Nasze poradniki
Moje trzy grosze
IMMIGRATION IN UK
Advertisement
Polacy sukcesu z londyńskiego City Print E-mail

Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej otworzyło nowe możliwości. Wyjazd do Wielkiej Brytanii dla wielu z nas okazał się “przepustką” do lepszego życia, okazją do rozwoju zawodowego. Chociaż początki przeważnie są trudne, coraz więcej młodych, ambitnych i świetnie wykształconych Polaków obejmuje strategiczne stanowiska w międzynarodowych korporacjach londyńskiego City.

Do niedawna Anglicy kojarzyli Polaków przede wszystkim jako solidnych pracowników fizycznych. Wizerunek ten powoli zmienia się. Coraz chętniej duże korporacje zatrudniają naszych rodaków na stanowiskach menedżerskich, wymagających specjalistycznej wiedzy, umiejętności samodzielnego podejmowania decyzji i zarządzania personelem.

Podążając za marzeniami
Paweł Czupryna przyjechał do Londynu przeszło 7 lat temu. Miał swój plan na życie, marzył o pracy w finansach: - Zawsze interesowałem się finansami i chciałem w tym środowisku pracować. Zdawałem sobie sprawę z tego, że większe możliwości rozwoju kariery zawodowej będę miał za granicą. Pod uwagę brałem Londyn i Nowy Jork, bo to dwa największe centra finansowe. Postawiłem na Londyn. Nie ukrywam, że na moją decyzję wpłynęła także odległość. Zanim dostał się do elitarnego City, ciężko pracował, żeby odłożyć na studia, “szlifował” także znajomość języka angielskiego. Podejmował się różnych prac wierząc, że nadejdzie taki moment, kiedy zrealizuje swoje marzenia – tak też się stało. 3-letnie studia z zakresu finansów ukończył w 2 lata. Otworzył swoją firmę, która inwestuje w nieruchomości w Polsce. Mając zaledwie 27 lat, pracuje na stanowisku Executive w dużym banku inwestycyjnym Barclays w City, sprzedaje walutę, obraca milionami dolarów. Wylicza ryzyko finansowe całego departamentu i pilnuje, żeby ryzyko to nie przekroczyło pewnej kwoty, a są to ogromne sumy. Praca Pawła nie jest łatwa: - moje stanowisko wiąże się z dużą odpowiedzialnością i stresem.
Pracuje po kilkanaście godzin dziennie, praktycznie nie ma czasu na odpoczynek, ale nie narzeka, bo to co robi, jest jego żywiołem. Paweł nie czuje żadnych kompleksów z tego tytułu, że jest Polakiem, wręcz przeciwnie. W firmie traktowany jest na równi z innymi.

Poza codzienną pracą, prowadzi sekcje polityczną organizacji Polish Professionals in London. Promuje nasz kraj, walczy o zmianę wizerunku Polski i rodaków w mediach brytyjskich, udziela informacji przedstawicielom polskiego rządu odnośnie życia Polonii w Wielkiej Brytanii. Ma aspiracje, by grupa polityczna, której jest liderem, stanowiła pomost zarówno pomiędzy Polakami, ktorzy mieszkają w Anglii i rządem brytyjskim, jak i wszystkimi, szanującymi się mediami. Chciałby, żeby polscy i brytyjscy dziennikarze zgłaszali się właśnie do PPL w celu uzyskania opinii na wszelkie tematy związane z Polakami.

Zapytany o to, czy warto angażować się w życie polityczne na terenie Wielkiej Brytanii, odpowiedział bez chwili wahania: - Widzę sens w tym, co robimy. Nasz głos może mieć istotne znaczenie dla budowania przyszłości Londynu i całej Anglii.
Sekcja polityczna PPL uczestniczyła w spotkaniu z Władysławem Bartoszewskim, w trakcie wizyty profesora w Londynie. PPL ma także kontakt z członkami polskiego rządu.

Od kursu języka angielskiego do City
Agnieszka Grabowska pracuje w banku inwestycyjnym Commerzbank, gdzie doradza maklerom giełdowym, jak działać zgodnie z prawem na rynku brytyjskim i zgodnie z prawem UE. W tym roku skończy 30 lat, jest energiczna, wesoła i ambitna, ma świadomość, że na swój sukces zapracowała sama. Droga, którą musiała odbyć zanim trafiła do City nie była łatwa.

Wyjechała z Polski w styczniu 2003 r. z zamiarem “zrobienia” rocznego kursu języka angielskiego. Zdawała sobie sprawę z tego, że na rynku polskim ciężko było o dobrą pracę bez znajomości języka obcego. Przyjechała do Londynu zanim Polska wstąpiła do UE: - Anglicy mało o nas wtedy wiedzieli, nie znali naszej pracowitości, nie doceniali naszego wykształcenia, kojarzyli nas z Europą Wschodnią. Po ukończeniu kursu postanowiła jednak zostać dłużej, w styczniu tego roku minęło 5 lat od jej przyjazdu: - Zrozumiałam, że szkoda by było wrócić do kraju bez zdobycia konkretnego doświadczenia zawodowego. Wszystko postawiła na jedną kartę, zdecydowała się na rozłąkę z rodziną i przyjaciółmi, porzuciła pracę, którą miała. Dzisiaj nie żałuje podjętej decyzji, chociaż musiała wystartować w Londynie z zupełnie innego pułapu, niż w Polsce. Doświadczenie zawodowe i wykształcenie zdobyte w kraju, nie miało tutaj najmniejszego znaczenia. Przez rok pracowała u rodzin angielskich jako au-pair, zajmowała się dziećmi. Później, już po przystąpieniu Polski do UE dostała pracę w banku Lloyds TSB. Początkowo zajmowała się sprawami administracyjnymi. Gdy sprawdziła się, została Asystentką działu Portfolio Management. W dziale Financial Institutions bardzo przydała się znajomość języka polskiego. Dział ten obsługiwał banki na całym świecie, również w Polsce. Asystowała dyrektorom w ich codziennej pracy, w podróżach do naszego kraju, była ich tłumaczem. W Lloyds TSB przepracowała 3,5 roku. Później zawalczyła o pracę w Commerzbank. Agnieszka lubi zmiany, w momencie, gdy czuje, że nie może nic więcej osiągnąć w firmie, w której pracuje, rozgląda się za nowym wyzwaniem.

Podobnie jak Paweł, Agnieszka także działa w Polish Professionals in London, jest Vice-Prezesem sekcji gospodarczej o nazwie Business Club: - Chcemy pomagać polskim przedsiębiorcom działającym w Anglii w ich rozwoju, jak i pomagać firmom angielskim znaleźć rynki zbytu w Polsce.

W pogoni za sukcesem zawodowym
Adam Pawłowicz nie musiał szukać szczęścia w Londynie, całkiem nieźle radził sobie w Polsce. Ukończył Ekonomię Przedsiębiorstw w 2003 r., a później 2 kierunki studiów podyplomowych: Integrację Europejską i Podstawy Bankowości w Gdańskiej Akademii Bankowej. Po zakończeniu nauki, rozpoczął praktykę w banku przy obsłudze klientów korporacyjnych, gdzie nabierał pierwszego doświadczenia w pracy w instytucjach finansowcyh. Po odbyciu 2 miesiecznej praktyki, dostał ofertę pracy w charakterze asystenta dyrektora biura reginonalnego tego banku. Do dziś Adam wspomina ten moment: - Praca ta była dla mnie wielkim wyzwaniem. W tamtym okresie bezrobocie w Polsce wynosiło około 20-tu procent. Ciężko było znaleźć dobrą pracę tuż po studiach. Mimo świetnego startu, po paru miesiącach pracy w banku, Adam postanowił, że wyjedzie. Zdał sobie sprawę z tego, że w momencie, gdy Polska wejdzie do UE przed jego pokoleniem otworzą się nowe możliwości. Nie chciał dołączyć do grona ludzi, którzy muszą wyliczać każdy grosz, a niestety w Polsce zarobki nie były najlepsze nawet na dobrym stanowisku. To, co zarabiał, pozwalało jedynie na opłacenie rachunków za mieszkanie w dużym mieście.

Do Londynu dotarł 6 maja 2004 roku, przyjechał autokarem, ponieważ wszystkie loty były wykupione. Miał ze sobą kilkaset funtów, dużą walizkę i pomysł na nowe życie w Wielkiej Brytanii. Dobrze znał język angielski, nie obawiał się przyszłości, chociaż zderzenie z rzeczywistością wyglądało zupełnie inaczej, niż tego się spodziewał. Wszystkie agencje pracy do których się zgłaszał, informowały, że nie mając doświadczenia pracy w Anglii, Adam nie ma szans na znalezienie pracy w swoim zawodzie i odmawiały współpracy. Po paru tygodniach pobytu w Londynie był bliski decyzji o powrocie, pieniądze, które przywiózł ze sobą, kończyły się. Znajomy brata załatwił pracę przy koszeniu trawników i stawianiu płotów. Nie poddał się, każdą wolną chwilę spędzał w kawiarenkach internetowych przeglądając ogłoszenia o pracę i wysyłając swoje CV. Nagle wydarzył się cud... dostał propozycję pracy przy wpisywaniu danych w jednym z największych banków w Wielkiej Brytanii. Oczywiście bez zastanawiania się przyjął tę ofertę, bo była to dla niego szansa na nowy start. Po paru miesiącach pracodawcy Adama docenili jego zaangażowanie i awansowali go na szefa zespołu. Później poszło już z górki, z zaledwie półrocznym stażem pracy w Anglii mógł ubiegać się o pracę zgodną z jego wykształceniem i doświadczeniem. Biura Headhunterskie nagle zaczęły odpowiadać na jego maile, zapraszać na rozmowy kwalifikacyjne: - Otrzymywałem tak dużo ofert pracy, że nawet nie byłem w stanie odpowiadać na wszystkie. 2 lata przepracował w funduszach inwestycyjnych.

Równocześnie wstąpił do Polish Professionals in London, gdzie poznał ciekawych, ambitnych, chętnych do współpracy i pomocy ludzi. Na jednym ze spotkań PPL, pomiędzy nim a innym członkiem tej organizacji, wywiązała się ciekawa rozmowa na temat trudności z jakimi borykają się Polacy w Wielkiej Brytanii w zakresie kredytów hipotecznych, zaciąganych na zakup nieruchomości w Polsce. Otrzymanie kredytu wiązało się z licznymi wyjazdami do kraju i dopełnieniem szeregu formalności papierkowych. Po paru tygodniach zrodził się konkretny pomysł na uproszczenie procesu występowania o kredyt na nieruchomość w Polsce. Największe zainteresowanie zaprezentowaną koncepcją wyraził mBank, który zaproponował Adamowi współrealizację tego projektu w Londynie. Obecnie Adam pracuje na stanowisku Dyrekora Centrum Finansowego mBanku w City na Cannon Street. Kieruje zespołem doradców do kredytów hipotecznych i jednocześnie pracuje nad uruchomieniem oddziału tego banku w Wielkiej Brytanii. Zdaje sobie sprawę z tego, że ma przed sobą duże wyzwanie, ale swoje obowiązki wykonuje z przyjemnością, często zabiera pracę także do domu na weekendy.

Czy oni kiedyś wrócą?
Chociaż to Anglia a nie Polska otworzyła przed nimi nowe możliwości, tu realizują się zawodowo, wiedzą, że kiedyś powrócą do kraju. T

ęsknią za rodziną, przyjaciółmi, ale stać ich na to, żeby odwiedzać najbliższych. Kiedyś częste podróże były problemem, dziś w dobie tanich linii lotniczych, świat się kurczy, zwłaszcza w obrębie Unii Europejskiej. Chcą wykorzystać swój pobyt w Londynie, mają świadomość tego, że każde doświadczenie zawodowe zdobyte w Wielkiej Brytanii zaprocentuje w przyszłości, gdy wrócą do Polski.

Adam: - Od samego początku wiedziałem, że nie zostanę na stałe w Anglii. Miałem swój plan, chciałem zarobić pieniądze i otworzyć swój własny biznes w Polsce. Początkowo dawałem sobie 2 lata, później 5, ciągle to się zmieniało. Ostatnio zauważyłem, że przestałem  powoływać się na konkretną datę. Sądzę, że nie muszę z tym się spieszyć. Adam przyjechał do Londynu ze swoją dziewczyną, z która ożenił się 2 lata temu, jak sam przyznaje, we dwoje jest łatwiej.

Agnieszka też nie ma sprecyzowanej daty powrotu, nie ma do kogo się spieszyć, rozstała się z chłopakiem, z którym była przez 8 lat. Niedługo rozpoczyna studia podyplomowe w Londynie, później może znowu coś nowego przyjdzie jej do głowy. Aga lubi stawiać poprzeczkę wysoko, wyznaczać sobie cele i realizować je. Z całą pewnością nie ma czasu na nudę.

Paweł na dzień dzisiejszy za bardzo związany jest z sekcją polityczną PPL-u, żeby myśleć o powrocie. W perspektywie ma także kolejne studia. Planuje powrót do Polski w przyszłości, ale sam nie wie, kiedy to nastąpi: - mam jeszcze tak dużo do zrobienia... 

Alicja Borkowska

 

Write Comment
  • Please keep the topic of messages relevant to the subject of the article.
  • Personal verbal attacks will be deleted.
  • Please don't use comments to plug your web site. Such material will be removed.
  • Just ensure to *Refresh* your browser for a new security code to be displayed prior to clicking on the 'Send' button.
  • Keep in mind that the above process only applies if you simply entered the wrong security code.
Name:
E-mail
Homepage
Title:
BBCode:Web AddressEmail AddressBold TextItalic TextUnderlined TextQuoteCodeOpen ListList ItemClose List
Comment:



Code:* Code
I wish to be contacted by email regarding additional comments


Add as favourites (21) | Quote this article on your site

Comments (1)
RSS comments
1. 20-09-2008 21:20
 
milo jest czytac o mlodych Polakach, ktorym sie w zyciu powiodlo. 
Swietny artykul, podnoszacy na duchu
Guest
 
gosia
   
Advertisement
ŻYĆ WE WŁOSZECH

Trzęsienie ziemi na północy Włoch

Trzynastka dla colf i badanti

Ważne adresy
Nasi partnerzy
O Nas