Adrian Mroczek: Trzeba zrobić ten pierwszy krok - Nasz Swiat
05
N, lipiec

Polacy we Włoszech

Jest filologiem slawistą, tłumaczem, działaczem polonijnym i literatem.  Studiował między innymi  na Uniwersytecie Jagiellońskim i Uniwersytecie w Treście, a następnie szlifował znajomość języków (zna ich kilka) podczas pobytów w Serbii, Chorwacji i Słowenii.  Od trzech lat mieszka we Włoszech. Od kilku miesięcy jest wykładowcą akademickim na wydziale slawistyki Uniwersytetu w Udine.  Kontrakt na uczelni uzyskał po wygraniu konkursu państwowego. Biorąc pod uwagę jego imponujące CV i wszechstronne, staranne wykształcenie można by rzec:  ot, naturalny bieg kariery ambitnego uczonego.  Jednak jest coś, czym Adrian Mroczek zadziwia wielu: ma zaledwie 25 lat! I jak wynika z danych, do których udało się dotrzeć redakcji „Naszego Świata” jest obecnie najmłodszym docentem akademickim z wszystkich włoskich uczelni.

Adrian Mroczek / foto: archiwum prywatnePrzybliżamy Wam sylwetkę Adriana Mroczka, rekonstruując etapy poznania go przez nasz zespół redakcyjny, dzieląc się jednocześnie przyjemnością odkrywania rodaka, który poprzez swoją pracą i życie, świadomie czy też  spontanicznie, pięknie rozsławia nasz kraj na ziemi włoskiej.

Zaczęło się od listu do redakcji
Kilka dni po Nowym Roku otrzymaliśmy e-mail, którego fragmenty cytujemy: „Nazywam się Adrian Mroczek (mieszkam w Udine) i od pewnego czasu czytam Państwa dwutygodnik „Nasz Świat". W związku z tym chciałbym zwrócić uwagę na kilka spraw dotyczących gazety, głównie odnoszących się bardziej do warstwy technicznej niż merytorycznej, które według mnie (…) należałoby zmodyfikować. (...). Chciałbym zaznaczyć, że nie staram się w żadnym razie krytykować sposobu prowadzenia gazety oraz kompetencji poszczególnych osób, ale chcę pomóc w uczynieniu tej gazety bardziej profesjonalnym medium.
Nawet po pobieżnym przejrzeniu gazety w oczy rzuciło mi się kilka rażących błędów i niedoskonałości, których, moim zdaniem, łatwo się pozbyć, ale wymaga to nieco więcej skupienia i uwagi przy ostatecznym nadawaniu kształtu artykułom.  (…)”.
Adrian Mroczek nie ograniczył się bynajmniej do przesłania słów konstruktywnej krytyki, ale zaoferował jednocześnie swoją pomoc w zakresie korekty stylistyczno-językowej naszego pisma. Wszystkie cenne uwagi jak i oferowane wsparcie przyjęliśmy z wdzięcznością, gdyż mimo wielu trudności, z jakimi boryka się nasza redakcja, nie ustajemy w dążeniu do tego, aby „Nasz Świat” był pismem, którego nie powstydzi się ani zespół redakcyjny, ani jego czytelnicy.

„Coś Wam powiem”
–Taki tytuł nosi rubryka w NŚ oraz blog tego niestrudzonego ambasadora polszczyzny najwyższych lotów, w której w przystępny sposób odsłania nam tajniki poprawności językowej. Porady te szybko zyskały uznanie Polaków we Włoszech i włoskich polonofilów. Przykładowo  artykuł  Mroczka zatytułowany Dlaczego mówimy „Włochy”, a nie „Italia” w dniu jego publikacji w witrynie internetowej  NŚ zainteresował ponad 3 tysiące użytkowników.
Jak wyznał w rozmowie z „Naszym Światem” Adrian Mroczek na studia filologiczne trafił nie od razu. Jeszcze przed zdaniem matury, jako nagrodę za wygranie olimpiady z wiedzy historycznej otrzymał indeks na studia w tym kierunku. – Po pierwszym roku stwierdziłem, że nuży mnie ta dziedzina nauki i postanowiłem przenieść się na slawistykę. Od dawna pasjonowała mnie nauka języków obcych. Po opanowaniu  kilku języków słowiańskich postanowiłem nauczyć się przynajmniej po jednym języku z grupy  romańskiej i  germańskiej, stąd moje podróże i pobyty w kilku krajach europejskich w okresie studiów.
Na pytanie, który z kilku  języków, jakimi włada,  jest mu szczególnie bliski, odpowiada ze śmiechem: - Chyba staro-cerkiewno-słowiański.  Po pierwsze dlatego, że swoją pracę magisterską poświęciłem właśnie badaniom nad nim, a po drugie dlatego, że dzięki niemu poznałem swoją narzeczoną. Ilaria jest Włoszką, nieprzypadkowo więc mój pobyt na Półwyspie Apenińskim się przedłużył.
Od początku drugiego semestru bieżącego roku akademickiego Adrian Mroczek prowadzi zajęcia z gramatyki opisowej na drugim roku polonistyki w Udine oraz ćwiczenia z zakresu translacji dla magistrantów. Jak zwierza się w czasie rozmowy z NŚ, praca w charakterze wykładowcy daje mu mnóstwo osobistej satysfakcji, ale też wymaga sporo wysiłku. – Wśród studentów są zarówno Włosi, zafascynowani językiem polskim, jak i Polacy. Stoi zatem przede mną trudne zadanie wymyślenia takiego scenariusza zajęć, który umożliwi wszystkim studentom efektywne zdobywanie wiedzy – wyjaśnia.

Literat amator (nie mylić z amatorem literatek)
– Tak pisze między innymi o sobie Adrian Mroczek na swoim blogu (http://cosmopolacco.blogspot.it). Jego ulubioną formą literacką jest limeryk.  „Limeryk - niby nic, a cieszy.  Chyba taka właśnie powinna być definicja tej krótkiej anegdoty lirycznej - zwięzła i nieco zaskakująca, jak sam limeryk. Nie podaję tu objaśnień encyklopedycznych, bo każdy może sprawdzić je we własnym zakresie. Mnie chodzi o coś innego. Jest kilka reguł, które nadają limerykom ich specyficzną formę, ale nie zawsze są one w równym stopniu respektowane. Najważniejsza jest idea.
Limeryk jest przede wszystkim grą, zabawą, która sprawia przyjemność nie tylko czytelnikowi, ale także (a może w szczególności!) autorowi. Dla mnie jest on naprawdę ciekawym ćwiczeniem intelektualnym, które polecam każdemu. Daje ono wiele satysfakcji oraz poczucie, że jest się osobą kreatywną. Ciekawe uczucie, a przy tym bardzo łatwo osiągalne! Wystarczy napisać limeryk. Niby nic, a cieszy!” – wyjaśnia w jednym z postów.  
Oto jeden z limeryków jego autorstwa, który szczególnie spodobał się naszej redakcji:
Żył pewien polonista w Radnie,
co Pomysł psa nazwał był ładnie
i myśl mu zabłysła,
że "MAM POMYSŁA"
można powiedzieć poprawnie.

Działalność społecznikowska na rzecz promocji kultury polskiej we Włoszech.
W czynie społecznym, i kiedy tylko ma ku temu sposobność, Adrian Mroczek wspiera pracę naszego  zespołu redakcyjnego w zakresie korekty. Jednak swoją działalność na rzecz promocji pozytywnego wizerunku Polski i Polaków we Włoszech rozpoczął już tuż po przybyciu do Włoch. – Kiedy stało się jasne, że zostanę w Italii na dłużej, zapragnąłem nawiązać kontakt z jakimiś Polakami zamieszkałymi w Udine lub okolicach. Dowiedziałem się o istnieniu Grupy Polonijnej, animowanej przez pana Włodzimierza Borowskiego.  Grupa ta, której szybko stałem się aktywnym członkiem, w marcu bieżącego roku zarejestrowała swoją działalność pod nazwą: Stowarzyszenie Promocji Społecznej POLONIK (POLONIK Associazione di Promozione Sociale), z siedzibą w Udine.

Zachęcamy do śledzenia bloga Adriana Mroczka http://cosmopolacco.blogspot.it, który jak pisze:
„powstaje jako wyraz moich zainteresowań, pasji i przemyśleń. Będę starał się opisywać to, co mnie zainteresowało, pobudziło moją wyobraźnię, zdenerwowało, poirytowało czy zachwyciło. Tematyka będzie zróżnicowana, tak jak zróżnicowane są moje zainteresowania. Po pewnym czasie, w miarę pisania, poznacie mnie lepiej (i myślę, że ja siebie też poznam lepiej) i będziecie wiedzieć, czego się spodziewać, wchodząc na tę stronę. Głównie będę się zajmował tematyką języków obcych (znam ich kilka), związkami polsko-włoskimi (od prawie 3 lat mieszkam we Włoszech, tutaj też skończyłem studia magisterskie) oraz życiem Polonii włoskiej (w Udine, gdzie mieszkam, tworzy się polskie stowarzyszenie). Wszystko to w przystępnej formie, która, mam nadzieję, spodoba się czytelnikom. (…) Ten blog jest także próbą zmierzenia się z samym sobą i poznania własnych możliwości pisarskich. Nie ma dla mnie nic bardziej motywującego niż świadomość, że moje teksty będą czytane i oceniane przez innych. W życiu przychodzi taki moment, w którym należy zdać sobie sprawę, że pisząc do szuflady niczego się nie osiągnie. Należy otworzyć się na świat. Dziś jest to dziecinnie łatwe - blog daje taką możliwość i chcę z tego skorzystać. Najtrudniej jest zacząć. Jak zawsze. We wszystkim. Potem będzie z górki. Trzeba zrobić ten pierwszy krok. Oto mój”.

Danuta Wojtaszczyk