Powiem teraz coś, o czym myśli prawie każdy „wierzący i praktykujący”, ale do czego wstydzi się otwarcie przyznać…
Najdłuższa godzina tygodnia
Autor: Piotr Millati
Powiem teraz coś, o czym myśli prawie każdy „wierzący i praktykujący”, ale do czego wstydzi się otwarcie przyznać – jak niemal wszyscy śmiertelnicy, śmiertelnie nudzę się podczas niedzielnych mszy świętych. Niecała godzina spędzona na kościelnej ławce jest równie dotkliwą, co doskonałą lekcją poglądową zjawiska, które Albert Einstein nazywał względnością upływu czasu. Na początku każdej mszy czas płynie szybciej niż normalnie, przeskakuje, urywa się, momentami nawet zupełnie zatraca swój bieg niczym potok, który znika nagle pod powierzchnią ziemi. Moja uwaga koncentruje się wówczas na szczegółach najbliższego otoczenia. Dyskretnie lustruję sąsiadów, poruszając samymi gałkami ocznymi… Czytaj dalej
Źródło: BLIZA – Gdyński Kwartalnik Artystyczny
Najdłuższa godzina tygodnia
- środa, 14 grudnia 2011 00:00
- Sekcja: Magazyn -
- Moje trzy grosze











