Tuesday, May 22nd

09:00:00 PM GMT

Nasze złotówki w obce ręce

Mieszkający w Wielkiej Brytanii prof. Zygmunt Bauman, wybitny polski socjolog i filozof, zwraca uwagę na fakt, że Europa się starzeje. Jeśli nadal będziemy wierzyć w fetysz wzrostu gospodarczego jako miernika cywilizacyjnego postępu, to bez napływu mieszkańców z innych części globu, Stary Kontynent najzwyczajniej czeka upadek cywilizacyjny. A jeśli Europę, to również i Polskę…

Wiele badań pokazuje, jak dziwny stosunek mamy do imigrantów. Niby większość z nas ich akceptuje, a mimo tego boimy się, że zabiorą nam oni pracę i wprowadzą swoje zwyczaje. A do tego wszystkiego dochodzi jeszcze nieracjonalna polityka imigracyjna. Mieszkający w Wielkiej Brytanii prof. Zygmunt Bauman, wybitny polski socjolog i filozof oraz twórca między innymi koncepcji postmodernizmu, zwraca uwagę na fakt, że Europa się starzeje, a z rynku znika, zarówno fizyczna, jak i intelektualna siła robocza. Zatem, jego zdaniem, jeśli nadal będziemy wierzyć w fetysz wzrostu gospodarczego jako miernika cywilizacyjnego postępu (w ostatnich latach problem ten wyraźnie jest podkreślany przez „szkołę Baumana”), to nie da się owego postępu i cywilizacji utrzymać bez wzmożonej imigracji spoza Unii Europejskiej. Bez napływu mieszkańców z innych części globu, Stary Kontynent najzwyczajniej czeka upadek cywilizacyjny. A jeśli Europę, to również i Polskę…

***
Zdecydowana większość z liczącej około 3 milionów osób, rzeszy Polaków, którzy w ostatnich dziesięciu latach opuścili swoją ojczyznę, by poszukać lepszego życia, wracać do niej już nie zamierza. Przyczyny takiego stanu rzeczy, są oczywiste - brak pracy, a jeśli już, to nisko płatna nawet, jeśli posiada się wysokie kwalifikacje. Jednak to, co nie jest atrakcyjne dla Polaków, dla imigrantów jest darem Niebios. Choć polska polityka imigracyjna ma w dalszym ciągu charakter bardziej „anty” niż  „pro”, to w naszym ojczystym kraju, legalnie przebywa obecnie około 100 tysięcy cudzoziemców. Ilu mieszka tam nielegalnie, tego chyba nie wie nikt. Ocenia się, że od 150 nawet do 500 tysięcy osób. Zakładając, że wszystkich razem, jest ich około 250 tysięcy, a do tego potrafią oni za oferowaną im pracę zarobkową przeżyć, oznacza to, że Polska gospodarka po prostu ich potrzebuje. Owo sformułowanie, że „polska gospodarka potrzebuje imigrantów”, często budzi oburzenie wśród części społeczeństwa, co dość mocno wykorzystują politycy-populiści, rzucając hasła w stylu: „Rząd nie ma pracy dla Polaków, ale ma dla cudzoziemców”. Prawdę mówiąc, polski parlament, niewiele ma z tym wspólnego, jako że w sektorze uspołecznionym pracuje zaledwie promil cudzoziemców, ponadto polityka państwa wobec obcokrajowców jest równie restrykcyjna, co postulaty populistów.

- Polityka prawicy i centrum podsyca iluzję, że można powrócić do dawnej sytuacji, eliminując imigrację. Z takimi obietnicami wygrywa się wybory, ale także politycy wiedzą, że to puste obietnice, gdyż kapitał przemysłowy potrzebuje coraz więcej imigracji - uważa prof. Bauman.

- Gdyby bezrobocie w Polsce wynosiło nawet 30%, to zapotrzebowanie na imigrantów istniałoby w dalszym ciągu - to opinia prof. Katarzyny Iglickiej z Instytutu Spraw Publicznych.
Polska potrzebuje imigrantów. Kobiet do opieki nad osobami starszymi i dziećmi, a mężczyzn do pracy w budownictwie, rolnictwie, komunikacji i logistyce, także do prac sezonowych oraz produkcji i w przetwórstwie spożywczym. W tym roku, jak wynika z analiz WorkService, cytowanych przez „Gazetę Wyborczą”, na pracę w Polsce może liczyć 55 tysięcy imigrantów. Może, bo tyle jest wakatów na stanowiskach, na których nie chcą pracować Polacy.

- Musiałbym być nienormalny, żeby pracować za euro na godzinę. Wolę harować w Londynie na myjni za cztery funty na godzinę - mówi Robert z Londynu i dodaje gorzko: - Tu w Anglii bezrobotny i bezdomny ma lepiej niż, ktoś ma w Polsce pracę.

Takich, jak Robert jest zdecydowana większość, wystarczy zapytać pierwszego z brzegu, polskiego imigranta, co sądzi o powrocie do Polski.

To, że cudzoziemcy mogą liczyć w tym roku na 55 tysięcy miejsc pracy w Kraju nad Wisłą, nie oznacza, że ją otrzymają. Rzecz w tym bowiem, że jeśli pracodawca nie chce być na bakier z przepisami, to mu się to zupełnie nie opłaca. Nowa ustawa dotycząca legalnego zatrudniania cudzoziemców, która niebawem wejdzie w życie, tym bardziej nie będzie temu sprzyjać. Przewiduje ona bowiem, multum sankcji administracyjnych, finansowych i karnych dla pracodawców, którzy zatrudnią imigranta spoza Unii Europejskiej przebywającego w Polsce bez wymaganych dokumentów. Takiemu pracodawcy, grozi za to, do trzech lat pozbawienia wolności.

Niewypałem może okazać się również abolicja dla nielegalnych imigrantów, realizowana przez Urząd do spraw Cudzoziemców, dzięki której obcokrajowcy przebywający nielegalnie w Polsce mogą swój pobyt zalegalizować. Abolicja dotyczy jednak tylko tych, którzy przebywają w Polsce nieprzerwanie od 20 grudnia 2007 roku. Wnioski w tej sprawie od początku stycznia złożyło już ponad 2 tysiące osób. Czyli prawie nikt. Najważniejszym powodem niskiego zainteresowania jest konieczność odprowadzania podatków i składek, co z kolei obniża zarobki.

Widmo wyludnienia wisi nie tylko nad na Europą Zachodnią, lecz również nad Polską. Konieczna jest więc nie tylko zmiana stosunku społecznego do imigrantów, lecz również polityki państwa, na bardziej racjonalną…

Janusz Młynarski

www.thepolishobserver.co.uk

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com