30-letnia Valentina Capuano z Avellino wielokrotnie słyszała od babci Marii opowieść o katastrofie Titanica, w której zginął jej stryjeczny dziadek Giovanni. Pracował na statku jako kelner. Zginął w wieku 25 lat.
Kto by pomyślał, że sto lat później krewna Giovanniego będzie walczyć o życie na pokładzie tonącego statku.
- To był koszmar. Gdybym posłuchała apelu i zeszła pod pokład, kiedy przez megafony mówiono nam by "zachować spokój, bo statek boryka się tylko z problemem technicznym" pewnie bym już nie żyła. Tymczasem pobiegliśmy na mostek i później przyszła pomoc – wspomina dramatyczne chwile na tonącej Concordii Valentina.
(wda)








