Friday, Feb 10th

10:00:00 PM GMT

Kiedy cię biją, nie reaguj!

Bożena przyjechała do Włoch 14 lat temu i od samego początku pracuje jako badante. W 2001 roku zatrudniona została do opieki przy chorej, sparaliżowanej kobiecie...

Przez kilka lat, pomimo ciężkiej pracy, która nie ograniczała się jedynie do opieki nad starszą kobietą, Bożena zajmowała się także jej mężem oraz 50-letnim synem pracodawców (Pietro*), Polka była zadowolona ze swojego zatrudnienia.
- Nie narzekałam, że oprócz badante musiałam być sprzątaczką, ogrodnikiem (rodzina u której pracowała miała dużą willę z ogrodem, przyp. red.) oraz fryzjerką – wspomina kobieta – byłam do dyspozycji moich pracodawców przez 24 godziny na dobę.
Wszystko zmieniło się 7 września 2006 roku, kiedy to o 20.00 do domu wkroczył syn pracodawców i... pobił dotkliwie Bożenę. Powodem takiej reakcji, jak twierdził mężczyzna, był zapach dymu papierosowego. Pomimo, że polska badante tłumaczyła Pietro, że to nieprawda, on nie słuchał tylko bił coraz dotkliwiej. „Paliłaś papierosy, jesteś głupią kretynką jak zawsze zresztą” powiedział Pietro pomiędzy jednym zadanym ciosem a drugim. Bożena broniła się jak mogła. – Pietro w oskarżeniu przeciwko mnie napisał wiele nieprawdziwych faktów, że używałam przekleństw oraz że go pobiłam – wspomina – pamiętam, jak w akcie desperacji plułam na niego, ale co mogłam innego zrobić, przecież nigdy bym z nim nie wygrała”. I właśnie to sprawiło, że kilka dni później syn pracodawców zdecydował się na oskarżenie 54-letniej Bożeny o zniesławienie.
Dzień po zdarzeniu kobieta udała się do swojego lekarza rodzinnego, który doradził jej żeby zgłosiła się na pogotowie w celu przeprowadzenia obdukcji. Po przeprowadzonych badaniach, lekarze stwierdzili u poszkodowanej szereg urazów twarzy, rąk oraz palców dłoni.
Bożena postanowiła także zgłosić fakt policji, składając oficjalne skargę, w której oprócz opisania przebiegu nieprzyjemnego zajścia przyznała, że Pietro wiele razy manifestował swoją niechęć do niej, wyzywając ją od głupich, idiotek i kretynek oraz prowokując ją.
Sprawa o pobicie trafiła do Giudice di Pace, który stwierdził że w związku z długim zwolnieniem lekarskim (23 dni), które Bożena otrzymała po pobiciu, jej przypadek musi trafić do sądu karnego.
Okazało się jednak, że rozwiązanie sprawy nie będzie łatwe. Po tym jak Pietro otrzymał wezwanie do sądu, w którym jako odszkodowanie pokrzywdzona prosi o 10.000 euro, sam zdecydował się na założenie sprawy o zniesławienie przeciwko Polce i żądał takiej samej sumy pieniędzy.
Mamy rok 2010, a sprawa Bożeny nie została zakończona. – Do dnia dzisiejszego nic się nie dzieje z moją sprawą, nie rozumiem dlaczego – mówi zrozpaczona i zmęczona tą sytuacją kobieta.
Sprawa przeciwko niej jest w toku, ale już po raz drugi nie mogła się bronić, ponieważ, jak twierdzi sędzia, nie ma czasu. 14 lipca odbyła się kolejna, po której adwokat Bożeny doradził jej, żeby wycofała swój pozew z sądu, ponieważ sprawę wygra z pewnością syn pracodawców i poza zapłatą 10.000 euro, będzie musiała opłacić adwokata i opłaty sądowe a jeżeli zdecyduje się na wycofanie wtedy także Pietro zrezygnuje ze swojej.
To, że włoski wymiar sprawiedliwości źle funkcjonuje wiedzą wszyscy, ale żeby ofiara stała się główną oskarżoną, która nie może tak naprawdę się bronić, nie zdarza się tak często. – To niesłychane, żeby osoba którą pobito miała odpowiadać za zniesławienie swojego agresora – mówi rozgoryczona Polka – minęło 4 lata, a ja wciąż pamiętam doskonale co się stało tego feralnego dnia. Wydarzenia sprzed lat stoją mi przed oczami jakby to było dzisiaj, nie mogę o nich zapomnieć, bo przypominają mi o tym kolejne wezwania do sądu.
Pomimo tego, że prawdopodobnie Bożena zdecyduje się na wycofanie swojego oskarżenia, informując redakcje o fakcie chciała przestrzec inne kobiety, przed reakcją ze swoimi oprawcami.  – Z mojego doświadczenia wyniosłam jeden wniosek: we Włoszech lepiej nie reagować kiedy jesteś bita, ponieważ może obrócić się to przeciwko tobie – stwierdza Bożena.

Anna Malczewska

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com