Nasze poradniki
Moje trzy grosze
IMMIGRATION IN UK
Advertisement
Życie na emigracji nie jest łatwe... ale jest szansą na lepsze życie Print E-mail

Mateusz ma 22 lata i mieszka w Londynie prawie 2 lata. Pomimo pracy udało mu się poznać wiele ciekawych miejsc. Jak napisał na swoim blogu: wiem co można, a czego nie można tutaj robić, wiem czego unikać, a czego się trzymać”. Jego pasją są: tatuaże, ma ich już trochę oraz fotografia. Przyjechał do Anglii jak większość z nas, z powodów ekonomicznych. W Londynie ma pracę, wielu znajomych i nie wie, czy kiedykolwiek wróci do Ojczyzny...


Od jakiego czasu mieszkasz w Londynie i co było przyczyną wyjazdu z Polski?

W Londynie mieszkam od około 2 lat. Naprawdę nie pamiętam dokładnie. Zbyt szybko tutaj czas goni aby zwracać uwagę na takie szczegóły.

Moja przyczyna wyjazdu do Londynu jest taka sama jak większości Polaków w Anglii: zła sytuacja finansowa. Każdy dobrze wie jak jest teraz w kraju. Obawiam się, że jeśli sytuacja dalej będzie się rozwijać jak do tej pory, to nie sadzę, żebym wrócił do kraju. Tutaj mam pracę, znajomych z którymi mieszkam i szansę na normalne życie, a nie tak jak było w Polsce, życie z dnia na dzień. Codzienne liczenie pieniędzy czy wystarczy do dnia następnego. Miałem tego już dosyć i dlatego znalazłem się w Londynie.

Ale gdyby nie przyjaciel, nie wiem czy odważyłbym się przyjechać tutaj. Wiele mi pomógł i bez niego ciężko byłoby się odbić od dna i zacząć sobie układać życie. Będę mu za to wdzięczny do końca życia.

Jakie były twoje początki na emigracji?

Na początku mieszkałem u niego w pokoju. I przez jakiś okres czasu szukałem zatrudnienia. Tak się tylko niektórym zdaje, że ten kto znalazł się w Londynie to codziennie wybiera sobie samochód z podwórka, którym będzie dzisiaj jechał do pracy. Tutaj czasami nie jest wcale tak różowo. Owszem, jest lepiej niż w Polsce, ale gdy straci się pracę, zaczynają się bardzo strome schody. Gdy przyjechałem do Londynu miałem już opanowany w średnim stopniu język angielski. Jedyne tylko co musiałem, to odważyć się zacząć nim posługiwać, a to także nie było łatwe.

Jak ci się podoba życie w stolicy. Jak odnoszą się do emigrantów Brytyjczycy?

Życie w stolicy? Jest dobrze, nie rewelacyjnie, ale dobrze. Człowiek wie za ile pracuje. Może sobie pozwolić na wyjście do sklepu aby sprawić sobie chociaż mały prezent. Ot tak po prostu. Natomiast stosunek do Polaków jest różny. Szczerze powiedziawszy, nie spotkałem się jeszcze z żadnym widocznym objawem wrogości do Polaków ze strony Anglików. Jedni uważają nas za świetnych pracowników, sumiennie wykonujących naszą pracę i mogących poradzić sobie z większością problemów, ale są także i tacy, którzy narzekają, że nie znamy dobrze języka, lub, że zabieramy im miejsca pracy i jest nas zbyt dużo. Zawsze są dwie strony medalu. Ogólnie uważam, że jesteśmy szanowani ze strony Anglików.

Wielu Polaków, którzy decydują się na wyjazd za granicę nie wie jak się poruszać w nowej rzeczywistości. Co mógłbyś doradzić osobom, które niedawno tutaj przyjechały?

Po pierwsze i najważniejsze: nigdy nie ufajcie Polakom w Anglii. Smutne ale prawdziwe. Większość narodowości które znajdują się w Londynie, pomagają sobie nawzajem. Natomiast Polacy nie potrafią. Wstyd się przyznać, ale powiedzenie “Polak Polakowi wilkiem” jest jak najbardziej trafne. Słyszałem wiele przypadków, gdy ktoś pracował u Polaka i nie otrzymał odpowiedniej wypłaty, lub nie dostał jej w ogóle. Naprawdę smutne. Takie rzeczy zdarzają się bardzo rzadko jeśli chodzi o angielskiego pracodawcę. Oczywiście nie twierdzę, że wszyscy Polacy tutaj tacy są, ale trzymajcie dystans i ufajcie tylko własnemu rozsądkowi.

Po drugie: język angielski. Bez języka nie załatwicie sobie dobrej pracy. Nie dogadacie się z nikim, ani nic nie kupicie w sklepie. Podstawowa rzecz jaką musicie umieć to język angielski!. Bez niego naprawdę będzie wam bardzo ciężko rozpocząć życie w Anglii.

Na twoim blogu napisałeś, że: Znam kilka ciekawych miejsc oraz orientuje się już trochę. Wiem co można, a czego nie można tutaj robić. Wiem czego unikać, a czego się trzymać. Zdradź naszym czytelnikom kilka tajemnic tego miasta, czego powinni unikać, a czego się trzymać...

Trudne pytanie. Ze względu na ogromną ilość kamer bezpieczeństwa w Londynie, miasto jest bezpieczne. Zdarza się dużo wypadków, ale większość z nich jest niegroźna. Jest kilka miejsc których należy unikać, jak chociażby osiedle Brixton w nocy, gdzie króluje przestępstwo. Często wracam tamtędy z pracy koło 1.00 w nocy i powiem szczerze, że duszę mam na ramieniu. Czego należy się trzymać. Na pewno swoich przyjaciół, szczególnie tu w Londynie. Gdy będzie dziać się wam jakaś krzywda to oni będą jedyną pomocą. Możecie mi wierzyć. Wiem coś o tym.

Co myślisz o Polakach, którzy już po kilku miesiącach pobytu za granicą „zapominają” ojczystej mowy? Czy wstydzimy się naszej narodowości, czy może chcemy „zaszpanować”?

Tacy ludzie są dla mnie komiczni. Nie rozumiem jak można po kilku miesiącach mówić ze sobą po angielsku. Jestem tutaj dwa lata, angielskiego używam częściej niż polskiego bo tego wymaga moja praca, ale nie rozmawiam ze znajomymi po angielsku, chyba, że ktoś poprosi mnie aby tak z nim rozmawiać w celu nauczenia się lepiej języka.

Jesteś tutaj prawie dwa lata, jak mógłbyś podsumować ten czas? Bywało różnie. Raz lepiej raz gorzej. Jak w życiu. Ogólnie rzecz biorąc nie uważam tego czasu za stracony. Mogę z całą pewnością stwierdzić, że gdyby na chwilę obecną ktoś zaproponował by mi prace w Polsce, odmówiłbym.

Czy zamierzasz powrócić do kraju? Jeżeli nie to dlaczego i co musiałoby się stać, byś zdecydował się na powrót?

Jeśli będzie mi się tak układać jak jest do tej pory, to zostaje w Londynie. Tak jak mówiłem, mam tutaj pracę, znajomych i perspektywy na przyszłość. Choć może jestem tylko imigrantem ale czuję się tutaj jak w domu. Po takim czasie jaki tu spędziłem bez przyjazdu do Polski, nie czuję już potrzeby powrotu. Nie odczuwam już polski jako mojego domu. Owszem, jestem patriotą, uważnie obserwuje co się dzieje w Polsce. Oglądam wiadomości i interesuję się sytuacją w Polsce, ale na chwilę obecną Londyn jest moim domem i raczej szybko się to nie zmieni. Wróciłbym do kraju chyba tylko wtedy, gdyby nas stąd wyrzucali, albo w Polsce zmieniłoby się wiele rzeczy, które ułatwiło by życie ludziom, bo jak do tej pory to tylko je utrudniają.

Dziękuję i życzę powodzenia

Dziękuję

rozmawiała Anna Malczewska

blog Mateusza: www.zycie-niechcianego.bloog.pl

Write Comment
  • Please keep the topic of messages relevant to the subject of the article.
  • Personal verbal attacks will be deleted.
  • Please don't use comments to plug your web site. Such material will be removed.
  • Just ensure to *Refresh* your browser for a new security code to be displayed prior to clicking on the 'Send' button.
  • Keep in mind that the above process only applies if you simply entered the wrong security code.
Name:
E-mail
Homepage
Title:
BBCode:Web AddressEmail AddressBold TextItalic TextUnderlined TextQuoteCodeOpen ListList ItemClose List
Comment:



Code:* Code
I wish to be contacted by email regarding additional comments


Add as favourites (30) | Quote this article on your site

Be first to comment this article
RSS comments
   
Advertisement
ŻYĆ WE WŁOSZECH

Trzęsienie ziemi na północy Włoch

Trzynastka dla colf i badanti

Ważne adresy
Nasi partnerzy
O Nas