Wiadomości - Nasz Swiat
14
Śr, kwiecień

Ponad połowa młodych Europejczyków gotowa jest do pracy za granicą, wielu jednak zniechęca brak gotówki. Częściej niż inni zatrudnienie w obcym kraju znajdują ci, którzy studiowali za granicą - pokazują badania Eurobarometru.

Według tych analiz, aż 53 procenty młodych ludzi w Europie, wyraża chęć do pracy w innym kraju europejskim. Sondaż wskazuje na duży rozdźwięk między powszechnym dążeniem młodych ludzi do pracy za granicą, a rzeczywistą mobilnością pracowników - mniej niż 3 procenty ludności pracującej w Europie mieszka obecnie poza swoim krajem ojczystym.

Badania pokazują, że studenci, którzy odbyli część nauki lub szkolenia poza granicami swego kraju, zwiększają swoje szanse na zatrudnienie i częściej pracują za granicą w późniejszym życiu. Pracodawcy cenią sobie zdobyte przez nich umiejętności takie, jak znajomość języków obcych, zdolność do przystosowania się i kompetencje interpersonalne.

Wyniki wskazują także, że tylko jeden na siedmiu (14 procent) młodych Europejczyków był za granicą w celu kształcenia lub szkolenia. Wielu z nich nie może tego zrobić z powodu braku środków finansowych. Spośród osób, które przyznały, że chciały wyjechać za granicę, 33 procent badanych stwierdziło, że nie było ich na to stać; blisko dwie trzecie (63 procent) tych, którzy wyjechali, musiało utrzymywać się z prywatnych funduszy lub oszczędności.
Badanie przeprowadzono między 26 stycznia, a 4 lutego, na 57 tysiącach osób. Wiek respondentów wahał się pomiędzy 15 a 35 rokiem życia. Sondaż objął swym zasięgiem 27 państw członkowskich UE, jak również Norwegię, Islandię, Chorwację i Turcję. (emi)

Pod koniec kwietnia Włochy i Francja apelowały do wprowadzenia zmian w traktacie Schengen. Dzisiaj Dania zapowiada przywrócenie kontroli celnych na granicy z Niemcami, Szwecją oraz w portach. Czy traktat z Scgengen przestanie istnieć?

26 kwietnia Paryż i Rzym wspólnie wezwały do zmian traktatu z Schengen. Francja i Włochy stanęły na czele tych członków UE, którzy chcą zamknąć, choćby częściowo, granice dla swobodnego poruszania się obywateli innych państw Unii. Do wspólnej inicjatywy doszło po wielu tygodniach sporów w związku z 25 tys. imigrantów z Tunezji, którzy nielegalnie przypłynęli na włoską wyspę Lampedusa. Rząd we Włoszech, bez zgody partnerów UE, zdecydował się przyznać im tymczasowe prawo pobytu w strefie Schengen. Wielu z nich zapowiedziało bowiem, że chce dotrzeć do rodzin we Francji.

W ubiegłym tygoodniu Komisja Europejska nie wykluczyła, że pozwoli krajom UE "w wyjątkowych sytuacjach" na wprowadzenie czasowych kontroli na wewnętrznych granicach Schengen. Byłoby to możliwe, gdyby część granicy zewnętrznej była poddana niespodziewanej i dużej presji migracyjnej oraz gdyby któryś z krajów miał problemy z zarządzaniem zewnętrzną granicą Schengen. Obecnie art. 23 kodeksu Schengen zezwala na czasowe (do 30 dni) przywrócenie kontroli na wewnętrznych granicach w sytuacjach, kiedy zagrożony jest porządek publiczny lub bezpieczeństwo.

Przywrócimy kontrole celne na swych granicach, by walczyć z przestępczością, lecz nie mamy zamiaru przywracać kontroli paszportów i osób - powiedział duński minister ds. współpracy na rzecz rozwoju Soren Pind.
Kopenhaga nie może ustanowić kontroli celnych w klasycznym tego słowa znaczeniu, ale może rozmieścić na stałe służby celne na granicach w celu przeprowadzania wyrywkowych kontroli pojazdów. Pind tłumaczył, że "przy pomocy skanerów celnicy będą kontrolować samochody, które wydają się podejrzane". - Inne państwa to robią. Nie ma mowy o kontrolowaniu paszportów ani o zamykaniu granic - zapewnił.

Propozycje KE w sprawie przywrócenia "w wyjątkowych okolicznościach" czasowych kontroli na wewnętrznych granicach strefy Schengen mogłyby być przyjęte przez przywódców Unii na szczycie 24 czerwca. Na zmiany legislacyjne dotyczące Schengen musiałby się też zgodzić Parlament Europejski, który już zapowiedział sprzeciw w tej sprawie.

(info-internet, am)

W związku z ostatnimi wydarzeniami w Afryce Północnej, Unia Europejska zamierza m.in. ujednolicić zasady udzielania azylu, wzmocnić kontrolę swoich granic zewnętrznych oraz strefy Schengen.

Przybysze z Afryki
W tym roku do Unii Europejskiej, głównie do Włoch i na Maltę, przybyło już 25 tys. uciekinierów z Libii i Tunezji. Szukają oni schronienia w Europie, gdyż wojna zmusiła ich do opuszczenia swojej ojczyzny. Liczą na lepsze życie i godne warunki egzystowania. Większość z nich ubiega się o azyl, a Unia Europejska ma moralny obowiązek zapewnić im bezpieczeństwo i schronienie. Ludzie ci cierpią głód i zimno, a każda udzielona pomoc jest dla nich niezwykle ważna.

Wraz z ich przybyciem pojawiło się pytanie, jak obecnie wygląda polityka imigracyjna UE. Państwa, do których udają się imigranci powinny udzielić im pomocy, a w przypadku kiedy jest ona niewystarczająca, inne państwa powinny przyjść z pomocą. Unia powinna prowadzić długoterminową, stałą politykę imigracyjną, której celem muszą być jasne zasady udzielania azylu i pomocy uchodźcom z innych państw. Należy też brać pod uwagę sytuację polityczną w Afryce i innych rejonach oraz cele z jakimi przybywają imigranci do UE.

Problemy na unijnym rynku pracy
W Unii Europejskiej maleje liczba osób w wieku produkcyjnym. W 2007 roku było ich 235 milionów, a w roku 2060 ma ich być zaledwie 185 mln. Tylko w sektorze opieki medycznej może zabraknąć około miliona pracowników. Osoby czynne zawodowo finansują system opieki zdrowotnej i zarabiają na emerytury. Rozwiązaniem tego problemu może być zatrudnianie imigrantów, których coraz większa liczba napływa do państw UE.

Propozycje Komisji Europejskiej
W Unii Europejskiej polityką imigracyjną zajmuje się jeden z departamentów Komisji Europejskiej - Dyrekcja Generalna do Spraw Wewnętrznych.
Komisja Europejska zaproponowała rozróżnienie typów imigrantów na tych, którzy w poszukiwaniu pracy lub lepszych warunków życia próbują dostać się do UE nielegalnie; uchodźców i osoby starające się o azyl oraz wysiedleńców, którzy chcą powrócić do swoich krajów.

Ponadto KE przedstawiła plan w zakresie polityki imigracyjnej dla UE, którego najważniejsze punkty zakładają:
* wzmocnienie granic zewnętrznych i ściślejszą kontrolę w strefie Schengen, by zapobiegać nielegalnej imigracji i przestępczości,
* zapełnienie niedoborów pracowniczych na rynku pracy przy pomocy imigrantów,
* dążenie do jak największej integracji z imigrantami,
* ściślejsza współpraca z państwami spoza UE w zakresie legalnej imigracji i zapobiegania nielegalnej,
* przyjęcie do roku 2012 wspólnego europejskiego podejścia w kwestii udzielania azylu.

Obecna polityka imigracyjna opiera się m.in. na przyjętej 18 czerwca 2008 roku dyrektywie w sprawie powrotów nielegalnych imigrantów. Zakłada ona wspieranie dobrowolnych powrotów do krajów pochodzenia imigrantów, zakaz wjazdu dla osób deportowanych. Co więcej, ustala minimalne standardy traktowania imigrantów i gwarantuje im ochronę prawną. Ważne jest także to, że państwa członkowskie mogą, jeśli uznają to za korzystniejsze, wprowadzić własne przypisy imigracyjne. Wciąż trwają prace nad rozwiązaniami prawnymi promującymi legalną imigrację i opracowywane są zasady korzystania z ‘Niebieskiej karty’, dokumentu pozwalającego imigrantom podjąć legalną pracę w UE.

Szacuje się, że w UE przebywa od 2-8 mln nielegalnych imigrantów.

www.gazetapraca.pl
www.ec.europa.eu

Dawno minęły już czasy, gdy Chiny uważane były za egzotyczny i odległy kraj. Dziś Państwo Środka jest jednym z najbardziej pożądanych partnerów gospodarczych na świecie. Nauka chińskiego to obowiązek.

Doskonale wiedzą o tym Czesi. W szkołach podstawowych, oprócz nauczania tradycyjnych już języków europejskich, prowadzone są lekcje chińskiego. Podczas gdy w polskich placówkach wciąż dominuje angielski, niemiecki czy francuski, Czesi od najmłodszych lat przygotowują rynkową konkurencję. Nowy kierunek wyznaczają szkoły w Pradze i Libercu. Tam, oprócz języka, przybliżana jest obyczajowości Chin. Podstawowe elementy komunikacji międzykulturowej pozwolą w przyszłości uniknąć niekomfortowych sytuacji, a przede wszystkim ukażą najmłodszym bogactwo azjatyckiej tradycji.

Od przedszkola do biznesu
Choć każde z zainteresowanych dzieci ma szansę na naukę chińskiego, nie wszystkie poradzą sobie z poziomem trudności tego języka. Podstawą jest znajomość angielskiego – praskie podręczniki to bowiem angielsko – chińskie wersje. By zapewnić całkowitą skuteczność i komfort nauki, wszyscy lektorzy są Chińczykami. Dzieci stoją zatem przed niemałym zadaniem i obowiązkiem. Podczas gdy starsze z nich na własną odpowiedzialność wybierają dodatkowy przedmiot, w przypadku wielu młodszych, to decyzja rodziców.
Wielu uczniów to dzieci mieszkające kiedyś w Chinach lub takie, których rodzice wyjeżdżali tam w celach służbowych. Niemniej jednak, w trosce o dostatnią przyszłość swych pociech, coraz więcej opiekunów zapisuje swych podopiecznych na kurs chińskiego.

Szanse na rynku pracy
Słuszność postępowania Czechów, potwierdza Narodowa Rada Ekonomiczna Rządu. Członkowie NERV podkreślają, iż znajomość języków umożliwi rodakom szansę na zdobycie lepszych kwalifikacji i miejsca pracy. Z całą pewnością sprzyja temu rozwój lokalnych i międzynarodowych przedsiębiorstw.

Szanse na upowszechnienie nauki chińskiego w Czechach są bardzo duże. Praskie placówki współpracują z ambasadą chińską oraz z Chińskim Państwowym Biurem Międzynarodowej Promocji Języka Chińskiego (Hanban). Szkoła w Libercu zgłosiła się z prośbą do Instytutu Konfucjusza w Pekinie o włączenie ich do zespołu ośrodków zajmujących się nauką języka chińskiego. Szybkie działania i realizacja planów nadają czeskim trendom dynamiki i efektywności. I choć nie każde z zaczynających naukę dzieci, skończy ją ze wzorowym rezultatem, podstawa pozostanie. Zarówno ci najbardziej wytrwali, jak i mniej zdolni z pewnością sprostają rosnącym globalnym tendencjom. Chińskie firmy i kontakty handlowe nie będą już wyzwaniem, a powszechnością na czeskim rynku.

Źródło: Angora - Peryskop nr 17 (24 IV 2011).

TwojaEuropa.pl


Wczoraj miał przestać istnieć Rzym, jednak ziemia trzęsła się w Hiszpanii.

Co najmniej siedem osób zginęło w wyniku trzęsienia ziemi w prowincji Murcja w południowo-wschodniej Hiszpanii. Wstrząsy miały siłę 5,3 stopnia w skali Richtera. Najbardziej ucierpiała miejscowość Lorca – podały media hiszpańskie.

W wypowiedzi dla radia burmistrz miasta Francisco Jodar poinformował, że w trzęsieniu ziemi zginęły co najmniej cztery osoby. Z kolei dziennik El Pais informuje, że w miejscowości Lorca śmierć poniosło siedem osób.

Czytaj także: Rzym czeka na trzęsienie ziemi

Służby ratunkowe przeszukują do tej pory wszystkie uszkodzone domy i gruzowiska. Częściowemu zawaleniu uległa między innymi zabytkowa dzwonnica w centrum miasta.

Na skutek silnych wstrząsów zawalił się także tunel na drodze A7 prowadzącej w kierunku Andaluzji.

Wstrząsy odczuto również w innych miejscowościach regionu: Mazarron, Cartagenie i Aguilas, a także w Albacete w regionie Kastylia-La Mancha i Almerii w Andaluzji.