Thursday, Oct 23rd

08:40:48 AM GMT

„Meksyk” pod Arsenałem

Przeprowadzono ją 26 marca 1943 roku. Chociaż nosiła kryptonim „Meksyk II”, to bardziej znana jest jako „Akcja pod Arsenałem” i była jedną z najważniejszych operacji zbrojnych Szarych Szeregów. Jej celem było odbicie harcmistrza Janka Bytnara - „Rudego” oraz 25 innych więźniów politycznych, przewożonych z siedziby Gestapo przy Alei Szucha do warszawskiego więzienia na Pawiaku.

Napis na murach Warszawy wykonany przez harcerzy z organizacji „Wawer” / foto: WikipediaW nocy z 18 na 19 marca 1943 roku, w swoim mieszkaniu przy ul. Osieckiej, ujęty został komendant Hufca Praga - „Heniek” Henryk Ostrowski z żoną. Do dziś nie udało się ustalić, w jaki sposób Gestapo wpadło na jego trop. Postępowanie wyjaśniające, podjęte przez władze Szarych Szeregów, wykluczyło jedynie, że to celne uderzenie niemieckich służb, było wynikiem zdrady. W czasie gruntownej rewizji mieszkania Ostrowskich, gestapowcy znaleźli wiele materiałów szkoleniowych i wywiadowczych, wśród których były również opracowane przez „Heńka” szkice sytuacyjne do przygotowywanej właśnie akcji „Czarnocin”. Prawdopodobnie przy „Heńku”, odkryto również notes z prymitywnie zaszyfrowanym adresem Janka Bytnara „Rudego”, który następnie bez trudu gestapowcy odczytali. Dla Niemców stało się jasne, że weszli w posiadanie ważnej nici, mogącej zaprowadzić ich do oddziału zajmującego się dywersją kolejową. Musieli działać szybko i zdecydowanie. Za wszelką cenę, chcieli wyrwać z „Heńka” kolejne elementy zawiłej układanki. W katowni Gestapo przy Alei Szucha, rozpoczęto brutalne śledztwo, które po miesiącu przyniosło pierwszy efekt.

Tymczasem, w nocy z 22 na 23 marca, w kamienicy przy al. Niepodległości 159, ta sama ekipa warszawskiego Gestapo, aresztowała „Rudego” i jego ojca Stanisława. Bytnar był komendantem Hufca „Południe” warszawskich Grup Szturmowych  Szarych Szeregów. Aresztowanie „Rudego”, nie będące przecież pierwszym ciosem Gestapo w ową organizację, wywołało jednak niezwykłą reakcję. Przyjaciel Bytnara, a zarazem zwierzchnik, podporucznik AK „Zośka”, czyli Tadeusz Zawadzki, zastępca dowódcy warszawskich Grup Szturmowych i komendant Hufca „Centrum”, na wiadomość o aresztowaniu „Rudego”, która dotarła do niego już 23 marca rano, odpowiedział decyzją o odbiciu kolegi i zarządzeniem alarmu bojowego w Hufcach „Centrum” oraz „Południe”. Równocześnie z trwającymi przygotowaniami do akcji, „Zośka” w trybie nagłym, nawiązał kontakt ze swoimi przełożonymi - z komendantem Chorągwi Warszawskiej Szarych Szeregów harcmistrzem „Orszą” (Stanisławem Broniewskim), z którym udał się do Naczelnika Szarych Szeregów harcmistrza „Nowaka” (Floriana Marciniaka). Przedstawiona przez „Zośkę” koncepcja odbicia „Rudego”, chociaż bez precedensu, szaleńcza i oparta jedynie na przypuszczeniu, że aresztowany zostanie tego samego dnia przewieziony z siedziby Gestapo na Pawiak, została wstępnie zaakceptowana przez obu zwierzchników, którzy rozpoczęli starania o nawiązanie kontaktu ze sztabem Oddziałów Dyspozycyjnych Kedywu KG AK, któremu to Grupy Szturmowe podlegały. Naczelnik „Nowak” udostępnił „Zośce” swojego wywiadowcę - „Wesołego” (Zygmunta Kaczyńskiego), który jako akwizytor firmy „E. Wedel” miał możliwość dotarcia do gmachu Gestapo.

Podstawowym problemem, jaki stanął przed „Zośką” podczas szczegółowego planowania akcji, było zsynchronizowanie trzech elementów niezbędnych do przeprowadzenia udanej operacji: uzyskania wiadomości o „Rudym” z Pawiaka i siedziby Gestapo, zgody od władz Kedywu na wykonanie odbicia oraz samo zakończenie przygotowań do akcji.

Już w południe tego samego dnia, „Zośka” i „Orsza” spotkali się z zastępcą dowódcy Oddziałów Dyspozycyjnych Kedywu KG AK kapitanem  „Mietkiem” (Mieczysławem Kurkowskim). Niestety, wobec nieobecności w Warszawie dowódcy Oddziałów Dyspozycyjnych Kedywu majora Jana Kiwerskiego - „Lipińskiego”, „Mietek” oświadczył, że sam nie może wydać zgody na przeprowadzenie akcji. „Zośka” postanowił jednak nie przerywać przygotowań.

Akcję „Meksyk” zaplanowano na godzinę 17:30. Do tego czasu „Zośka” miał uzyskać od „Mietka” decyzję sztabu Kedywu KG AK. Więźniów na trasie Pawiak - Gestapo na Szucha - Pawiak przewożono krytą ciężarówką, „budą” marki Renault, o numerze rejestracyjnym „Pol - 72 076”. Dzięki informacjom „Kuby” Konrada Okolskiego, który również swego czasu był więźniem Pawiaka, ustalono codzienną drogę „budy”. „Zośka” z „Orszą” wyjechali na rekonesans. Całą drogę przebyli rikszą, poszukując miejsca najdogodniejszego do przeprowadzenia akcji. Uderzenie zaplanowano w godzinach popołudniowych, w czasie powrotu „budy” z Gestapo na Pawiak, u zbiegu ulic Bielańskiej, Długiej i Nalewek w pobliżu Arsenału oraz ruin części Pasażu Simonsa. Koncepcja „Zośki” zakładała zaatakowanie pojazdu na łuku jednego z zakrętów, kiedy to ciężarówka wyjeżdżając z Bielańskiej w Nalewki musiała, przecinając ulicę Długą, pokonać dwa zakręty w kształcie litery „S”. Na tym łuku, prędkość samochodu była najmniejsza, zatem „Zośka” postanowił ustawić pierwszy element dowodzonej przez siebie grupy - czteroosobową sekcję „Butelki” kierowaną przez Jana Rodowicza, pseudonim „Anoda”, właśnie w tym miejscu. Niepokój, czy uda się zatrzymać więźniarkę, decydująco wpłynął nie tylko na ostateczny wybór lokalizacji, lecz także na plan samego uderzenia. Na drodze policyjnej „budy”, zdecydowano się bowiem na umieszczenie aż czterech przeszkód.  I tak, gdyby mimo obrzucenia butelkami zapalającymi ciężarówka dalej posuwała się Nalewkami, następnym elementem ataku miała być trzyosobowa sekcja „STEN I” dowodzona przez „Maćka” - Sławomira Bittnera. Ekipa ta, miała z kolei za zadanie ostrzelać szoferkę samochodu z pistoletu maszynowego, prawie prostopadle do osi jego jazdy, pod kątem 90º - tak, aby pociski przeszywając szoferkę na wylot, nie grzęzły we wnętrzu więźniarki i nie raziły transportowanych więźniów.

Kolejną sekcją stojącą w głębi Nalewek była także trzyosobowa ekipa „STEN II” dowodzona przez „Słonia”- Jerzego Gawina. Uzbrojona w jeden pistolet maszynowy (cały oddział posiadał jedynie dwa Steny i broń krótką), ekipa ta otrzymała zadanie bezwzględniejsze: zatrzymać „budę” za wszelką cenę! „STEN II” miał bić ogniem ciągłym pod kątem 45º do osi jazdy, a więc na skos w szybę szoferki, ryzykując już straty, jakie musieliby ponieść więźniowie.

Ostatnią zaporą na drodze więźniarki miała być również trzyosobowa sekcja „GRANATY”, dowodzona przez Aleksego Dawidowskiego „Alka”. Jej zadaniem było rozbicie motoru samochodu czterema posiadanymi granatami. Dodatkową misją tej sekcji, miała być także osłona akcji z kierunku Nalewki - Getto. Cdn… (C.Z.)

Artykuł pochodzi ze strony The Polish Observer


Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com