Wiadomości - Nasz Swiat
14
Śr, kwiecień

To jedna z największych tragedii ostatnich lat. Ofiarami zamachowca, norweskiego prawicowego ekstremisty, padły jak do pory 93 osoby. Jednak lista zabitych nie została jeszcze zamknięta. W szpitalach przebywa wielu rannych, wśród których jest spora liczba osób w stanie ciężkim.

Anders Behrig Breivik / WikipediaW miniony piątek, 22 lipca, około godziny 15:20 czasu lokalnego, w centrum Oslo doszło do silnej eksplozji. Uszkodzony został 17-piętrowy budynek, w którym mieści się biuro premiera, pobliski gmach ministerstwa handlu i przemysłu oraz budynek ministerstwa finansów. Zniszczeniu uległa również fasada znajdującej się w pobliżu siedziby jednego z największych norweskich tabloidów „Verdens Gang”.

Niespełna dwie godziny później, na wyspie Utoya (stanowiącej część miasta) pojawił się przebrany za policjanta osobnik, który otworzył ogień do uczestników obozu młodzieżówki Partii Pracy. W tym czasie, na wyspie przebywało od 560 do 700 ludzi, głównie nastolatków, w wieku od 14 do 18 lat. Miał tam także gościć premier Norwegii Jens Stoltenberg, który planował spotkanie z młodzieżą. Według norweskiego korespondenta BBC, mężczyzna był uzbrojony w kilka rodzajów broni między innymi w strzelbę, pistolet i krabin maszynowy. Mówił do ofiar „Chodźcie tutaj”, a później strzelał wykrzykując „to dopiero początek”. Uczestnicy obozu w akcie desperacji rzucali się do wody i próbowali dopłynąć do brzegu jeziora.

Zanim sprawca został zidentyfikowany, prawie nikt nie miał wątpliwości, że za zamachem stoi któraś z grup ekstremistów. Powód do takich spekulacji dawało zachowanie się jednego z islamskich duchownych, który odgrażał się, że jeśli zostanie deportowany, to Norwegię czeka krwawa zemsta. Rychło jednak okazało się, że to nie „dzihadyści”, lecz 32-letni Norweg, Anders Behrig Breivik, człowiek o skrajnych poglądach. Podczas aresztowania stwierdził, że jest dumny z tego, co zrobił, jest przekonany, że wielokulturowość jest ideologią, która ma zniszczyć europejską kulturę, tradycję, tożsamość i państwa narodowe. Jego zdaniem, 13 procent młodych muzułmanów w Wielkiej Brytanii popiera ideologię Al-Kaidy. (emi)

www.thepolishobserver.co.uk

Komisja Europejska postanowiła promować Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego, ważną w krajach UE oraz Islandii, Liechtensteinie, Norwegii i Szwajcarii w bardzo niecodzienny sposób.

„Oczekuj nieoczekiwanego” to tytuł spotu, w którym pływający nago mężczyzna natrafia na…. No właśnie, ciekawe czy zabrał w podróż Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego? Oczekuj nieoczekiwanego. Nie zapomnij przed wyjazdem o swojej EKUZ.

embed video plugin powered by Union Development

W miniony weekend oczy całego świata ponownie zwrócone były w stronę Afganistanu. Nie za sprawą kolejnego zbrojnego wystąpienia, a wręcz przeciwnie - rozpoczęcia akcji wycofywania z tych terenów wojsk NATO.

Cały proces ma potrwać do końca 2014 roku. W niedzielę, kierowane przez NATO, Międzynarodowe Siły Wsparcia Bezpieczeństwa - ISAF, przekazały jako pierwsze na ręce lokalnych władz pełną odpowiedzialność za sytuację w regionie Bamjan. Ta uroczysta ceremonia odbyła się na terenie kwatery głównej policji w Bamjan, w obecności przedstawicieli rządu przybyłych z Kabulu oraz ambasadorów zagranicznych państw. Do końca bieżącego miesiąca, owa odpowiedzialność ma spaść na barki samorządów afgańskich także za dwie inne prowincje oraz cztery miasta.

Zdaniem jednego z wysłanników BBC, Jonathana Beale’a operacja przekazania bezpieczeństwa regionu na ręce afgańskiej policji nie przebiega zbyt pomyślnie. Bardziej optymistyczne nastawienie do procesu ma z kolei gubernator Bamjan, Habiba Sorabi, który twierdzi, że jego ludzie podołają zadaniu, a z czasem wszystko będzie przebiegało o wiele sprawniej niż teraz. (mn)

fot. Wikipedia

W dobie ostatnich krachów gospodarczych, przede wszystkim Grecji, coraz więcej słyszy się o tęsknocie za starymi walutami narodowymi.

Powrotu do walut narodowych chcą politycy...

Radykalne nastroje można zauważyć w bardziej prawicowych partiach politycznych. Stanowczym zwolennikiem powrotu do guldena jest Geert Wilders, kontrowersyjny polityk Partii Wolności. Wtóruje mu Rita Verdonka z ugrupowania Dumni Holendrzy. Oboje politycy sprzeciwiają się także pomocy finansowej dla Grecji.

Podobne nastroje można spotkać we Francji. Marine Le Pen z Frontu Narodowego bardzo głośno mówi o tym, że Francja powinna natychmiast opuścić strefę euro. Te same rady kieruje w stronę krajów dotkniętych kryzysem – czyli Portugalii, Irlandii i Grecji. Pani polityk podkreśla, że euro przyniosło same problemy, pomimo zupełnie innych zapewnień. W zeszłym roku polityk partii Debout la République - Nicolas Dupont-Agnain także mówił o konieczności powrotu do walut narodowych. Stawiał też przykład Szwecji i Danii jako państw, które skorzystały na braku wspólnej waluty.
W Niemczech politycy raczej starają się nie mówić źle o euro, a kanclerz Merkel twardo zapewnia o możliwości wyjścia z kryzysu i o tym, że euro mimo wszystko ma się dobrze. Zdarzają się wyjątki, do których należy Peter Gauweiler z Unii Chrześcijańsko-Społecznej w Bawarii, który kpiąco wypowiada się o euro jako o walucie esperanto.
Triumfy świętują eurosceptycy. Prezydent Czech, Václav Klaus, jest bardzo szczęśliwy, że kraj nie wszedł do sfery euro. Ekonomista i szef czeskiego banku centralnego Miroslav Singer, przyznaje otwarcie, że Czechy nie śpieszą się z podjęciem tego kroku.

... i obywatele

Jak pokazuje tegoroczne badanie, po 2 trudnych latach liczba Europejczyków, którzy wyjadą na urlop wraca do poziomu sprzed kryzysu. W tym roku na wakacje planuje wyjechać 66% mieszkańców Europy.

Jedenaste badanie Holiday Barometer zostało przeprowadzone przez Ipsos na zlecenie Grupy Europ Assistance i wzięło w nim udział 3500 Europejczyków z 7 państw – Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Włoch, Hiszpanii, Belgii i Austrii. Tegoroczny Holiday Barometer pokazał, że rośnie liczba osób, które w tym roku wyjadą na urlop – deklaruje tak 66% badanych, czyli o 2 punkty więcej niż w 2010 i 2009 roku.

Największy wzrost odnotowały Włochy (+7 punktów) oraz Hiszpania (+6 punktów). Najwięcej badanych na miejsce wypoczynku wybierze Europę (aż 79%), z czego blisko połowa (47%) zostanie w swoim rodzinnym kraju. Zdecydowana większość (65%) spędzi tegoroczne wakacje nad morzem.
Jak pokazuje badanie, głównym kryterium przy planowaniu wakacji jest nadal chęć odpoczynku i oddechu od codziennych obowiązków – to bezwzględny priorytet dla 61% badanych, podczas gdy chęć „odkrywania tego, co nowe” dotyczy tylko 38% z nich (liczba ta nie zmieniła się od 2008).

Budżet nadal ważny

Chociaż w tym roku wzrosła liczba wyjeżdżających, Europejczycy nadal zwracają uwagę na swoje wakacyjne wydatki. Średni budżet jaki przeznaczą w tym roku na wakacje mieszkańcy Europy to ok. 2 145 euro – to 62 euro więcej niż w 2010 roku. Wzrost ten jest największy w przypadku Włoch (o 112 euro), Belgii (o 280 euro) oraz Niemiec (o 287 euro). Mniej niż w ubiegłym roku (o 147 euro) wydadzą na wakacje jedynie Brytyjczycy.