Paginazione commenti
Pagina 1
, 2
Page 1 of 2
Emigracja ma wiele wymiarów, konieczność pozostawienia w kraju ukochanej osoby wpływa negatywnie na związki. Wielu emigrantów decyduje się na szukanie swojej drugiej połowy oraz na założenie rodziny poza granicami kraju. Czy da to początek rewolucji obyczajowej w Polsce?
W związkach między-kulturowych „połową” z Polski są w większości kobiety.
Z jednego z forów internetowych; użytkownik Ziętek pisze: „Polki to nasz wkład w rozwój ludzkości. Występują jako żony i matki w każdym kraju, na każdym kontynencie, czysto jako jedyne Europejki”.
Teorii na ten temat jest wiele. Jedni twierdzą, że to nasza uroda, inni, że w kwestiach prowadzenia domu i rodziny jesteśmy dużo większymi tradycjonalistkami niż tak zwane wyzwolone Europejki, co wbrew pozorom bardzo podoba się mężczyzną.
>br>Złośliwi twierdzą, że jesteśmy po prostu zbyt uległe. Jakiekolwiek są tego przyczyny faktem jest, że związki Polek z obcokrajowcami stają się coraz bardziej powszechne. W przeciwieństwie do płci pięknej, polscy mężczyźni wybierają na żony przede wszystkim swoje rodaczki.
Co łączy, co dzieli?
Moi znajomi często pytają mnie jak radzę sobie z wyrażaniem uczuć w obcym języku, mówi Iza, która od kilku miesięcy jest w związku z Brytyjczykiem, hinduskiego pochodzenia. Nie mam takiego problemu, boję się natomiast, że w tej chwili nie byłabym w stanie wyrazić swoich uczuć w moim ojczystym języku, głównie ze względu na brak praktyki! Iza przez ostatnie 6 lat, odkąd wyjechała z Polski, była w związkach tylko i wyłącznie z obcokrajowcami.
Parą, nie tylko tym „mieszanym” często wydaje się, że jeżeli się kochają to pokonają wszelkie przeszkody, a o ile przetrwali, by żyjąc długo i szczęśliwie na bezludnej wyspie o tyle egzystowanie wśród innych ludzi potrafi być bolesne. Zawsze znajdzie się ktoś komu ten związek się nie spodoba. W przypadku związków wielokulturowych najczęściej będzie to ktoś bliski.
Niekoniecznie język...
Wbrew pozorom nie język, czy wychowanie są największą przeszkodą, często takową bywa niestety rodzina. Bo jak wytłumaczyć babci, że narzeczony, choć bardzo przystojny i dobrze sytuowany, to nie tylko, że innego koloru skóry to do tego jeszcze nie ochrzczony?!
Ania poznała swojego przyszłego męża podczas praktyk w Londynie. - Pamiętam jak na lekcji geografii w szkole średniej nauczycielka ostrzegała nas przed Arabami - mówi - wtedy jeszcze nikt nie mówił o terroryzmie, chodziło głównie o to jak kobiety traktowane są przez wyznawców islamu oraz jak łatwo my, Słowianki padamy łupem amantów z krainy tysiąca i jednej nocy - dodaje.
- Od roku jestem szczęśliwą żoną Irańczyka, niestety rodzina nie podziela mojej radości. Nasze zaręczyny wywołały negatywną reakcją rodzin z obu stron, zarówno mojego męża jak i mojej. Znacznie gorszą niż się tego spodziewaliśmy, dlatego nikt nie wie o tym, że wzięliśmy ślub. To trochę przykre, ale tak jest dla nas lepiej, a ślub był konieczny, bez niego mój ukochany, któremu kończyła się wiza musiałby wrócić do Iranu - stwierdza Ania.
Presja otoczenia
Czasami problemy pojawiają się w najmniej oczekiwanej i odpowiedniej chwili. Związek Gosi i Ebiego miał się dobrze aż do przyjścia na świat ich synka, Oskara. Chociaż ani Gosia ani jej partner nie uważali się za osoby wierzące, oboje byli wychowani w rodzinach, w których religia była bardzo ważna. Rodzina Ebiego nie wyobrażała sobie, aby maleństwo nie zostało wychowane w Islamie natomiast rodzina Gosi od samego początku głośno domagała się chrzcin. Presja nałożona na młodych rodziców przez ich bliskich doprowadziła do rozpadu związku. Oczywiście nie wszystkie związki są z góry skazane na porażkę a bariera językowa wbrew pozorom czasami może działać w sposób jak najbardziej pozytywny. Według 25 letniej Kasi, od pół roku w (jak podkreśla) szczęśliwym związku z Irlandczykiem, bariera językowa owszem istnieje, przychodzi głównie wtedy, kiedy pojawiają się duże emocje, zwłaszcza te negatywne. Dzięki temu mniej się kłócimy, mówi Kasia, za nim znajdę w słowniku potrzebne mi słowo to emocje już opadną i po kłopocie!
Coca-cola i MTV
Jak uważa psycholog Irena Nowak. Obecne 20-latki są dużo lepiej przygotowane do pokonywania barier kulturalnych niż ich rodzice czy dziadkowie. Nie mają kompleksu tzw. „zachodu” nie czują się gorsi, znają języki. Dla nich związek z osobą z innego kraju nie wiele różni się od związku z kimś z innego miasta. Potwierdza to 23 letnia Łucja od kilku miesięcy zaręczona z Australijczykiem. „Jeżeli chodzi o różnice kulturowe to nic specjalnego nie przychodzi mi do głowy, na pewno jakieś istnieją, ale jak do tej pory jeszcze nas one nie dotknęły. A pochodzimy z dwóch kompletnie różnych części świata: inny system szkolnictwa, inne bajki na dobranoc itd. jednak obydwoje należymy do pokolenia coca-coli i MTV, a to wiele ułatwia.”
Problemy Ali
Nieco innego zdania jest Ala, studentka z Polski. Podczas swojego pobytu w UK miała ona jak to określa mały romans z Włochem. „Wiem, że nigdy z obcokrajowcem związać bym się nie mogła, bo nie potrafiłabym być z kimś, kto nie rozumie mnie w stu procentach, z kimś, z kim nie mogłabym oglądać polskich filmów, rozmawiać o polskich książkach itp. Ale moja siostra wyszła za Peruwiańczyka i z kolei ona nie uważa, żeby różnice kulturowe miały wpływ na związek. W ich przypadku to raczej różnica wieku (10 lat) jest przyczyna konfliktów”. Każdy związek ma swoje wzloty i upadki i boryka się z różnego rodzaju problemami. Przykre jest to, jeżeli dochodzi do nich nieprzychylna opinia rodziny oparta głównie na stereotypowym myśleniu i strachu przed nieznanym.
Dużo można by było mówić jak to jest z tą naszą polską tolerancją dla innych narodowości lub też jej brakiem. Jedno jest pewne związków wielokulturowych w naszym społeczeństwie przybywa i najprawdopodobniej będzie ich coraz więcej. Czas już do nich przywyknąć.
Marta Piotrowska
(28) | 
|