Viola organista – dwudziestopierwszowieczny instrument piętnastowieczny - Nasz Swiat
27
So, luty

Nasze sprawy

W Mediolanie trwa obecnie wystawa wynalazków Leonarda da Vinci, a w ubiegłą niedzielę 31 maja br.  dzięki Milano Classica w współpracy z Konsulatem Generalnym RP w Mediolanie, mogliśmy posłuchać gry na innym niezwykłym wynalazku zaprojektowanym przez renesansowego geniusza,  wynalazku, który na swoje dni sławy musiał czekać aż pięć stuleci.

Viola organista została zrekonstruowana przez Sławomira Zubrzyckiego na podstawie „Codice Atlantico”, zbioru notatek Leonarda da Vinci z lat 1489-1492, oraz francuskiego manuskryptu H. Po raz pierwszy kompozytor zaprezentował możliwości violi 18 października 2013 roku w ramach Międzynarodowego Festiwalu Pianistycznego Królewskiego Miasta Krakowa. Od tego momentu, wiadomość o fenomenie tego oryginalnego instrumentu obiegła cały świat i przyniosła rozgłos jego budowniczemu.

Część koncertową niedzielnego koncertu poprzedził krótki film dokumentujący każdy etap powstawania violi  – od pierwszych cięć drewna, poprzez pierwsze próby wydobycia dźwięku, aż po nagrania z pierwszego koncertu. Polak poświęcił budowie violi 3 lata ciężkiej pracy rzemieślniczej, którą wynagrodziło mu uznanie świata.

Sławomir Zubrzycki wyjaśnił, że viola powstała na podstawie kilku szkiców konstrukcji oraz że na przestrzeni  tych stuleci podjęto około 200 prób realizacji projektu – do dnia dzisiejszego nie zachował się żaden z powstałych instrumentów.

Jestem laikiem w dziedzinie muzyki, ale dzięki temu mogę bez reszty oddać się przyjemności słuchania. Pierwsze dźwięki tego fortepianu smyczkowego wydały mi się dziwne, chropowate, podobne trochę do organów kościelnych, a trochę do skrzypiec, tak jakby kilka instrumentów próbowało wzajemnie się zagłuszyć. Potrzebowałam chwili, żeby przyzwyczaić ucho. Natomiast wykonanie drugiego utworu – „Concerto primo” (trascr. S. Zubrzycki) Adama Jarzębskiego – zupełnie mnie olśniło i do końca koncertu pozostało moim faworytem. Myślę, że do repertuaru tego instrumentu najbardziej pasują utwory w smutnym, płaczliwym tonie skargi, takie, co zdają się opowiadać jakąś tragiczną historię albo grzmią w groźbach.

Jeszcze kilka słów o samym wyglądzie violi organista: mimo że kształtem przypomina klasyczny fortepian, to w budowie łączy konstrukcje klawiszowe i smyczkowe. Rzecz jasna, nie jestem w stanie wyjaśnić szczegółów jej budowy, wspomnę jednak, że to, co zwróciło moją uwagę, to oryginalne kolory  – intensywny niebieski i czerwony ze złotym ornamentem. Kolory i rzeźbione nogi instrumentu przypominają mi zdobione meble z polskich skansenów. Natomiast drewniany pedał działa zupełnie tak jak pedał w dawnych maszynach do szycia, z tą różnicą, że wprawiony w ruch wypuszcza nie dwie, ale co najmniej kilka nici dźwiękowych, łączących się ze sobą w wielobarwny haft muzyczny.

Pod wiekiem skrzyni Zubrzycki zamieścił łaciński cytat z Hildegardy z Bingen:

„Naśladując świętych proroków, ludzie pilni i mądrzy ludzką sztuką wymyślili instrumenty muzyczne, aby grać ku zadowoleniu duszy ludzkiej.”

Muzyka violi organista wciąż wydaje mi się oryginalna, nieokiełznana i niejednolita. Dla niej przystałabym na powrót kina niemego, gdyż ta wielogłosowość instrumentu może wyrazić więcej, niż najbardziej wyrafinowany dialog ludzki.

tekst: Justyna Jarominiak

Polsko-Włoskie Koło Kulturalne w Lombardii

zdjęcia: Renata Orzeł