Od najmłodszych lat grał na perkusji. Jako 16-latek zaczął trenować kulturystykę. Do Londynu przyjechał pod koniec lat ’80.
Pracował jako ochroniarz, sprzedawca biznesowy i service driver, ale po wielu latach przerwy powrócił do zajęcia, które kocha – gry na „garach”. Z Grzegorzem Mirunkiewiczem rozmawia Anna Malczewska
W Wielkiej Brytanii jesteś od?
Jestem tu od listopada 1988 roku i wierz mi, nie planowałem tu nigdy zostać. Przyjechałem tylko odwiedzić stryja na rok.
Czym się zajmowałeś, kiedy tu przyjechałeś?
Hm... dobre pytanie ale i trudne. Zawsze trzeba było jakoś przeżyć, dlatego na początku łapałem się wszystkiego. Jednak zawsze moje prace były legalne i nie robiłem niczego, co było w konflikcie z moją godnością. Pracowałem na budowach w Londynie, stałem na bramkach w największych londyńskich klubach nocnych, techno klubach, etc. Pracowałem nawet jako tzw. close protection, czyli bodyguards – innymi słowy “goryl” lub jak ktoś woli ochraniarz. Poza tym w firmach production companies, czyli zajmujących się produkcją i wspomaganiem filmu, teatru, koncertów etc. Byłem też city boy, czyli B2B – to osoba zajmująca się sprzedażami telefonicznymi (biznes do biznesu), jako clerk-sprzedawca biznesowy w centrum finansowym The City Of London.
Czyli robiłeś prawie wszystko… Które zajęcie najbardziej ci się podobało?
Najbardziej atrakcyjną pracą, choć nie najlepiej płatną, była chyba pozycja kierowcy w firmie Sport Car Division, która specjalizowała się w samochodach typu Bentley, Rolls-Royce i w każdym innym możliwym modelu samochodów sportowych.
Byłem tam kierowcą testowym i tzw. service driver, czyli kierowcą który odbiera i testuje nowe samochody przed dostarczeniem pojazdów do klienta, jak również kierowcą, który odbierał te wozy od klienta, przywoził do warsztatu, potem sprawdzał np. po naprawie lub serwisie, czy są sprawne.
Każdy patrząc z boku zazdrościł mi, ale wierz mi jest to praca wymagająca i bardzo odpowiedzialna, bo jeździsz wózkami znanych ludzi, wartymi często setki tysięcy funtów, dlatego też musiałem bardzo uważać, by ich nie uszkodzić, czy też aby ktoś inny na ulicy ich nie uszkodził.
Z tego co mówisz widzę, że interesujesz się samochodami?
Tak, uwielbiam także motory, jednak bałbym się w tej chwili wsiąść na taka szybką maszynę po latach przerwy w jeżdżeniu.
Uważam, że jazda na motorze daje prawdziwe uczucie wolności, ale ja jednak czuję się bezpieczniej w samochodach, które są tak samo szybkie… Ferrari, Maserati, Lamborghini, Lotus, TVR i wiele innych marek poznało moją ciężką nogę.
Porozmawiajmy o twoim innym zajęciu, które kochasz, chodzi o grę w zespole. Posłuchałam jednego z waszych kawałków na myspace, ale nie bardzo wiem jaki to rodzaj muzyki…
Jestem członkiem założycielem i perkusistą w Miss Misery. Co gramy? Trudno powiedzieć, chociaż ja od początku chciałem wrócić do moich punkowo-metalowych korzeni, to akurat wyszło trochę coś innego. Niektórzy mówią, że gramy melodyczny metal czy też hard-rock.
Arel Lerch, który jest jednym z głównych krytyków rocka i metalu w Polsce oraz muzykiem i współorganizatorem Metalmanii, w maju br., napisał w Metal Hammer Polska, że przypominamy mu brzmieniem Glen Danzig i nawet trochę The Mission, czyli jednym słowem Gothic metal, czy też rock.
Jak powiedziałem wcześniej, w Miss Misery gram na garach, czyli na perkusji. Niestety po przyjeździe w Wielkiej Brytanii miałem trochę przerwy w graniu i to nadal daje się wyczuć. 4-5 lat nie uderzania w skóry pozostawia niemiłe efekty i trzeba praktycznie na nowo pracować nad koordynacją, szczególnie podwójnej stopy.
Gdzie występujecie?
Graliśmy w zasadzie wszędzie, w Underworld i w większości klubów w Londynie, na Camden Town w Bar Monsta, Soho i wielu innych miejscach. W tej chwili naszym marzeniem jest zagranie w Astorii na Tottenham Court w centrum Londynu, gdzie wiele sław i legend rocka grało i gra od lat, czy też na Stadium Festivals, czyli wielkie koncerty na stadionie.
Powiem ci też, że tu w Anglii największą liczbą ludzi dla których zagrałem, było mniej więcej 800-900 osób. W Polsce, w czasach Jarocina, występowałem nawet dla 9000 publiczności. Bardzo chciałbym ponownie zagrać dla takiej rzeszy osób.
Słyszałam, że jeden z waszych utworów został użyty w filmie, czy to prawda?
Tak, w brytyjskiej komedii obyczajowej “Faint Heart”, której premiera odbędzie się 26 września br. W związku z tym, zanim ukaże się soundtrack filmu produkowany przez firmę EMI, szukamy w tej chwili na tzw. “wariata” menagera.
Mam nadzieję, że nareszcie dziecinne marzenia się spełnią, a może po prostu będzie to uwieńczeniem wieloletniej i ciężkiej pracy.
Dowiedziałam się, że oprócz grania na perkusji zajmujesz się kulturystyką?
Tak, zacząłem ćwiczyć mając 16-17 lat. Wcześniej trenowałem sztuki walki i chciałem stać się silniejszy. Tak zaczęła się moja przygoda z ciężarami.
Jako bodybuilder miałem całkiem dobre wyniki. Niestety zaczęły się problemy zdrowotne i dopiero teraz próbuję powrócić do treningów. Prawda jest taka, że nie potrafię bez tego żelastwa żyć.
Ale w twojej rodzinie nie tylko ty zajmujesz się kulturystyką?
No właśnie, moja partnerka w 2003 roku w Nowym Jorku, została wice miss w Natural Bodybuilding World Championships, czyli była druga na świecie.
Mieszkasz tu już dość długo, czy chcesz zostać w Wielkiej Brytanii na zawsze, czy może myślisz o powrocie do Polski?
Hm... nie raz myślałem o powrocie do kraju i naprawdę tego bym chciał, bo przecież “nie ma jak w domu”, a i moja rodzina też za mną tęskni. Jednak zbyt wiele spraw na razie mnie tu trzyma.
Powiem ci szczerze, że pomimo posiadania również obywatelstwa brytyjskiego, nadal czuję się tutaj jak obcy i wbrew temu co mówią Anglicy, wcale nie uważam Londynu za najlepsze miasto świata.
Reasumując, po wielu latach przerwy w graniu, znowu do niego powróciłeś i mam nadzieję, że na sukces nie będziesz musiał długo czekać. Poza tym, zacząłeś znowu trenować. Powiedz mi, jakie są twoje najskrytsze marzenia na przyszłość? Hm... i znowu trudne pytanie… Myślę, że chciałbym być w stanie nie myśleć o jutrze w sensie np. płacenia rachunków, itp. Pragnę być wolnym od tej męczącej codzienności, chociaż to dzięki niej cały czas się kształtujemy, rozwijamy. To właśnie codzienność powoduje, że dążymy do spełnienia naszych marzeń i snów.
Chciałbym też być w stanie pomagać innym i wykorzystać to, co wiem od lat, czego się nauczyłem pracując tutaj z prawnikami. Chciałbym też jeździć po świecie i grać wielkie koncerty, otworzyć własne studio nagraniowe z pełnymi usługami, siłownię, itd. Chciałbym zabrać moich spracowanych rodziców w podróż dookoła świata.
Chciałbym już mieć dzieci i pewnie ktoś się zaśmieje, że to takie banalne, ale taka jest prawda.
Marzeń ci nie brakuje, a ja jedynie mogę życzyć, aby wszystkie się spełniły. Dziękuję ci bardzo za rozmowę.
Dziękuję.
Miss Misery
Grupa powstała w 2004 roku. Założona przez trzech muzyków z byłego zespołu Healer ,czyli Grzegorza Miunkiewicza, Nigela Molesa i Andrzeja Baczkara.
Andrzej, a raczej Andrei (pochodzi z Białorusi), przyjął imię artystyczne Lexx Speeded i tak się zaczęło. Skład zespołu zmieniał się kilkakrotnie. W chwili obecnej zespół tworzą Lexx Speeded, Grzegorz Mirunkiewicz oraz jedyna dziewczyna - Mad-Mad.
Więcej informacji o grupie można znaleźć na stronie: www.myspace.com/mirungee
(19) | 
|