Kilka dni temu lubuscy policjanci zatrzymali kolejnego podejrzanego w sprawie tzw. Obozów pracy we Włoszech - 34-letniego Marcina W. - poinformował PAP rzecznik lubuskiej policji Sławomir Konieczny.
"Marcin W. był poszukiwany od siedmiu miesięcy. Ponieważ mieszkał za granicą, sprawdzano kolejne miejsca, w których mógł przebywać. Mężczyzna był świadomy, że nie uniknie zatrzymania. Z tego powodu przyjechał do kraju i sam zgłosił do prokuratury" - powiedział Konieczny.
Prokuratura Okręgowa w Gorzowie przedstawiła Marcinowi W. zarzuty związane z wykorzystywaniem Polaków zatrudnionych na plantacji mandarynek i oliwek w miejscowości Marina di Sibari we Włoszech. Podejrzany miał tam pełnić rolę tzw. kapo, który nadzorował pracowników.
"34-latek usłyszał zarzuty dotyczące handlu ludźmi, obejmujące 41 pokrzywdzonych. W procederze miał brać udział od października 2009 do stycznia 2010 roku" - powiedział PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Dariusz Domarecki.
Podczas składania wyjaśnień Marcin W. nie przyznał się do przedstawionych mu zarzutów.
Z uwagi na grożącą podejrzanemu surową karę (od trzech do 15 lat więzienia), brak stałego miejsca zamieszkania oraz w obawie matactwa, prokurator wystąpił do sądu z wnioskiem o aresztowanie mężczyzny.
O sprawie pisaliśmy w styczniu, kiedy to zatrzymano 51-letnią mieszkankę Mazowsza i 46-letniego mieszkańca woj. Dolnośląskiego. Dotychczas w sprawie tej aresztowano trzy osoby (bez Marcina W.).
Przeczytaj także: Zatrzymani handlarze ludźmi
Po raz pierwszy o niewolniczej pracy Polaków napisała Gazeta Lubuska, do której zgłosił się mężczyzna z Nowej Soli (Lubuskie), opowiadając o swoich przeżyciach na włoskiej plantacji mandarynek.
Konieczny dodał, że policjanci cały czas docierają do kolejnych pokrzywdzonych. Obecnie ustalono 91 takich osób. (red)








