Nasze poradniki
Moje trzy grosze
IMMIGRATION IN UK
Advertisement
Po drugiej stronie obiektywu Print E-mail

Z Anią Krzymowską, która dopiero po przyjeździe do Wielkiej Brytanii spełniła swoje marzenia, rozmawia Anna Malczewska

copia_di_29.jpgMieszkasz w Anglii od 7 lat, w Portsmouth, co cię tu przywiodło?
Przyjechałam do Anglii w marcu 2001 roku w wieku 19 lat ze stoma funtami w kieszeni. Towarzyszył mi mój chłopak. Niestety, nie mogłam kontynuować studiów przede wszystkim ze względów finansowych. Postanowiłam wziąć los w swoje ręce i wyjechać gdzieś, zobaczyć nowe i nieznane miejsca. Na początku marzył mi się „amerykański sen”, ale dostanie się do Stanów było i jest nadal bardzo trudne oraz kosztowne. Uczyłam się w liceum niemieckiego oraz angielskiego. Maturę ustną z angielskiego zaliczyłam na piątkę, ale przyznaje, ze przez pierwszy rok pobytu w Anglii nikogo nie mogłam zrozumieć i vice versa.
Na początku osiedliłam się w spokojnej nadmorskiej miejscowości Bognor Regis, później w przepięknym Chichester. Obecnie mieszkam w uroczej wiosce niedaleko Portsmouth.
Pracowałam przy pakowaniu warzyw, jako kelnerka, pomoc w kuchni, wreszcie jako listonoszka. Ostatnie z tych zajęć pomogło mi w kontaktach z ludźmi, rozwijałam się językowo i trzymałam dobrą formę fizyczną. Nie było to jednak spełnienie moich marzeń. Pragnęłam czegoś więcej...

Na co dzień zajmujesz się profesjonalnym wykonywaniem zdjęć, kiedy odkryłaś, że interesuje cię fotografia?
Dyrektor naszego liceum pożyczył mi kiedyś swoją cyfrową lustrzankę (w tamtych czasach tylko wybrańcy mogli pozwolić sobie na taki gadżet). Pomyślałam świetnie, zrobię masę wspaniałych zdjęć! Koledzy i koleżanki posłużyli mi za króliki doświadczalne. Zdjęcia ku mojemu zdziwieniu wyszły zamazane i ciemne. Nie miałam zielonego pojęcia jak obsługiwać taki aparat, wydawało mi się to zbyt skomplikowane i szybko się poddałam. Odkąd pamiętam, lubiłam robić zdjęcia swoim nieskomplikowanym aparatem, zabierałam go wszędzie.
Będąc w Anglii zastanawiałam się jak uzyskać dany efekt, co zrobić żeby zdjęcie miało tą głębie, nie wydawało się takie „płaskie”. Wertowałam książki, szukałam w internecie. Wreszcie doszłam do wniosku, że bez lustrzanki nie uzyskam pożądanego efektu. Mój znajomy wyszperał swoją starą lustrzankę i zaczęłam ponownie próbować...
Od razu widać było różnice w jakości, pomimo że aparat był starszy ode mnie! Jedynym minusem było to, że aparat był na kliszę. Mogłam robić te same błędy, a dowiadywałam się o tym dopiero po odebraniu odbitek. Na moje szczęście cyfrowe lustrzanki były już w dość przystępnych cenach. Pracowałam po godzinach do momentu, aż wreszcie kupiłam wymarzonego Canona 350D.
Dopiero wtedy zaczęło się szaleństwo. Robiłam mnóstwo fotek. Próbowałam wszystkich możliwych ustawień. W dzień pracowałam jako listonoszka, a wieczorami uczęszczałam na zajęcia fotografii. Najwięcej dały mi jednak prywatne jedno lub dwudniowe kursy, niestety bardzo kosztowne. Mój obecny partner, Duncan bardzo mnie wspierał i wierzył we mnie. Od tego się tak naprawdę zaczęło.

Odwiedziłam twoją stronę aniaphoto.co.uk. Robisz naprawdę dobre zdjęcia dzieci, dorosłych, a nawet zwierząt i przyrody.copia_11.jpg Kogo lub co najbardziej lubisz fotografować?
Ulubiony temat moich zdjęć to dzieci. Ich spontaniczność i naturalne piękno jest jedyne w swoim rodzaju. Podczas sesji zdjęciowych bawimy się przy muzyce, biegamy po ogrodzie. Ostatnio z uroczą dwójką łobuziaków „gotowałam” obiad z kwiatków na ich plastikowej kuchence.
Na sesje zdjęciową przyjeżdżam do domu klienta, zabieram ze sobą wszystko co jest potrzebne w tradycyjnym studio - tło, oświetlenie, czasami różne zabawki i rekwizyty.
Lubię też robić zdjęcia na ślubach. Staram się w sposób reportażowy uchwycić chwilę. Poza tym widzę wszystko. Panikę w domu panny młodej kiedy szykuje się do wyjścia. W kościele lub USC goście muszą siedzieć w ławkach, jedynie ja przemieszczam się, widzę wszystkich z każdej pozycji. Podobnie jest na przyjęciu. To bardzo fascynujące zajęcie. Każdy ślub jest inny, spotykam wielu ludzi, poza tym kto nie lubi chodzić na śluby?
Najlepsze w tym zajęciu jest to, że nie wiesz kto do ciebie zadzwoni, jakich poznasz ludzi i jaki projekt dostaniesz. Rok temu wynajął mnie Sir David Frost (najwyższej klasy dziennikarz i producent w UK). Organizował on wielki bal na zamku w Arundel. 300 osób, wiele sław (niestety nie mogę ujawnić nazwisk), splendor i blask. Gwiazdy w zasięgu ręki. Na pewno nie spotkało by mnie coś takiego, gdybym pracowała nadal jako listonoszka.

Robisz także profesjonalne sesje parą małżeńskim. Czy twoimi klientami tu w Anglii są tylko Polacy, czy może znana już jesteś w angielskim otoczeniu?
Moi klienci to głównie Anglicy. Może z racji tego, że tu mieszkam? Większość rodaków pobiera się w kraju. Miałam kilka sesji z Polakami, były to zdjęcia dzieci, rodzinne sesje, czasami są to prezenty, które następnie wysyłane są do Polski.
Robiłam też zdjęcia na ślubie polskiej pary, bardzo podobał im się mój styl, nieco inny niż tradycyjne zdjęcia ślubne w Polsce, chociaż muszę przyznać, że w kraju coraz więcej fotografów próbuje kreatywniej podchodzić do tego rodzaju sesji.
Oprócz ślubnych sesji robię również zdjęcia z okazji chrztów, urodzin i innych uroczystości. A już niedługo będę robić sesje, które nazwałam Metamorfozy. Jest to luksusowa sesja, gdzie moja klientka odda się w ręce makijażysty i fryzjera, a następnie zespół dobierze dla niej ubrania. Będzie to sesja, w której podkreślone zostanie piękno.
Jakiś czas temu poszłam do fotografa z moją przyjaciółką, która chciała zrobić profesjonalną sesję swojej dwójce dzieci. To był koszmar i jeszcze do tej pory współczuję i podziwiam fotografa. Dzieci nie chciały, chociaż na chwilę, ustać w miejscu. Ale kiedy odebrałyśmy zdjęcia byłam w szoku. Jak on umiał, pomimo tego wielkiego zamieszania, zrobić takie dobre ujęcia? Ty chyba coś wiesz o tym...
Uwielbiam dzieci. Podczas sesji najważniejsze jest to, by dziecko czuło się swobodnie. Staram się nie wołać “uśmiech”, raczej uchwycić moment, choć przyznaję, że to bardzo trudne, szczególnie kiedy dzieci biegają albo są w kiepskim humorze.
Najmłodsi potrafią czasami spać, płakać, ale zawsze na chwilkę “wychodzi słońce” i mały uśmiech może uratować sesję. Jako nastolatka opiekowałam się przez trzy miesiące trzylatkiem. Wiem jak rozmawiać z dziećmi, mój partner ma ma czworo siostrzeńców i jedną siostrzenicę i kiedy spotykamy się np. podczas świąt wspólnie się bawimy.
Na pewno do pracy z dziećmi trzeba mieć cierpliwość i oko. Czasami sesja trwa dłużej niż zazwyczaj, ale dla dobrego zdjęcia jestem w stanie poświęcić swój czas.

copia_di_img_8409.jpgOprócz pracy z aparatem, w tym roku zapisałaś się do collegu. Czego konkretnie się uczysz? Poza tym chciałabym się dowiedzieć, czy trudno jest studiować cudzoziemcowi w Wielkiej Brytanii?
Od września br. studiuję w Chichester College. Mój kierunek to health and fitness - fitness instructor oraz personal trainer. Kurs potrwa rok. Chciałabym w przyszłości promować zdrowy tryb życia. Mam nadzieję wypełnić czas wolny od fotografii aktywnym zajęciem. Mam wspaniałą grupę i wykładowców. Chichester College jest zdecydowanie godny polecenia. Kurs nie należy do łatwych, ponieważ anatomię człowieka muszę mieć opanowaną do perfekcji, do tego zupełnie nowe pojęcia i specjalistyczne słownictwo. Staram się powtarzać materiał na bieżąco. Kurs do tanich nie należy i właśnie tym bardziej jestem zdeterminowana. Mój pierwszy egzamin już w grudniu, trzymajcie kciuki!

Jesteś młodą osobą, masz dopiero 26 lat, czy zamierzasz pozostać tutaj do końca życia, czy może wrócisz do Polski, a może wiatr poniesie cię jeszcze gdzie indziej?
Na dziś mogę powiedzieć – zostaję tutaj, czuję że to moje miejsce. Dwa lata temu kupiliśmy z moim partnerem dom, cały czas coś ulepszamy, remontujemy. Nauka polskiego nie idzie Duncanowi zbyt dobrze, zupełnie zgubiłby się w polskiej rzeczywistości. Moja mama, brat oraz wujek mieszkają w Anglii, jestem tutaj szczęśliwa i nie czuję się samotna. Ale nigdy nie mów nigdy, osiem lat temu o Anglii nie wiedziałam wiele i nigdy bym nie pomyślała, że to będzie mój dom.

Dziękuję ci bardzo za rozmowę i życzę spełnienia wszystkich marzeń związanych z fotografią i zdrowym trybem życia.
Dziękuję.

Jeżeli zainteresowała cię historia Ani, zajrzyj na jej stronę www.aniaphoto.co.uk

Write Comment
  • Please keep the topic of messages relevant to the subject of the article.
  • Personal verbal attacks will be deleted.
  • Please don't use comments to plug your web site. Such material will be removed.
  • Just ensure to *Refresh* your browser for a new security code to be displayed prior to clicking on the 'Send' button.
  • Keep in mind that the above process only applies if you simply entered the wrong security code.
Name:
E-mail
Homepage
Title:
BBCode:Web AddressEmail AddressBold TextItalic TextUnderlined TextQuoteCodeOpen ListList ItemClose List
Comment:



Code:* Code
I wish to be contacted by email regarding additional comments


Add as favourites (12) | Quote this article on your site

Be first to comment this article
RSS comments
   
Advertisement
ŻYĆ WE WŁOSZECH

Trzęsienie ziemi na północy Włoch

Trzynastka dla colf i badanti

Ważne adresy
Nasi partnerzy
O Nas