Ania Golędzinowska nie bywała na imprezach Bunga Bunga - Nasz Swiat
28
N, luty

Polacy we Włoszech

Kilka miesięcy temu prasa włoska zaczęła rozpisywać się o Ani Golędzinowskiej, polskiej modelce, która od 12 lat mieszka we Włoszech, wplątując ją, wbrew jej woli w słynną w całej Italii, aferę „Rubygate”. Czy Ania bywała na imprezach w posiadłości Berlusconiego w Arcore?

Ania Golędzinowska z Paolo Beretta / foto: Novella 2000 W ostatnim wydaniu tygodnika „Novella 2000” Ania Golędzinowska podkreśliła, że całkowicie wbrew jej woli została wplątana w aferę „Rubygate”. Przyznała, że rozmawiała i wysyłała smsy kilkakrotnie do głównej bohaterki seks skandalu - córki marokańskich imigrantów Ruby, w których ostrzegała i radziła dziewczynie by „trzymała się z daleka” od menedżera gwiazd i celebrytów Lele Mory, którego teraz prokuratura chce postawić przed sądem za nakłanianie do prostytucji. I wyjaśniła: „Ja także pracowałam dla Lele. To on wysłał mnie w paczce ozdobionej kokardami do domu Berlusconiego w Rzymie; to były jego urodziny w 2008 roku”.

- Nie zdawałam sobie sprawy do kogo jadę – mówi redakcji „Naszego Świata” Ania - Nie chciano mi nic powiedzieć, ponieważ chodziło o tak ważną osobę.

Okazuje się, że oryginalne, żywe prezenty dla premiera Berlusconiego wysyłano kilkakrotnie. – Na Wielkanoc partia Berlusconiego (PDL) podarowała mu ogromne jajko, z którego wyszła skrzypaczka, grająca specjalnie dla Silvio – wspomina Ania – Nie rozumiem dlaczego teraz robi się taką aferę z tego, że ja wyszłam z paczki  i zaśpiewałam premierowi "HAPPY BIRTHDAY MR.PRESIDENT" – dodaje.

W rozmowie z Radio Zet, Ania przyznała, że impreza urodzinowa u premiera była normalną kolacją, podczas której nic dziwnego się nie wydarzyło.

Polska modelka nie pracuje już dla Lele Mora. Zrezygnowała z pracy dla niego po tym, jak Lele Mora wysłał ją z innymi dwiema dziewczynami na imprezę zorganizowaną przez właściciela jednego z włoskich browarów, który podobno szukał nowej testimonial. – W rzeczywistości nie była to normalna kolacja, oczekiwano tam od nas czegoś więcej – stwierdza Ania – Kiedy się zorientowałam o co chodzi, zadzwoniłam natychmiast do Mora i pokłóciłam się z nim. Od tej pory przestałam pracować dla jego agencji.

W wypowiedzi dal Radio Zet Polka przyznała, że jest dość blisko związana z rodziną Berlusconiego. A w szczególności z Paolo Beretta.
- Paolo jest siostrzeńcem Silvio Berlusconiego, synem zmarłej w 2009 roku siostry premiera. To właśnie od jej śmierci jestem przy nim i wbrew pozorom nie uczęszczam na imprezy w Arcore, czy  Villa Certosa. Bywam tam jedynie na spotkaniach rodzinnych i nie wchodzę na nie tylnimi drzwiami – oświadcza Golędzinowska – Oburza mnie podejście polskich gazet plotkarskich, które piszą o mnie mnóstwo bzdur. Jestem jedyną osobą, którą w tej sprawie broni publicznie w komunikacie prasowym siostrzeniec premiera – podkreśla.

Anna Malczewska