Nasze poradniki
Moje trzy grosze
IMMIGRATION IN UK
Advertisement
Do polskich potrzebujących wyciągnęli rękę Print E-mail

Od maja 2004 roku, organizacje zajmujące się problemem bezdomności w Londynie odnotowują rosnącą liczbę obywateli krajów akcesyjnych, którzy znaleźli się w poważnych tarapatach, często bez pieniędzy, dokumentów i środków do życia.

paty_ok.jpgHistorie przez życie pisane…
W centrum i na obrzeżach Londynu można spotkać koczujących bezdomnych rodaków, którzy przyjechali to w celu poszukiwania pracy, i przede wszystkim lepszej przyszłości.
Wielu z nich zaufało pseudo-pośrednikom, inni przyjechali w ciemno z niewielka ilością pieniędzy i brakiem znajomości języka.
Do takich właśnie osób bezradnych w zabieganym, obcym świecie wyciągnęła rękę organizacja Ur4Jobs, która stara się nakarmić, wesprzeć psychologicznie i zmotywować do działania.
Każdy z podopiecznych Ur4Jobs to osobna, często tragiczna historia emigranta.
- Niech mi pani zadzwoni. Ja nie mam telefonu, a pod tym numerem podobno jest praca, dla dwóch – prosi Zbyszek, z zielonogórskiego.
W Anglii jest od kilku lat, raz pracuje, raz nie. Córka w Polsce w wieku dorastania.
- Oj ciężko tutaj, ja tu ledwie przędę a tam u niej wiek buntu. Jak ja mam poradzić sobie z tym – żali się.
No cóż rodakowi trzeba pomóc. Wykręcam numer i słyszę angielski z rosyjskim akcentem, który informuje mnie, że praca dla mnie od zaraz jest, choć wcale o nią nie proszę, bo uprzedzam, że dzwonię w imieniu Zbyszka….  a dla dwóch mężczyzn bez języka …. No to może myjnia samochodowa….
- Coś powinno się znaleźć. Tylko wie pani 50 funtów od łebka, ja tylko pośredniczę – podkreśla mój rozmówca.
Nie pierwszy raz Zbyszek słyszy taka ofertę. I nauczył się, że takie opłaty za pośrednictwo to wielki szwindel.
Jak i gdzie szukać pracy na angielskim rynku starają się wpoić naszym rodakom wolontariusze z  Ur4jobs.
- Od lat jesteśmy na rynku i wiemy, kto jest oszustem, kto rekrutuje do niewolniczych prac za niewielkie wynagrodzenie, a kto uczciwie szuka pracowników. Staramy się uświadamiać to ludziom i uczyć ich tego – wyjaśnia Janie Kidston, Ur4Jobs the Upper Room Manager.
Karmią i wspierają greg_ok.jpg
Codziennie w The Upper Room, St Saviours Church Wendell Park przy ulicy Cobbold Road z darmowych posiłków korzysta od 100-150 osób, a także kilkadziesiąt dzieci. Codziennie przychodzi do nich od kilkunastu do kilkudziesięciu osób, które mają problemy ze znalezieniem pracy, załatwieniem podstawowych dokumentów, szukających schronienia, lekarza, itp.
85 procent podopiecznych Ur4Jobs to Polacy, ponad połowa z nich była bezdomna, w większości to mężczyźni, ale wśród nich zdarzają się także kobiety.
Pomagają w sieci
Strona internetowa ww.ur4jobs.co.uk ostrzega, bo została przygotowana nie tylko, dla tych rodaków, którzy już tu są, ale dla tych, których kusi angielskie życie i funty, które mogą okazać się wielkim rozczarowaniem.
Na tej stronie właśnie każdy, kto przygotowuje się do przyjazdu może znaleźć informacje, jak należy szukać mieszkania, nie dać się oszustom-pośrednikom, co wymagane jest, by móc rozpocząć tu pracę.
W The Upper Room organizowane są nie tylko posiłki, ale pomoc w założeniu konta, uzyskaniu ubezpieczenia, a także zajęcia taneczne, spotkania z psychologami (Polish Psychologists Club), spotkania z przedstawicielami krajowych związków zawodowych, a także z politykami, których wszyscy chcemy uczulić na to, iż nie wszyscy mają równe szanse.
Ważni goście
I tak na przykład na początku lipca podopiecznych Ur4Jobs odwiedził Grant Shapps, Minister ds. Mieszkaniowych Gabinetu Cieni, któremu na sercu leży sytuacja bezdomnych mieszkańców Londynu, w tym w większości imigrantów. Sam zasłynął z tego, że w Wigilię 2007 roku spał pod gołym niebem na stacji Viktoria (przypis red: najsłynniejszym polskim koczowisku).
Mówił, iż rząd zapowiedział wybudowanie 3 milionów nowych domów, do 2020 i ripostował:
- Nie ważne ile domów się buduje, ważne jest, aby były odpowiedzią na sytuację w kraju i potrzeby jego mieszkańców – i dodał – Ja chcę lepiej zrozumieć sytuację potrzebujących, a szczególnie imigrantów.
 
The Polish Observer też pomoże
Małą cegiełkę do szczytnej budowli Ur4Jobs dorzuca też The Polish Observer.
Podopieczni w the Upper Room mają, co miesiąc naszą gazetę, a wraz z nią poradniki o prawie brytyjskim, a także wskazówki jak żyć i pracować w UK.
 

Patrycja Strąk

Zdjęcie 1: Dzień Otwarty w Ur4Jobs z udziałem partnerów organizacji, m.in. MyOwnMedia.

Zdjęcie 2: Pierwszy od lewej: Gregory Prouse, specjalista ds. dystrybucji czasopism wydawanych przez MyOwnMedia, w tym The Polish Observer – miesięcznika dla Polaków w UK.

 

Write Comment
  • Please keep the topic of messages relevant to the subject of the article.
  • Personal verbal attacks will be deleted.
  • Please don't use comments to plug your web site. Such material will be removed.
  • Just ensure to *Refresh* your browser for a new security code to be displayed prior to clicking on the 'Send' button.
  • Keep in mind that the above process only applies if you simply entered the wrong security code.
Name:
E-mail
Homepage
Title:
BBCode:Web AddressEmail AddressBold TextItalic TextUnderlined TextQuoteCodeOpen ListList ItemClose List
Comment:



Code:* Code
I wish to be contacted by email regarding additional comments


Add as favourites (20) | Quote this article on your site

Be first to comment this article
RSS comments
   
Advertisement
ŻYĆ WE WŁOSZECH

Trzęsienie ziemi na północy Włoch

Trzynastka dla colf i badanti

Ważne adresy
Nasi partnerzy
O Nas