na jednej z włoskich uczelni, kształcących na kierunku psychologii. Najczęściej włoskie uniwersytety uznają pierwsze trzy lata studiów w Polsce i proponują uzupełnienie różnic programowych. Wiąże się to z zapisaniem się na dwuletnie studia magisterskie, zdaniem wskazanych egzaminów oraz napisaniem i obroną pracy magisterskiej. Mając w kieszeni dyplom włoskiej uczelni, dalsze kroki są takie same jak w przypadku włoskich absolwentów psychologii. Należy zatem odbyć praktykę zawodową i zdać egzamin państwowy.
Nostryfikacja dyplomu jest zatem dość żmudnym i długotrwałym procesem ale chyba warto podjąć taki wysiłek.

Co przynosi Pani najwięcej satysfakcji w pracy?

Odpowiedź na pytanie o poczucie satysfakcji z wykonywania zawodu psychologa tylko pozornie jest prosta. Oczywiście każdy z nas dąży do tego, aby praca z pacjentem zaowocowała znaczną poprawą jego funkcjonowania w poszczególnych sferach. To jest podstawowy cel psychologa, jego główna misja. Trzeba jednak pamiętać, że tempo postępów w pracy psychologicznej nie jest jednakowe dla wszystkich pacjentów i zależy od wielu czynników. Czasami dana osoba robi trzy kroki do przodu, aby następnie wykonać dwa kroki do tyłu. Psycholog w takiej sytuacji musi wykazać się ogromną cierpliwością. Nie może również całkowicie uzależniać swojego poczucia satysfakcji od postępów pacjenta, ponieważ to pacjent odgrywa aktywną rolę w procesie zdrowienia, a psycholog jedynie mu w nim towarzyszy. Aby nie popaść we frustrację, w oczekiwaniu na ostateczną zmianę, psycholog musi wykształcić własne wyznaczniki zadowolenia ze swojej pracy. Dla mnie jest to przede wszystkim poczucie nawiązania autentycznego kontaktu z pacjentem. Tylko jeśli skorzystam z zaproszenia i wejdę do jego świata, mogę mieć nadzieję na to że moja praca będzie miała jakiś sens.

Prowadzi Pani własną praktykę w Turynie. Z jakiego rodzaju problemami zgłaszają się najczęściej polscy pacjenci?

Po przyjeździe do Włoch sama musiałam przejść przez trudny okres adaptacji, więc poczułam na własnej skórze, z czym zmagają się osoby zgłaszające się do mojego gabinetu. Polscy pacjenci przychodzą do mnie z problemami różnego rodzaju. Na ogół dotyczą one trudności w relacjach z partnerem, poczucia przygnębienia i lęków uniemożliwiających prawidłowe funkcjonowanie społeczne, trudności w kontroli emocji, napadów złości, płaczliwości, problemów ze snem itd. Odbyłam też kilka interwencji w rodzinach z małymi i nastoletnimi dziećmi. Nie wszystkie te przypadki miały związek z przeprowadzką do nowego kraju, a więc z nagłą zmianą środowiska  oraz szokiem kulturowym i językowym. Szok kulturowy może natomiast zadziałać na zasadzie zapalnika i sprowokować, czy przyspieszyć ujawnienie się określonych zaburzeń. Zdarza się również, że problemy z jakimi ludzie żyją od dawna, na emigracji nagle przybierają na sile i dotychczas stosowane sposoby radzenia sobie z trudnościami przestają funkcjonować. 

Coraz częściej pomocy szukają osoby, które po przyjeździe do nowego kraju przeżywają kryzysy tożsamościowe i egzystencjalne. Dotyczy to szczególnie młodych, wykształconych kobiet, które zaczynają życie we Włoszech u boku partnera. Nawet najgłębsze uczucie wystawione jest na poważną próbę, kiedy zderzy się z prozą życia codziennego. Słaba znajomość języka włoskiego, trudności ze znalezieniem pracy i ograniczone kontakty społeczne mogą bardzo negatywnie wpływać na samoocenę i być przyczyną powstawania błędnego koła. Im bardziej czujemy się nieprzystosowani, tym bardziej się izolujemy, przez co nasze samopoczucie stopniowo się pogarsza. Jest to zresztą zrozumiała reakcja na tak wielką zmianę w naszym życiu. Jeśli wczoraj, będąc w Polsce, miałam pracę, przyjaciół, potrafiłam podyskutować na każdy temat i bez trudu załatwiałam nawet najbardziej skomplikowane sprawy w urzędach a dzisiaj nie umiem się poprawnie wysłowić, nie rozumiem co mówi do mnie pan na poczcie, nie znam nikogo i mam problem ze znalezieniem pracy nawet dużo poniżej moich kwalifikacji, faktycznie mogę zwątpić w to, kim jestem i dokąd zmierzam. To, w jaki sposób rozwiążemy tego typu kryzys, zależy od wielu czynników, między innymi od naszej struktury psychicznej oraz od jakości wsparcia z zewnątrz. Jeśli, pomimo upływu czasu, nasze samopoczucie pogarsza się, wycofujemy się z wszelkich aktywności życiowych i nie jesteśmy w stanie sprawować podstawowych ról społecznych, wskazana jest interwencja specjalisty.

Jest Pani mamą półtorarocznego synka. Na podstawie Pani doświadczenia, proszę powiedzieć czy łatwo jest we Włoszech pogodzić pracę z macierzyństwem? Statystyki wskazują, że Włochy są w ogonie Europy, jeśli chodzi o pomoc socjalną i opiekuńczą dla rodziców.

Pogodzenie pracy zawodowej z macierzyństwem jest chyba generalnie bardzo trudną sprawą.  Większość z nas porywa się jednak na takie szaleństwo i próbuje łączyć te dwie role, co wiąże się niemal zawsze z zaniedbaniem jednego albo drugiego. Włochy faktycznie są krajem, który nie pomaga w tym skomplikowanym zadaniu, dlatego coraz więcej młodych małżeństw odwleka decyzję o powiększeniu rodziny. W ośrodku adopcyjnym spotykam mnóstwo włoskich par, które zwyczajnie przegapiły moment na poczęcie dziecka, właśnie ze względu na lęk przed niedostatecznym zabezpieczeniem finansowym i logistycznym. Tym, którym się udaje doczekać potomka, późne rodzicielstwo odbiera z kolei możliwość skorzystania z pomocy dziadków, którzy są już w tak podeszłym wieku że sami wymagają pielęgnacji. Niedostateczna ilość miejsc w publicznych żłobkach i bardzo wysokie ceny w żłobkach prywatnych często stawiają świeżo upieczonych rodziców przed koniecznością szukania dodatkowych źródeł dochodu, poświęcając jeszcze mniej czasu na bycie z dzieckiem. Są to pułapki współczesnego świata, skutkujące coraz większym odsetkiem zaburzeń zachowania i uczenia się u naszych dzieci. Niestety, nieobecni lub przepracowani i zestresowani rodzice nie są w stanie zapewnić dziecku odpowiednich warunków do rozwoju emocjonalnego, a przez to również możliwości intelektualne naszych pociech niekiedy nie ujawniają się zgodnie z ich potencjałem. Dlatego właśnie tak wielu Włochów tęskni za klasycznym modelem rodziny, gdzie mama zajmowała się wyłącznie domem, a ojciec zarabiał wystarczająco dużo, aby zapewnić wszystkim byt.

Pracującym mamom nie jest dzisiaj zatem łatwo, dlatego tym bardziej należy je podziwiać, wspierać i dopingować. Z moich obserwacji wynika, że polskie mamy we Włoszech są bardzo dzielne i świetnie zorganizowane. Wielki medal należy się zwłaszcza tym mamom, które podejmują wysiłek nauczania swoich dzieci języka polskiego. Jest to jedna z najwspanialszych inwestycji w przyszłośc naszych dzieci, nie tylko ze względu na jej romantyczny wydźwięk, ale przede wszystkim z uwagi na stymulowanie ich rozwoju poznawczego. Badania dowodzą, że dzieci dwujęzyczne, a więc te, które obcowały na co dzień z dwoma językami przed ukończeniem trzeciego roku życia, znacznie lepiej rozwijają zdolność abstrakcyjnego myślenia, łatwiej zapamiętują nowe treści i dużo efektywniej uczą się dodatkowych języków obcych. Nie bójmy się zatem, że dwujęzyczność spowoduje zamieszanie w głowach naszych dzieci – jest bowiem dokładnie na odwrót.

Zapraszam do odwiedzenia mojej strony internetowej: www.studiopsicologa.it

Wszystkie osoby z okolic Turynu, odczuwające potrzebę rozmowy z polskojęzycznym psychologiem, zapraszam do mojego gabinetu w Turynie i w Pinerolo.
Kontakt: p.antonina(at)gmail.com
tel. kom. 334 599 4059

* Zdjęcia pochodzą z archiwum prywatnego Antoniny Pieprzyk