Powodzie kwiatów, pluszowe misie i dziesiątki świec oraz zniczy pojawiły się wczoraj w miejscu, w którym funkcjonariusze policji odnaleźli ciało małej Madzi...
„Wstępna autopsja wykazała, że 6-miesięczna dziewczynka zginęła najprawdopodobniej w wyniku tępego urazu w tył głowy” - oznajmiła w swoim oświadczeniu Marta Zawada-Dybek z prokuratury zajmującej się sprawą.
Matka dziewczynki, 22-letnia Katarzyna Waśniewska została aresztowana w minioną sobotę, 4 lutego po tym, jak wyznała, że dziecko umarło w chwili, kiedy wyśliznęło jej się z rąk i upadło na podłogę, śmiertelnie uderzając się w głowę.
Zdaniem Zawady-Dybek, wersja kobiety nie jest sprzeczna ze wstępnymi oględzinami ciała dziewczynki, ale o stuprocentowej przyczynie zgonu Madzi będzie można mówić dopiero po dokonaniu dalszych testów. Jeśli sąd uzna matkę dziewczynki za winną nieumyślnego spowodowania jej śmierci, kobieta może liczyć na wyrok pięciu lat pozbawienia wolności.
Przypomnijmy, 24 stycznia Waśniewska oznajmiła wszem i wobec, że została zaatakowana na ulicy jej rodzinnego miasta, Sosnowca, po czym, porwano jej małe dziecko. W całej Polsce rozpoczęły się zakrojone na bardzo szeroką skalę poszukiwania dziewczynki oraz ewentualnych świadków zdarzenia. Bliscy Madzi porozwieszali nawet plakaty z fotografią Madzi po całej okolicy. Niebawem jej wizerunek trafił do większości krajowych mediów. W minioną sobotę, policja odkryła ciało dziewczynki ukryte pod stertą kamieni i liści w jednym z parków na terenie Sosnowca. Przyciśnięta do muru matka, postanowiła przyznać się do kłamstwa. (mn)








