Wiadomości - Nasz Swiat
24
Pn, kwiecień

Aż trzech polskich piłkarzy występować będzie w barwach niebieskich SSC Napoli. Mowa tu o Arturze Miliku i Piotrze Zielińskim, którzy dołączyli do grającego w zespole od 2014 roku Igora Łasickiego.

Rajd Dakar zakończył się sukcesem dla Polaka. I miejsce w kategorii quadów zdobył Rafał Sonik. To wielki triumf dla zwycięzcy, który pokonał trasę trzynastu etapów rajdu.

Rafał Sonik / foto: wikimedia.orgDakar 2015

Rajd Dakar jest niezmiernie trudnym wyścigiem, o czym doskonale wiedzą jego uczestnicy. Zmaganie się z niełatwymi trasami, warunkami atmosferycznymi i przeciwnościami losu to tylko kilka z przeszkód podczas pokonywania maratonu przez kierowców samochodów, ciężarówek, motocykli i quadów.
37. edycja Rajdu Dakar 2015 rozpoczęła się 4 stycznia w Buenos Aires i zakończyła 17 stycznia także w stolicy Argentyny.
Trasa biegła przez tereny pustynne, górzyste oraz wybrzeża Pacyfiku i Atlantyku poprzez Argentynę, Chile oraz Boliwię.
13 etapów przygotowanych przez organizatorów rajdu okazało się sukcesem dla uczestników, którzy dotarli na jego metę 216 pojazdami.
Wyścig ten jednak nie przebiegł według planów, ponieważ ze względu na złe warunki atmosferyczne zdecydowano o skróceniu odcinka specjalnego. Ulewne deszcze utrudniały jazdę i zagrażały bezpieczeństwu kierowców.

Zwycięzcą Rafał Sonik

We wcześniejszych latach Rafał Sonik startował i stawał na podium rajdu kilkakrotnie. W tym roku Polak okazał się mistrzem wyścigu w klasyfikacji quadów. Trzykrotnie zdobył Puchar Świata FIM oraz pięć razy został zwycięzcą Polski w rajdach enduro w klasie 2K.
„Dakar to dla mnie życie, które przeżywa się w dwa tygodnie. Po wielkich przygotowaniach zaczyna się od wielkich nadziei, później przychodzą kłopoty, złe i dobre decyzje, radości, smutki, czasem rozczarowania i zawsze ponownie nadzieja” – powiedział Rafał Sonik.
Mimo kłopotów ze swoim quadem podczas przedostatniego, 12 etapu rajdu, Sonik zajmował 4 miejsce. Wierzył od początku w swoją wygraną oraz pełen nadziei zrealizował założony cel i tym samym spełnił swoje marzenie.
„Pracowałem na ten sukces siedem lat i ani przez chwilę nie zwątpiłem, że może się nie udać. W zwycięstwo wierzył cały mój zespół, moja rodzina i przyjaciele. Dziękuję im, że wspierali mnie w tej długiej wspinaczce na szczyt. Dedykuję tę wygraną tym, którzy marzą o Dakarze, mają pasję i starają się ją ze wszystkich sił realizować. Również tym, którzy do mety nie dojechali…”– mówił zwycięzca Rajdu Dakar.

Gratulacje od prezydenta

Na podium Dakar 2015 stanął także Krzysztof Hołowczyc, który wraz z francuskim pilotem Xavierem Panserim zajął trzecią pozycję w kategorii samochodów.
W wyścigu wziął udział po raz dziesiąty. Obu zwycięzcom sukcesu pogratulował Bronisław Komorowski.
W listach, które napisał prezydent RP do Rafała Sonika i Krzysztofa Hołowczyca złożył serdeczne podziękowania za wytrwałość i osiągnięcia oraz wyraził dumę, iż są oni przykładem i wzorem do naśladowania dla kolejnych pokoleń polskich sportowców.

Paulina Kusz (Twojaeuropa.pl)

 

Już nie legenda polskiego kolarstwa Ryszard Szurkowski, ale Michał Kwiatkowski i Rafał Majka w koszulce lidera przejęli rząd dusz. 2014 to najlepszy rok w długiej historii kolarstwa biało-czerwonych.
 

PAP / Grzegorz Momot - To był najlepszy sezon w historii naszej dyscypliny. Oby był początkiem długiej, dobrej serii biało-czerwonych – powiedział Polskiej Agencji Prasowej Ryszard Szurkowski, polski kolarz wszech czasów, czterokrotny zwycięzca Wyścigu Pokoju i mistrz świata z 1973 roku.

Dotychczas za "złotą epokę” uważano lata 70. XX wieku, czasy Szurkowskiego, Stanisława Szozdy, Janusza Kowalskiego. Ich sukcesy - podobnie jak w następnej dekadzie Czesława Langa, Lecha Piaseckiego i Joachima Halupczoka - trudno jednak porównać z osiągnięciami Kwiatkowskiego i Majki.

Do 1995 roku włącznie istniały bowiem dwa oddzielne sporty kolarskie – dla amatorów i zawodowców. Szurkowski nie miał możliwości zmierzyć się z Eddym Merckxem i innymi profesjonalistami (wyjątkiem był wyścig Paryż-Nicea w 1974 roku).

Pierwszym polskim kolarzem, który przeszedł na zawodowstwo, był Lang. Wicemistrz olimpijski z Moskwy, dziś dyrektor Tour de Pologne, występował w grupach włoskich począwszy od 1982 roku. Cztery lata później dołączył do niego Piasecki, mistrz świata amatorów z Giavera del Montello. W latach 1986-1989 byli oni jedynymi przedstawicielami Polski w zawodowym peletonie.

Dopiero po upadku PRL biało-czerwoni większą liczbą ruszyli na Zachód. W 1990 roku kontrakty zawodowe we Włoszech podpisali Halupczok, Zenon Jaskuła, Marek Kulas i Marek Szerszyński, a dwa lata później - Zbigniew Spruch. Grupy zawodowe zaczęły powstawać także w kraju, m.in. Exbud Kielce, Mróz i CCC Polsat.

Przez długie lata Polacy pełnili w ekipach zawodowych przeważnie funkcje pomocnicze, a sukcesów w największych wyścigach, które odnosili na własny rachunek, było niewiele: pięć zwycięstw etapowych w Giro d’Italia (1986-1989) i jeden dzień w koszulce lidera Tour de France (1987) Piaseckiego, wygrany etap i trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Tour de France Jaskuły (1993), nieco zapomniane dziś zwycięstwo Grzegorza Gwiazdowskiego w mistrzostwach Zurychu (1999), srebrny medal Sprucha w mistrzostwach świata w Plouay (2000) oraz wygrany etap Sylwestra Szmyda w Criterium du Dauphine (2009).

Tę listę wydłużyli w bieżącym roku 24-letni Kwiatkowski, starszy od niego o rok Majka oraz 34-letni Przemysław Niemiec.

Kwiatkowski i Majka są wychowankami Szkół Mistrzostwa Sportowego, pierwszy – placówki w Toruniu, drugi – w Świdnicy. Mimo młodego wieku obaj są profesjonalnymi kolarzami czołowych grup elity już od 2011 roku. Inaczej przebiegała kariera Niemca. Podpisał kontrakt z ekipą elity dopiero w wieku 31 lat, w tymże 2011 roku. Wcześniej ścigał się w grupach kontynentalnych.

O wielkim talencie Kwiatkowskiego eksperci mówili od dawna. Jako junior wywalczył w 2008 roku tytuł mistrza świata w jeździe indywidualnej na czas. Okres w kategorii młodzieżowców był wprawdzie dla niego trudny, ale od 2012 roku wraz z przejściem do belgijskiej grupy Omega Pharma-Quick Step zaczął szybko robić postępy. Równie dobrze wypadał w prestiżowych ardeńskich klasykach, jak i w krótszych wyścigach etapowych typu Tour de Pologne czy Dookoła Kraju Basków, a w 2013 roku zaliczył błyskotliwy debiut w Tour de France.

W obecnym sezonie znakomite wyniki osiągnął ponownie w ardeńskich klasykach, wygrywał mniejsze wyścigi w Hiszpanii, Portugalii i we Włoszech, ale w lipcu nie poradził sobie na górskich etapach Tour de France. Miesięczna przerwa od ścigania, kosztem rezygnacji ze startu w Tour de Pologne, wyszła mu na dobre. 28 września w Ponferradzie, wspierany przez całą drużynę biało-czerwonych, sięgnął po tęczową koszulkę mistrza świata elity, odnosząc jedno z najbardziej spektakularnych zwycięstw w historii polskiego kolarstwa.

Majka jest mniej wszechstronny od Kwiatkowskiego, za to silniejszy w górach. Korzystając z wolnej ręki po wycofaniu się z Tour de France lidera swojej grupy Alberto Contadora, plasował się w czołówce wszystkich odcinków w Alpach i w Pirenejach, wygrał dwa z nich, a na zakończenie wyścigu założył na podium w Paryżu koszulkę najlepszego "górala”.

Tydzień później wystartował w Tour de Pologne i jako pierwszy reprezentant gospodarzy - od czasu, gdy wyścig uzyskał najwyższą kategorię UCI – triumfował na dwóch etapach i w klasyfikacji generalnej.

Podobnie jak w przypadku Kwiatkowskiego, tegoroczne sukcesy Majki nie są wielką niespodzianką, bo zwiastowały je poprzednie lata. O tym, że drzemie w jego organizmie niesamowity "silnik”, wiedział doskonale szef ekipy Tinkoff-Saxo Bjarne Riis, powierzając w 2012 roku nieznanemu wówczas Polakowi funkcję lidera drużyny na Giro d’Italia. Majka ostatecznie nie stanął na starcie z powodu kontuzji kolana, ale jako kapitan zespołu pojechał w dwóch następnych edycjach Giro, plasując się na siódmym i szóstym miejscu w klasyfikacji generalnej.

Kolarz z Zegartowic ma zadatki na zawodnika mogącego walczyć o najwyższe laury w wielkich trzytygodniowych wyścigach, ale nie tylko w nich. W ubiegłym roku zajął bardzo wysoką, trzecią lokatę w klasyku Giro di Lombardia.

Przemysław Niemiec przed rokiem uplasował się na szóstym miejscu w Giro d’Italia, a życiowy sukces odniósł w tym sezonie. 7 września jako pierwszy Polak wygrał etap wyścigu Vuelta a Espana, w dodatku jeden z najtrudniejszych, z metą w Lagos de Covadonga.

Prezes PZKol. Wacław Skarul wierzy w to, że tłuste lata dopiero nadchodzą, a kwestią czasu jest założenie w kraju pierwszej grupy elity.

- W ciągu dwóch, trzech lat powstanie u nas ekipa World Tour. Jestem o tym absolutnie przekonany i dobrze by było, żeby trafili do niej przede wszystkim polscy zawodnicy. Sukcesy Kwiatkowskiego i Majki pozwolą rozpędzić się naszej dyscyplinie – powiedział PAP Skarul.

Historyczny sezon dobiegł końca.

Artur Filipiuk, Polska Agencja Prasowa

7 września Międzynarodowy Komitet Olimpijski wybrał stolicą letniej Olimpiady 2020.

Tokio, z 35-milionami mieszkańców, zdeklasowała w finale turecką metropolię 60:36. W pierwszej turze musiała być dogrywka, ponieważ Stambuł i Madryt otrzymały po 26 głosów, a Tokio uzbierało wówczas 42.

Za Japonią przemawiał m.in. jej wysoki poziom technologiczny i nowoczesność, niemal automatycznie kojarzony z tym krajem i będący jego niezaprzeczalnym atutem, świetnie zorganizowane środowisko mediów oraz duże zainteresowanie sportem mieszkańców Japonii.

Igrzyska w Tokio będę trzecimi letnimi rozgrywkami w Azji. Poprzednie odbyły się w Seulu (1988) oraz Pekinie (2008). Japońska stolica będzie po raz drugi w historii gościć letnie igrzyska. Wcześniej sportowcy o najwyższe trofea walczyli tam w 1964 roku.(tw)

Igrzyska Olimpijskie w Soczi przed rozpoczęciem zapisały się jako najdroższe w historii. Regułą jest, że organizatorzy letnich olimpiad ponoszą większe nakład od organizatorów igrzysk zimowych, bo na letnie zawody składa się znacznie więcej dyscyplin sportowych niż na zimowe. To sprawia, że w letnich igrzyskach uczestniczy wielokrotnie więcej sportowców niż w zimowych.

Ostatnie letnie igrzyska w 2012 roku w Londynie kosztowały organizatorów 14,3 mld USD, a poprzednie igrzyska zimowe w 2010 roku w Vancouver niespełna 6 mld USD. Igrzyska w Soczi pochłonęły 45 mld USD. 55% tej kwoty pochłonęły wydatki na budowę obiektów olimpijskich i towarzyszącej infrastruktury. Niezależne media podają, że 30% środków wydanych na przedsięwzięcia budowlane pochłonęła korupcja.
 

Koszty wybudowania obiektów olimpijskich przed rozpoczęciem inwestycji określono na prawie 1,6 mld USD, a ostatecznie wyniosły ponad 3,6 mld USD.
 

Dla potrzeb budowy kompleksów olimpijskich przesiedlono 2,5 tys. osób, a przy ich budowie pracowało blisko 100 tys. osób wśród których 70% stanowili gastarbeiterzy z byłych republik radzieckich.
 

Dla zabezpieczenia się przed kaprysami pogodowymi zgromadzono 500 tys. m sześc. sztucznego śniegu, który składowany jest w 7-miu magazynach, a jego utrzymanie kosztuje 12 mln USD.
 

Na zapewnienie bezpieczeństwa w czasie igrzysk wydano 3 mld USD. Ulic Soczi strzec będzie 1.400 wideokamer, 30 tys. policjantów, 10 tys. żołnierzy wojska wewnętrznego i 450 kozaków z Kubańskiego Wojska Kozackiego. 23 tys. funkcjonariuszy Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych postawionych jest w stan najwyższej gotowości.
 

Najdroższy bilet na uroczystość otwarcia igrzysk kosztuje 1.700 USD.
 

Dostawa energii elektrycznej do obiektów olimpijskich kosztować będzie 306 mln USD rocznie, czyli mniej więcej 50% całego budżetu Soczi.

(ju)

Kamil StochKamil Stoch został mistrzem świata na dużej skoczni w Predazzo podczas narciarskich MŚ rozgrywanych we włoskim Val di Fiemme.
 
Polak prowadził już po pierwszej serii, z przewagą aż 4,9 pkt nad Słoweńcem Peterem Prevcem. Drugim skokiem na odległość 130 m przypieczętował swoją wygraną w konkursie mistrzostw świata 28 lutego.  
 
Piotr Żyła ukończył konkurs na 19. miejscu (124 i 126,5 m), Dawid Kubacki był 20. (126,5 i 126 m), a Maciej Kot zajął 27. miejsce (125 i 122,5 m) po zepsutym drugim skoku. (ag)