Wiadomości - Nasz Swiat
14
Śr, kwiecień

Minęło prawie 10 lat od 11 września 2001 roku, kiedy to bliźniacze wieże Word Trade Center zawaliły się w wyniku zamachu terrorystycznego, który zorganizował Osama bin Laden.

Międzynarodowy charakter walki z terroryzmem

W tym czasie walka z terroryzmem nabrała wyjątkowego rozmachu. Podjęły ją Stany Zjednoczone, a także Unia Europejska. W UE pogłębiono współpracę transgraniczną oraz zawarto m.in. Deklarację w Sprawie Zwalczania Terroryzmu (25-26 marca 2004 r.). Stworzono Plan Działania UE w Sprawie Zwalczania Terroryzmu z 17-18 czerwca 2004 r. 27 maja 2005 roku w Prüm zawarto układ o pogłębianiu współpracy transgranicznej, walce z terroryzmem i nielegalną imigracją. Natomiast w grudniu 2005 roku na szczycie Rady Europejskiej przyjęto strategię w sprawie radykalizacji postaw i rekrutacji do ugrupowań terrorystycznych. Swoją działalność nasilił także Europol. Mimo wielu sukcesów na tym polu, walka ta trwa nadal, a zjawisko to wciąż stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa na świecie.


Zagrożenie terrorystyczne w UE - treść raportu

‘Terroryzm jest mocno powiązany z przestępczością zorganizowaną i przemytem bronią. Coraz częściej wykorzystuje się Internet do rekrutacji zamachowców’ - powiedział Rob Wainwright, dyrektor Europolu, który przedstawił w Parlamencie Europejskim raport odnośnie zagrożenia terrorystycznego.

Według raportu, większość zamachów zorganizowanych na terenie UE przeprowadzili ekstremiści islamscy, separatyści i anarchiści. W 2010 roku na terytorium 9 państw członkowskich dokonano ich aż 249 i przyniosły one śmierć siedmiu osobom. W wyniku akcji policji aresztowano 611 osób, z czego najwięcej we Francji (219) i Hiszpanii (118). W 2009 roku z kolei zamachów było dwa razy więcej, co wynikało z większej aktywności ETA.

Grupy terrorystyczne działają coraz sprawniej, często współpracują ze sobą i wykorzystują Internet do swoich celów. Sieć stała się ważnym instrumentem w rozprzestrzenianiu idei i haseł propagowanych przez grupy ekstremistów. Umożliwia on dotarcie do szerokiego kręgu odbiorców. Dochodzi także do współpracy pomiędzy ETA a Rewolucyjnymi Siłami Zbrojnymi Kolumbii, przemytnikami i terrorystami w Afryce czy grupami lewicowych ekstremistów we Włoszech, Grecji i Hiszpanii.

'Grupy terrorystyczne (…) coraz częściej angażują się w przemyt narkotyków czy ludzi, żeby w ten sposób zbierać fundusze na swoją działalność' - powiedział Wainwright

Dlatego ważna jest współpraca między państwami członkowskimi w walce z terroryzmem, a także reakcja UE jako całości.

Wainwright powiedział także, że Europol jest zaniepokojony napływem emigrantów z Tunezji, Libii i Egiptu, głównie do Francji i Włoch. Podkreślił, że może to mieć wpływ na osłabienie poziomu bezpieczeństwa w Unii, dlatego Europol wysłał do Italii przedstawicieli Frontexu, unijnej agendy, której zadaniem jest ochrona granic zewnętrznych UE.


Śmierć bin Ladena a bezpieczeństwo międzynarodowe


Śmierć Osamy bin Ladena jest z pewnością sukcesem koalicji państw walczących z terroryzmem. Nie powinna mieć jednak większego wpływu na osłabienie Al-Kaidy, gdyż jest ona bardzo rozbudowaną i sprawnie działającą organizacją. Z pewnością szybko znajdzie się jego następca, osoba, która pokieruje Al-Kaidą. Zabicie bin Ladena jest bardziej sukcesem propagandowym, politycznym i prestiżowym, niż ma faktyczny wpływ na poprawienie bezpieczeństwa międzynarodowego. Wydarzenie to nie oznacza końca walki z terroryzmem, wręcz przeciwnie teraz ataki zamachowców mogą przybrać na sile i mieć charakter odwetowy. Dlatego UE powinna wzmóc działania zmierzające do zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom państw członkowskich.

'Społeczność międzynarodowa musi kontynuować wysiłki by powstrzymywać ataki terrorystyczne i pociągać ich sprawców do odpowiedzialności' – powiedział Jerzy Buzek, przewodniczący Parlamentu Europejskiego.

www.europol.europa.eu
www.europarl.europa.eu

Źródło: TwojaEuropa.pl

Przepisy unijne w zakresie prawa pracy chronią pracowników, których dotknął problem upadłości zakładu pracy.

Oszczędności przede wszystkim


Kryzys gospodarczy zmusza wielu pracodawców do szukania oszczędności. Starają się oni zmniejszać swoje wydatki, zwiększać wydajność pracy, co często odbywa się kosztem pracowników. Zatrudniający wymagają zostawania po godzinach pracy. Kryzys gospodarczy zmusza wielu z nich do wypowiadania pracownikom umów. Nierzadko też trudna sytuacja finansowa przedsiębiorstw powoduje, że ich właściciele zalegają z wypłatami dla pracowników. Unia Europejska wychodzi takim osobom naprzeciw. Od 2008 roku obowiązuje dyrektywa 2008/94/WE w sprawie ochrony pracowników na wypadek niewypłacalności pracodawcy.


Dyrektywa 2008/94/WE


Dyrektywa ustala, kiedy pracodawcę można uznać za niewypłacalnego oraz pozwala państwom członkowskim na samodzielne decydowanie o długości okresu, w którym pracownik będzie otrzymywał zaległe wynagrodzenie, ale nie może to być okres krótszy niż okres obejmujący wynagrodzenie za trzy ostatnie miesiące stosunku pracy. W przypadku kiedy przedsiębiorstwo działa na terytorium dwóch państw członkowskich, do wypłaty zaległego wynagrodzenia zobowiązane jest państwo, na terenie którego pracownik pracował.
W dyrektywie zdefiniowano pojęcie upadłości oraz zobowiązano państwa członkowskie do ustalenia instytucji gwarancyjnej, która ma wypłacać zaległe wynagrodzenia. Nie może być ona powiązana finansowo z majątkiem pracodawców ani być zajęta postępowaniem upadłościowym. Niektóre kategorie pracowników mogą zostać wyłączone z tej dyrektywy, jeśli istnieją równoważne formy gwarancji. Zgodnie z tekstem dyrektywy, nie dotyczy ona pomocy domowej zatrudnionej przez osobę fizyczną ani rybaków pracujących na zasadzie udziału w zyskach z połowów.


Komisja Zatrudnienia i Spraw Socjalnych


13 kwietnia 2011 roku odbyło się spotkanie Komisji Zatrudnienia Parlamentu Europejskiego poświęcone dyrektywie upadłościowej. Jest ona niezwykle korzystna dla pracowników, gdyż gwarantuje im wypłatę zaległego wynagrodzenia w przypadku upadłości zakładu pracy. Problemem jest jednak wysokość tego świadczenia, gdyż jest ono uzależnione od woli państw członkowskich i różni się w zależności od kraju. Kolejnym problemem jest zjawisko, w którym wysokość zadłużenia firm przewyższa normy ustalone przez UE. Przedstawicielka Europejskiego Stowarzyszenia Związków Zawodowych (ETUC), Wiebke Warnec, stwierdziła, że ‘ryzyko niewypłacalności ze strony pracodawców rośnie’. Inna eurodeputowana, Brytyjka Julie Girling uważa, że obecne przepisy są adekwatne do sytuacji, w której UE obecnie się znajduje. ‘Nie można zamykać przedsiębiorców w zbyt wielkie ramy prawne, gdyż może to spowodować spadek konkurencyjności przedsiębiorców’ - argumentowała. Według niej obecne przepisy, które pozwalają państwom samodzielnie wyznaczać wielkość świadczeń są najlepszym rozwiązaniem.

Z posiedzenia Komisji Zatrudnienia i Spraw Socjalnych sporządzono sprawozdanie, które przedłożonego następnie komisji prawnej. Do najważniejszych wniosków należało uznanie, iż coraz większą liczbę pracowników dotyka problem utraty pracy w związku z upadłością zakładu pracy. Podkreślono, że ustalanie głównych przepisów prawa pracy należy do państw członkowskich. Nie ustalono także minimalnej kwoty, jaka miałaby być wypłacana pracownikom, którzy stanęli przed groźbą zwolnienia w wyniku upadłości zakładu pracy.


Perspektywa przyszłości

Komisja zatrudnienia ustaliła, że obecne przepisy nie zostaną na razie zmienione. Będzie jednak ona kontrolować wdrażanie dyrektywy w państwach członkowskich. Od 2008 roku wielu zwolnionych pracowników skorzystało z tego typu świadczeń. W latach 2008-2009 suma wypłaconych świadczeń sięgnęła 6,5 mld euro. W tym okresie liczba osób korzystających z dyrektywy wzrosła o 20% sięgając w 2009 roku 1,2 mln pracowników. Niepokojącym zjawiskiem jest wzrost liczby zakładów mających problemy finansowe i stojących na skraju bankructwa. Unia Europejska, poprzez swoje ustawodawstwo, stara się na bieżąco reagować na sytuację gospodarczą w państwach członkowskich. Zdaje sobie sprawę, iż kryzys w jednym państwie wpływa także na inne kraje członkowskie.

Na podstawie
www.europarl.europa.eu
Dyrektywa 2008/94/WE w sprawie ochrony pracowników na wypadek niewypłacalności pracodawcy.

Źródło: TwojaEuropa.pl


W brytyjskich mediach beatyfikacja Jana Pawła II w minioną niedzielę, była główną wiadomością dnia. Dominował ton obiektywny, ale nie zabrakło również słów krytyki wobec zmarłego papieża.

W zsekularyzowanej Wielkiej Brytanii, beatyfikacja papieża-Polaka nie wzbudziła takiego entuzjazmu, jak w krajach tradycyjnie katolickich - nawet wśród brytyjskich katolików, którzy stanowią niespełna 10 procent tutejszej populacji. Nie oznacza to jednak, że katolicy z Wysp znajdują się w opozycji do swoich współwyznawców z innych krajów - fakt ten przeżywali równie radośnie, co oni. Głównym powodem owej wstrzęmięźliwości jest to, że dla Wyspiarzy wiara jest sprawą intymną i hałaśliwe demonstrowanie swoich wyznań źle im służy. W minioną niedzielę, wszystkie prestiżowe tytuły brytyjskie, uznały fakt beatyfikacji Jana Pawła II za najważniejsze wydarzenie w Europie i za jedno z najważniejszych na świecie.

„The Guardian” pisał o tłumach na placu św. Piotra, o zasługach papieża-Polaka w walce o prawa człowieka, krytyce antysemityzmu i rasizmu w ogóle, a także o pojednawczych inicjatywach wobec muzułmanów i wyznawców judaizmu. Beatyfikowanemu wytknął jednak tolerowanie pedofilii w Kościele rzymsko-katolickim. Zaś konserwatywny „The Telegraph”, był jedynym brytyjskim medium, które na bieżąco relacjonowało beatyfikację. W komentarzu podkreślił wielkie zasługi Jana Pawła II w walce z komunizmem i walne przyczynienie się do jego upadku. W podobnym tonie odniosła się do beatyfikacji BBC,  informując również o zastrzeżeniach, jakie mieli nie tylko „zewnętrzni” przeciwnicy, lecz również oponenci w łonie Kościoła katolickiego. Wyjątkowo łagodnie z kolei, potraktowały beatyfikację brytyjskie tabloidy, które w przeszłości nie szczędziły ani Janowi Pawłowi II, ani Kościołowi krytycznych, a często wręcz niesmacznych uwag.

Wszystkie media zgodnie odnotowały obecność Roberta Mugabe, krwawego dyktatora Zimbabwe, który ma oficjalny zakaz wstępu do krajów Unii Europejskiej. Jednak Watykan wyjednał u premiera Włoch, Berlusconiego, zgodę, motywując to tym, że być może obecność Mugabe na beatyfikacji zmusi dyktatora do refleksji i przemiany.

Katolicki „The Tablet” piórem publicysty Fergussa Rowlingsa zwrócił uwagę, że beatyfikacja Jana Pawła II była przedwczesna i stała się aktem politycznym. Rowlings dodał, że Pius X czekał na swoją beatyfikację 40 lat. (emi)

www.thepolishobserver.co.uk

Osama bin Laden zginął w amerykańskim ataku w ostatnią niedzielę. Jego śmierć potwierdził w specjalnym przemówieniu prezydent USA Barack Obama. Jednak pokazane przez pakistańskie telewizje zdjęcie, przedstawiające rzekomo Osamę bin Ladena i ukazujące jego zniekształconą twarz po śmierci, zostało sfabrykowane - podała francuska agencja AFP.

Osama bin Laden / © YoutubeWedług USA, lider Al-Kaidy zginął od strzału w głowę, a wraz z nim zginęły trzy osoby, w tym syn bin Ladena

Jak poinformował Barack Obama, przywódca Al-Kaidy Osama bin Laden został zabity w swej siedzibie w miejscowości Abbotabad na północ od Islamabadu. W operacji tej nie zginął żaden Amerykanin i dbano o to, by uniknąć ofiar wśród cywilów - dodał prezydent USA. W amerykańskim ataku zginął również syn bin Ladena oraz dwie inne osoby, których tożsamości nie podano.

Kim był Osama bin Laden?

Przywódca Al-Kaidy, Osama bin Laden był jednym z najbardziej poszukiwanych terrorystów na świecie. Amerykanie oskarżali go między innymi o przygotowanie zamachów na World Trade Center z 11 września 2001 roku. Od tamtego czasu ukrywał się w okolicach pakistańsko - afgańskiej granicy - podaje Al-Jazeera.

Jak podali wyżsi przedstawiciele amerykańskiej administracji państwowej, do bin Ladena dotarto po ponad czterech latach śledzenia jednego z jego zaufanych kurierów oraz jego brata - przy czym trop ten uzyskano dzięki zeznaniom osób, zatrzymanych po 11 września 2001 roku.

Siedzibę bin Ladena zidentyfikowano w sierpniu 2010 roku, szybko zdając sobie sprawę, że trzykondygnacyjny budynek wartości miliona dolarów jest czymś więcej niż domostwem dwóch osób o nieustalonych źródłach utrzymania - relacjonuje Reuters.

Według amerykańskich władz, zbudowana w 2005 roku rezydencja bin Ladena jest około ośmiu razy większa niż pozostałe domy w jej okolicy. Otacza ją mur wysokości od czterech do sześciu metrów, zwieńczony drutem kolczastym, a dostęp do środka wiedzie przez dwie bramki bezpieczeństwa.

Wraz z informacjami o śmierci lidera Al-Kaidy pojawiły się także głosy, że Al-Kaida może głosić, że jej przywódca jednak nie zginął.

Pokazane zdjęcia martwego bin Ladena są fałszywe

Do tej pory nie opublikowano żadnego oficjalnego zdjęcia martwego lidera Al-Kaidy. Pokazane przez pakistańską telewizję zdjęcie martwego Osamy Bin Ladena to fałszywka – pisze PAP cytując agencję AFP. Broda, usta i nos są wzięte z bardzo znanego zdjęcia lidera Al-Kaidy, podczas gdy górna część twarzy, ze śladami krwi, wyraźnie należy do innego mężczyzny. Agencja AFP sprawdziła też autentyczność zdjęcia za pomocą oprogramowania, co dowiodło, że je sfabrykowano. Mężczyźnie na zdjęciu dodano pochodzące ze starej fotografii bin Ladena brodę i dolną część twarzy. - Wyraźnie widać, że to montaż - oświadczył Mladen Antonov, szef działu foto francuskiej agencji.

Osama pochowany w morzu

Zwłoki Osamy bin Ladena, zabitego w Pakistanie przez siły USA, zostały już pochowane w morzu zgodnie z islamską tradycją, która każe przeprowadzić pogrzeb w ciągu 24 godzin od śmierci.

(info-internet, am)

Mamy prawo do radości, bowiem od 1 maja możemy korzystać ze świadczeń socjalnych na równi z Brytyjczykami…
Brytyjczycy, jak twierdzą tutejsze tabloidy, są znacznie mniej szczęśliwi, ponieważ boją się imigracji zasiłkowej. „Daily Express”, na przykład wieszczy, że nie tylko przyjadą nowi, ale również ci co już są, zadomowią się na dobre.

Przed kilkoma dniami, 1 maja 2011 roku, dla ośmiu krajów Unii Europejskiej, w tym Polski, zakończył się okres przejściowy, obowiązujący od roku 2004, czyli przystąpienia do UE. Skutkował on pewnymi ograniczeniami, między innymi w dostępie do pomocy socjalnej, oferowanej przez dane państwo.

Właśnie przestał nas Polaków osiedlających się w UK, obowiązywać Program Rejestracji Pracowników - Worker Registration Scheme (WRS) i zastąpił go Habitual Residence Test, czyli Test Stałego Zamieszkania. Tu trzeba dodać, że rejestracja dotyczyć będzie jedynie osób, które zamierzają pracować dłużej niż jeden miesiąc. Z czym wiążą się te dziwnie brzmiące i niewiele mówiące, nazwy?

Kiedy siedem lat temu Unia Europejska przyjęła do swojego grona osiem nowych państw, Wielka Brytania, była jednym z nielicznych krajów Unii (poza Irlandią i Szwecją), które otworzyły bez ograniczeń swój rynek pracy, dla obywateli nowych państw-członków. Godzi się też przypomnieć, że ani Wielka Brytania, ani pozostałe wymienione kraje nie miały takiego obowiązku względem nowych państw. Każde z nich miało prawo skorzystać z okresu przejściowego (transitional period). Tu trzeba zaznaczyć, że okresy te nie dotyczyły tylko otwarcia rynku pracy, lecz również innych sfer gospodarki takich, jak handel, rolnictwo, przemysł. Polska negocjowała z Unią Europejską aż 43 okresy przejściowe, których czas trwania wynosił od trzech do 10 lat. Jeśli chodzi o swobodny przepływ osób, czyli też swobodny dostęp do rynku pracy, to górna granica wynosiła siedem lat. Wielka Brytania mogła więc - podobnie jak Niemcy, czy Austria - otworzyć swój rynek pracy dopiero w tym roku. Władze UK zdecydowały jednak inaczej - otworzyły się na pracowników z nowych państw, ale zastosowały pewne ograniczenie w obawie przed ewentualną deregulacją rynku. Polegało to na obowiązku rejestracji w Worker Registration Scheme (WRS) - (procedura uciążliwa, długotrwała, a do tego płatna), a także na częściowym ograniczeniu prawa do zasiłków i innych form opieki socjalnej państwa.

Od 1 maja zostaliśmy zrównani w prawach z Brytyjczykami. Możemy się ubiegać o wszelką  pomoc ze strony państwa, czyli m.in. prawo do zasiłku dla bezrobotnych, korzystania z ulg w podatku lokalnym - „council tax”, na mieszkanie - „council tax benefit” i ułatwień w zdobywaniu mieszkania.

Nie znaczy to, że do tej pory polscy imigranci nie mogli korzystać z dobrodziejstw brytyjskiego systemu opieki socjalnej. Owszem mogli, ale najpierw musieli przepracować co najmniej 12 miesięcy i płacić podatki oraz składki ubezpieczenia socjalnego. Teraz wystarczy przepracować więcej niż jeden miesiąc. Brytyjskie tabloidy widzą w tym poważne zagrożenie, kreśląc ponurą wizję, według której Wyspom grozi inwazja milionów imigrantów z biedniejszych państw UE, w tym - rzecz jasna - głównie z Polski. „Daily Mail” na ten przykład, skrupulatnie wyliczył, że „zasiłkowy turysta” może zgarnąć nawet 250 funtów tygodniowo, co mogłoby mieć katastrofalne skutki dla budżetu. Powołując się na opinie ekspertów, przeciwnicy zrównania zatrudnionych twierdzą, że w niedługim czasie łatwość uzyskania zasiłku może przyciągnąć nawet i 100 tysięcy „benefitowych  turystów”.

Tabloidy przesadzają i straszą, bo taka jest ich uroda, ale obawy, choć na znacznie mniejszą skalę są uzasadnione. Rządowi fachowcy nie widzą jednak  takiego zagrożenia - zasiłków nie otrzymuje się przecież automatycznie. Obecni u władzy konserwatyści od dawna zapowiadają, że będą się trzymać ścisłych zasad przyznawania zasiłków, aby chronić system przed nadużyciami i przed tzw. „turystką socjalną” i jeżeli np. imigranci pochodzący z krajów, których obywatele dotąd objęci byli obowiązkiem rejestracji w programie WRS będą ubiegali się o otrzymanie zasiłku, będą musieli spełniać wszystkie kryteria rezydenta Zjednoczonego Królestwa, czyli przejść wspomniany Habitual Residence Test.

Wbrew pozorom pasożytów żerujących na brytyjskim systemie opieki socjalnej nie należy szukać wśród przybyszów, a przynajmniej nie tylko wśród nich. Najwięcej osób wyłudzających zasiłki, to właśnie Brytyjczycy. Szacuje się, że co dziesiąty obywatel UK korzysta z pomocy socjalnej na podstawie sfałszowanych danych. Rząd JKM daje pożyć ponad 80-tysięcznej grupie alkoholików i narkomanów wypłacając im „tygodniówki” w wysokości 90 funtów, w charakterze zasiłku. Z wyliczeń ministerstwa zdrowia wynika, że ponad 200 tysięcy Brytyjczyków pobiera zasiłki z powodu wysypek lub choroby paznokci. Rząd chyba właściwie ocenia sytuację nie widząc zagrożenia w imigrantach, lecz własnych obywatelach.

Janusz Młynarski

www.thepolishobserver.co.uk