Z malarką oraz rzeźbiarką rodem z Zakopanego, Bożeną Król Lęgowską rozmawia Anna Malczewska.
W roku 2001 była Pani gościem podczas wystawy rzeźby w kamieniu w Arezzo, czy to był początek Pani "przygody" z Włochami?
Tak, była to wówczas moja pierwsza podróż do Włoch. Zostałam zaproszona do Arezzo przez przyjaciela, rzeźbiarza „Pracowni z Molise”, dott. Duccio Mancini do odwiedzenia wystawy La Pietra Lavorata, która odbywała się w Castel San Niccolò. Rzeźba w kamieniu bardzo mnie zafascynowała i w ten sposób kamień stał się moim nowym materiałem w pracy. Od tej wystawy zmieniło się wiele w moim życiu twórczym, poświeciłam się rzeźbie w kamieniu no i pogoni za surowcem do pracy. Bloki marmuru i alabastru przywoziłam z Włoch do Zakopanego w torbach turystycznych.
Rok później wzięłam udział w wystawie w Castel San Nicolò, na którą przywiozłam kilka moich rzeźb. W manifestacji tej brałam także udział w ubiegłym roku, ta coroczna impreza przerodziła się w biennale.
Od ilu lat mieszka Pani we Włoszech i co było powodem zmiany miejsca zamieszkania?
Do Włoch przeprowadziłam się wraz z moją córką w 2003 roku. Jednym z powodów zmiany miejsca zamieszkania była możliwość rzeźbienia w różnych rodzajach kamienia, gdyż jak wiadomo Toskania słynie z marmuru, trawertynu, alabastru, pietra dorata i wielu i innych.
Poślubiłam nie tylko kamień włoski, ale również, nieco później wyszłam za mąż za Włocha.
Maluje Pani na szkle, płótnie, rzeźbi. Która z tych technik należy do ulubionych i dlaczego?
Moja twórczość jest zróżnicowana, ciekawość artystyczna ciągle popycha mnie do eksperymentowania i poszukiwania nowych bodźców do tworzenia. Wielu artystów ogranicza się do jednej techniki, ponieważ pragną ją w jakiś sposób „opatentować”, tak aby się z nią identyfikować. Być może taka konsekwencja ma rację bytu. W ten sposób krytycy mają łatwość analizowania szlaków artystycznych danego artysty.
Na mojej wystawie pt. Gli Astri il Vetro e la Pietra, czyli „Gwiazdy, Szkło i Kamień” celowo przedstawiłam prace astronomiczne na płótnie wraz ze stylizowanymi malowidłami na szkle i rzeźbami w kamieniu. Uważam, że wszystkie te techniki są częścią mnie samej, mówią o moich korzeniach, moich pasjach astronomicznych oraz o moim silnym afekcie do wolności, którą „odkuwam” w kamieniu.
Największą przyjemność sprawia mi rzeźbienie, wymaga to jednak wielkiego wysiłku fizycznego, więc aby odpocząć od kamienia maluje na szkle lub na płótnie. Jest to także mój sposób na „nie znudzenie” się pracą.
Tworząc w tak „opozycyjnych” wobec siebie materiałach jak szkło, kamień i płótno szukam mojej równowagi.
Miała Pani wiele wystaw w Polsce i we Włoszech, którą z nich uważa za osobisty sukces, która przyniosła najwięcej satysfakcji zawodowej?
Ekspozycja Sacro e Profano w Saturni (2004) była moją pierwszą wystawą indywidualną. Odbyła się ona pod patronatem Urzędu Miasta Manciano. Wystawę inaugurował burmistrz miasta Rossano Galli Manifestacja wzbudziła duże zainteresowanie nie tylko lokalnej ludności. Myślę, że właśnie dzięki wystawie w Saturnii uwierzyłam w to, że moja praca twórcza może stać się pracą zarobkową.
Czy łatwo było Pani wejść we włoskie środowisko artystyczne? Jak przyjmowana jest Pani jako artysta przez swoich kolegów mężczyzn?
Środowisko artystyczne we Włoszech jest dosyć hermetyczne i trudno jest w nim zaistnieć. Moja twórczość zaciekawiła instytucje, właścicieli galerii i krytyków, jednakże musiałam bez reszty poświęcić się pracy i wiele „dróżek wydeptać”, aby przyciągnąć ich uwagę. Miałam także sporo rozczarowań, muszę zaznaczyć, że wielu właścicieli galerii, organizacji i krytyków wykorzystuje artystów, którzy płacą duże pieniądze za możliwość wystawienia swoich prac.
Nie czuję się dyskryminowana jako kobieta-artysta, spotkałam się z dużym aplauzem i szacunkiem dla mojej twórczości. Szczególnie moja rzeźba budzi respekt ponieważ kobiece ręce wydają się zbyt delikatne aby kruszyć kamień.
Powróćmy do lat, kiedy mieszkała Pani w Polsce. Pochodzi Pani z Zakopanego, pracowała Pani jako kustosz w "Willi Koliba". Jaki wpływ miała ta praca na Pani twórczość, czy stąd wynikła inspiracja dla malowideł o tematyce regionalnej?
Tak, jestem góralką z Zakopanego, ponadto pochodzę z rodziny artystycznej. Mój ojciec Mieczysław Król Lęgowski jest uznanym twórcą ludowym, działaczem kulturalnym, poetą i restauratorem zabytków. Przez prawie dziesięć lat rekonstruował „Willę Koliba”, a ja wiele czasu spędziłam u jego boku pomagając mu w odnawianiu tej zdewastowanej perły witkiewiczowskiego stylu zakopiańskiego. Było dla mnie wielkim wyróżnieniem móc stać się pierwszym jej kustoszem.
W tym okresie czytałam wiele o historii mojego regionu i dowiedziałam się także skąd właściwie wzięły się „malowanki na szkle” na Podhalu. Co ciekawe nie zawsze te szkła przedstawiały „świętych”, ale także sceny zalotne i zbójnickie. W trakcie pracy w Muzeum Tatrzańskim poznałam wielu artystów, malarzy na szkle takich jak: Zofia Fortecka, Barbara Baniecka, Janina Jarosz, Ewelina Pęksowa.
Później, przez pięć lat pracowałam w Parku Tatrzańskim u boku Państwa Paryskich, historyków, etnografów, autorów Wielkiej Encyklopedii Tatrzańskiej i nie ukończonego Słownika Gwary Tatr i Podtatrza. Również ta znajomość wpłynęła na moją późniejszą twórczość na szkle.
Malowidła o tematyce regionalnej powstały z mojej potrzeby opowiedzenia o wspaniałej historii i kulturze mojego regionu. Malowanie ich jest dla mnie lekiem na tęsknotę za moim Zakopanem.
Podziwiając poczynania znanych artystów zakopiańskich stwierdziłam, że każdy z nich ma swój własny niezależny styl w malowaniu na szkle, jednakże ogranicza się do tematyki religijnej i obyczajowej Podhala. Uznałam, że technikę tę można jeszcze bardziej rozwinąć, aż do momentu, gdzie materiał - szkło i olej - stają się nowym nośnikiem dla malarstwa współczesnego.
Fascynuje Panią także malarstwo o tematyce astronomicznej. Skąd wziął się ten pomysł?
Malarstwo o tematyce astronomicznej narodziło się dzięki pasji mojego małżonka Loriano De Angelis, który jest jednym z opiekunów obserwatorium astronomicznego w Grosseto i członkiem AMSA (Associazione Maremmana Studi Astronomici).
Mając w ręku fotografie auror (zórz polarnych), galaktyk, konstelacji i mgławic, które wykonał Loriano, nie mogłam ich nie wykorzystać. Uważam, że niebo i gwiazdy mogą być także obiektem i tematem uniesień artystycznych. Ostatnio ukończyłam rzeźbę w marmurze zainspirowaną Galaktyką M51.
Stałam się także członkiem Grupy ASTROARTE, której członkami są artyści tworzący prace o tematyce astronomicznej (www.astroarte.it).
Pani plany na przyszłość?
W moich planach jest dużo miejsca na rodzinę i pracę. Pragnęłabym nawiązać współpracę z instytucjami polonijnymi we Włoszech i zorganizować wystawę na cześć papieża Jana Pawła II. W niedługiej przyszłości chciałabym ukończyć moją domową galerię oraz stworzyć centrum wystawowe i promocji dla młodych artystów.
Dziękuję bardzo za rozmowę.
Dziękuję.
Więcej informacji o artystce i jej twórczości znajduje się na stronie: www.arteinpietra.com
(19) | 
|