Członkowie Komisji Trójstronnej i politycy różnie oceniają rządowe plany podniesienia wieku emerytalnego. Związkowcy i opozycja są im przeciwni, pracodawcy je popierają, a PSL chce ich uzupełnienia o ulgi dla kobiet.
Jak zapowiedział prezydent Bronisław Komorowski, planowanej reformy emerytalnej nie podda pod referendum i w tej sprawie spotka się z szefami klubów parlamentarnych. W całej sprawie, chodzi głównie o stopniowe zrównywanie i podwyższanie od przyszłego roku, wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, docelowo do 67. roku życia, co zapowiedział premier Donald Tusk w sejmowym wystąpieniu. Zgodnie z koncepcją premiera, co cztery miesiące wiek emerytalny podwyższany byłby o kolejny miesiąc, co oznaczałoby, że z każdym rokiem, Polacy będą pracować dłużej o trzy miesiące. W ten sposób poziom 67 lat w przypadku mężczyzn osiągnięty zostanie w roku 2020, a kobiet w 2040.
Przeciwnikiem proponowanych przez premiera zmian jest OPZZ. Rząd nie uzyska także poparcia związkowców z NSZZ „Solidarność” oraz Forum Związków Zawodowych. Sojusznikami premiera w działaniach zmierzających do podniesienia wieku emerytalnego są z kolei pracodawcy. Ich zdaniem zmiany są konieczne ze względów ekonomicznych, ale szczegółowe rozwiązania będzie można ocenić, gdy projekt zostanie przygotowany. (mm)








