Thursday, Nov 27th

01:42:29 PM GMT

Uwielbiany przez tłumy

Był jednym z ważniejszych dowódców alianckich kampanii podczas II wojny światowej, ale po jej zakończeniu, jedyne co zaoferowali mu alianci, to praca barmana w jednym ze szkockich hoteli...

Na szlaku bojowym generała Stanisława Maczka stoi w Europie Zachodniej ponad 300 pomników. Ten, który wzniesiono w Warszawie, powstał dzięki jego żołnierzom i mieszkańcom 44 miast na zwycięskim szlaku bojowym, od Edynburga do Wilhelmshaven. Władze niepodległej Rzeczypospolitej nie dały na ten pomnik nawet złotówki.

***
Urodził się w 1892 roku na Kresach. Ukończył Wydział Filozofii Filologii Polskiej na Uniwersytecie Lwowskim. Jako student odbył przeszkolenie w Związku Strzeleckim. Podczas I wojny światowej został wcielony do armii austriackiej, służąc w pułku tyrolskim na froncie włoskim. W swoim batalionie, był jedynym oficerem Polakiem. W 1918 roku, wstąpił do tworzącego się Wojska Polskiego, a następnie wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej. W okresie międzywojennym, dowodził batalionem piechoty w 26 pp we Lwowie, później odbył studia w Wyższej Szkole Wojennej, po których został zastępcą dowódcy 76 pp. Przez następne pięć lat dowodził 81. Pułkiem Strzelców Grodzieńskich.

Na rok przed wybuchem II wojny światowej był już pułkownikiem i dowódcą 10. Brygady Kawalerii Zmotoryzowanej, z którą związał się na całe życie. To była pierwsza jednostka tworzących się nowych sił pancernych Wojska Polskiego. Brygada Maczka szybko stała się chlubą całej armii polskiej. W 1939 roku, 10. jednostka wzięła udział w walkach z przeważającymi siłami wroga na południu Polski, stawiając czoło całemu XXIII Korpusowi Pancernemu nieprzyjaciela. Po ataku wojsk sowieckich na Polskę przekroczyła granicę węgierską, nie dając się pobić wojskom hitlerowskim. Wkrótce potem pułkownik Maczek zameldował się u generała Władysława Sikorskiego w Paryżu, który powierzył mu dowództwo 1. Polskiej Dywizji Piechoty, awansując do stopnia generała za zasługi w kampanii wrześniowej.

We Francji odtworzył swoją brygadę, która teraz nazywała się 10. Brigade Motorisée Polonaise. Bronił Francji przed Niemcami, choć Francuzi twierdzili, że poradzą sobie bez Polaków. Przypomnieli sobie o nich, kiedy padła Linia Maginota. Pod Montbard, w nocy z 16 na 17 czerwca, dywizja otoczona przez niemieckie jednostki pancerne, pozbawiona artylerii polowej, zaskoczyła Niemców zdobywając miasto. Po kapitulacji Francji ukrywał się wraz z wieloma żołnierzami w Marsylii. Z Europy, w przebraniu Araba, przedostał się do Maroka, a stamtąd do Wielkiej Brytanii, gdzie został dowódcą 10. Brygady Kawalerii Pancernej. Za zasługi bojowe we Francji gen. Władysław Sikorski, w owym czasie Wódz Naczelny, odznaczył go Krzyżem Virtuti Militari IV klasy. W 1942 roku brygada przekształciła się w 1. Dywizję Pancerną. Jednostka od samego początku wzięła udział w inwazji w Normandii. Trafiła tam już 1 sierpnia 1944 roku. Maczek i jego dywizja szybko stali się sławni dzięki działaniom pod Falaise, kiedy to odcięli Niemcom drogę ucieczki na wschód. Dywizja wzięła do niewoli 5113 jeńców, zniszczyła 55 czołgów, 44 działa polowe, 38 samochodów pancernych i 207 pojazdów mechanicznych. Wśród zniszczonych niemieckich dywizji była również  2. Panzer Division, ta z którą Maczek bił się w Polsce podczas kampanii wrześniowej. Za manewr pod Falaise pochwalił generała sam marszałek Montgomery. Dywizja Pancerna nadal prowadziła działania na kierunku belgijskim, zdobywając liczne miasta: Ypres, Passchendale, Roulers, Thielt.

Kolejnym ważnym etapem na szlaku bojowym była Breda w Holandii. To tutaj generał Maczek, który zawsze bardzo oszczędzał swoich żołnierzy, poniósł dotkliwe straty. Właśnie dlatego uważał Bredę za swoje szczytowe osiągnięcie strategiczne z jednej strony, a z drugiej za symbol wiecznego rozstania z wieloma towarzyszami broni. Później poprosił, by pochowano go na polskim cmentarzu w Bredzie. Wyzwalał miasta starając się ich nie niszczyć, za co zdobył sobie wdzięczność i uznanie setek tysięcy ludzi.

Ostatni etap kampanii to niemieckie Wilhelmshaven, gdzie poddały się generałowi dowództwa twierdzy i bazy Kriegsmarine, floty „Ostfrisland”, 10 dywizji piechoty oraz 8 pułków piechoty i artylerii. Liczebnie: 2 admirałów, 1 generał, 1900 oficerów i 32 tysięcy szeregowych. Zdobycz Polaków objęła: 3 krążowniki, 18 U-Bootów, 205 mniejszych okrętów wojennych i pomocniczych, 94 działa forteczne, 159 dział polowych, 560 ckm-ów, 370 lkm-ów, 40 tysięcy karabinów, 280 tysięcy pocisków artyleryjskich, 64 miliony sztuk amunicji do broni ręcznej, 23 tysięcy granatów ręcznych i liczne składy torped i min oraz zmagazynowane zapasy żywności na trzy miesiące dla 500 tysięcy żołnierzy.

1. Dywizja Pancerna straciła prawie 5000 żołnierzy (połowę stanu osobowego). Liczba zabitych i wziętych do niewoli Niemców była czterokrotnie wyższa (około 20 tysięcy). Podobnie jak generałowi Andersowi, tak i generałowi Maczkowi zarzucano, że nie oszczędzał życia swoich żołnierzy. Straty w dywizji gen. Maczka były jednak nie większe, niż w innych dywizjach alianckich. Choć bardzo chciał zobaczyć swoją ukochaną ojczyznę, to nigdy do niej nie wrócił. Miał świadomość, co grozi mu z rąk komunistów. Kiedy w odpowiedzi na jego decyzję pozbawiono go obywatelstwa polskiego, postanowił sobie, że nigdy do Polski nie wróci. Osiadł na stałe w Szkocji, w Edynburgu, pozbawiony jakichkolwiek świadczeń. Będąc już w podeszłym wieku musiał pracować na utrzymanie rodziny. Pracował jako barman w hotelu „Learmouth” w Edynburgu. Ale nie czuł się upokorzony. Znosił to z godnością, a nawet z humorem. Kiedy odwiedzali go jego żołnierze, na przywitanie strzelali obcasami.

Do końca życia chodził w skórzanej kurtce, którą nosił w czasie inwazji. W 80-lecie jego urodzin złożył mu wizytę holenderski książę Bernard, przywożąc ze sobą Brabancką Orkiestrę Symfoniczną. Wcześniej generał Maczek został odznaczony wysokim orderem DSO (Distinguished Service Order) i Orderem Łaźni przez Brytyjczyków oraz Komandorią Legii Honorowej przez Francuzów. Rzeczpospolita Polska była jak zwykle ostatnia: dopiero w 100. rocznicę urodzin minister Szeremietiew zawiózł generałowi Order Orła Białego. Po przeniesieniu jego grobu z Edynburga do Bredy, Holendrzy urządzili mu wspaniały pogrzeb. Wtedy w Polsce przypomniano sobie jeszcze raz o generale: przysłano Orkiestrę Reprezentacyjną Wojska Polskiego. Zmarł w Edynburgu w 1994 roku, żył 102 lata. (C.Z.)

www.thepolishobserver.co.uk


Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com