Sunday, Feb 05th

10:00:00 PM GMT

Magazyn

Jedyny świadek zbrodni katyńskiej

To postać wybitna, choć znana raczej historykom i pasjonatom. Większość Polaków nigdy nie słyszała o Stanisławie Swianiewiczu, jedynym świadku zbrodni katyńskiej, wybitnym naukowcu, pisarzu i prawniku, który zmarł na emigracji w Wielkiej Brytanii. Był autorem książki „W cieniu Katynia”.

Butyrki - więzienie przejściowe i śledcze w Moskwie, służące także do przetrzymywania więźniów politycznych / foto: Wikimedia CommonsUrodził się 7 listopada 1899 roku w Dyneburgu (Łotwa), w rodzinie szlacheckiej o bogatych tradycjach patriotycznych. Pradziadek Swianiewicza został stracony przez władze carskie za udział w powstaniu listopadowym. Jego dziadek i stryj, brali udział w powstaniu styczniowym. Rodzice Stanisława z racji swojego wykształcenia zajmowali wysoką pozycję społeczną - ojciec był inżynierem kolejnictwa i piastował stanowisko naczelnika odcinka kolejowego Dyneburg-Orzeł, matka była absolwentką szkoły dla szlachetnie urodzonych panien w Wilnie. Sam Swianiewicz, już jako dziecko władał trzema językami: polskim, rosyjskim i niemieckim. Warto podkreślić, że fakt, iż wychowywał się na pograniczu kultur sprawił, że był on bardzo życzliwie nastawiony do narodu i dziedzictwa rosyjskiego, co spowodowało, że w późniejszym etapie swojego życia, przez jakiś czas, miał dość naiwne podejście do władzy sowieckiej. Po ukończeniu szkoły średniej zapisał się na wydział prawa Uniwersytetu Moskiewskiego, studiował tam również nauki społeczne oraz ekonomię. Jednocześnie działał konspiracyjnie w polskim ruchu niepodległościowym. Kiedy w 1917 roku, bolszewicy rozpoczęli rewolucję październikową, Swianiewicz wyjechał z Moskwy. Dwa lata później za zasługi w konspiracji, mianowano go komendantem Polskiej Organizacji Wojskowej w Inflantach, skąd później przedostał się do Wilna, gdzie walczył w wojnie z bolszewikami. Ma na swoim koncie, także udział w słynnym buncie generała Lucjana Żeligowskiego i jeszcze słynniejszym „marszu na Wilno”.

Jeszcze podczas wojny, zapisał się na wydział prawa wileńskiego Uniwersytetu Stefana Batorego. Zaliczono mu studia moskiewskie, dzięki czemu, mógł zacząć naukę od II roku. Po ukończeniu edukacji w Wilnie, studiował jeszcze w Paryżu, Wrocławiu oraz w Kilonii. Na kilka miesięcy przed wybuchem II wojny światowej, prezydent Mościcki mianował go profesorem nadzwyczajnym. Związany cały międzywojenny czas z Uniwersytetem Stefana Batorego, zajmował się analizą gospodarki sowieckiej (radzieckiej). Był również członkiem Instytutu Naukowo-Badawczego Europy Wschodniej - niezależnej od państwa placówki, skoncentrowanej na problemach tej części Europy, a także Instytutu Europy Wschodniej we Wrocławiu, poprzez który organizował wymianę studentów z uniwersytetami niemieckimi.

Kiedy zetknął się ze wschodzącym faszyzmem niemieckim rozpoczął pionierskie studia porównawcze gospodarek dwóch totalitarnych krajów - ZSRR i III Rzeszy. Jego stosunek do nazizmu był zdecydowanie negatywny, ale obiektywnie doceniał szybki rozwój gospodarki niemieckiej, dzięki stosowanej tam polityce interwencjonizmu państwowego. Swianiewicz śledzący na bieżąco procesy gospodarcze i społeczne w Niemczech sprzeciwiał się oficjalnej polskiej propagandzie negatywnie „podkręcającej” relacje polsko-niemieckie, widział bowiem dysproporcję sił pomiędzy III Rzeszą, a Krajem nad Wisłą. Ta postawa sprawiła, że część przedstawicieli władz RP, posądzała go nawet o germanofilstwo.

Kiedy Hitler napadł na Polskę, Stanisław Swianiewicz trafił na pierwszą linię frontu. Brał udział między innymi w bitwie pod Krasnobrodem, która skończyła się klęską. Próbując przedrzeć się do granicy węgierskiej, został pojmany przez czerwonoarmistów.

Tu zaczyna się „katyński etap” biografii Stanisława Swianiewicza. Najpierw trafia do obozu przejściowego w Putywlu, a następnie do Kozielska. Szybko zdaje sobie sprawę, że jest to obóz śledczy NKWD, w którym każdy polski wojskowy jest osobno rozpracowywany. Pod koniec kwietnia 1940 roku, wraz z transportem innych jeńców trafia do stacji Gniezdowo, koło Katynia, jednak ku swojemu zdziwieniu, nie zostaje wyprowadzony wraz z innymi oficerami z pociągu. Przez szparę w ścianie wagonu obserwował, jak umieszczano innych w autobusach z oknami zasmarowanymi wapnem i wywożono dalej w nieznanym mu wówczas kierunku. Warto dodać, że Swianiewicz jeszcze długo po tym, jak już było wiadomo, co się stało z jego współtowarzyszami, nie mógł uwierzyć, że dokonano tak masowej, bestialskiej zbrodni. Spod Katynia trafił do więzienia w Smoleńsku, a następnie do cieszącego się ponurą sławą więzienia NKWD na moskiewskiej Łubiance i więzienia na Butyrkach. Podano go tam śledztwu, które trwało kilka miesięcy. Został skazany na osiem lat łagru w republice Komi, za „szpiegostwo przeciw ZSRR”.

***

Jest sierpień 1941 roku, zostaje podpisany układ Sikorski - Majski. Na jego mocy władze ZSRR zwalniają z łagrów większość Polaków, ale nie Swianiewcza. NKWD zdaje sobie sprawę bowiem, że jest on jedynym świadkiem zbrodni katyńskiej. Trafia z powrotem do łagru. Na skutek różnych, mniej i bardziej oficjalnych zabiegów polskich dyplomatów, Stanisław Swianiewicz opuszcza obóz i trafia do armii generała Andersa, któremu natychmiast składa obszerną relację z tego, czego był świadkiem, nie pomijając „epizodu katyńskiego”. Choć udało się Swianiewicza wyciągnąć z łagru, to pojawiły się trudności z opuszczeniem ZSRR. W końcu udało mu się wyjechać wraz z profesorem Stanisławem Kotem i częścią personelu ambasady RP w Kujbyszewie.

W 1948 roku, ukazuje się w Wielkiej Brytanii książka pod tytułem „Zbrodnia katyńska w świetle dokumentów”, która staje się najpełniejszym oskarżeniem wobec sowieckiego reżimu w sprawie zbrodni. Zredagowali ją: Zdzisław Stahl i Józef Mackiewicz, a wstępem opatrzył sam generał Władysław Anders…

***

Jak wyglądały dalsze losy jedynego świadka zbrodni katyńskiej? Pozostał na emigracji, zamieszkał w Londynie. Rozpoczął pracę naukową. Wykładał w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Indonezji. Najdłużej był związany z Saint Mary's University w Halifaksie. Po 18 latach połączył się ze swą żoną, której udało się opuścić Polskę po październikowej odwilży w 1956 roku. Rodzina przeżyła wojnę w Wilnie, zaś potem osiadła w Tczewie - szczęśliwie nie niepokojona przez władze pomimo tego, że postać Swianiewicza pojawiała się w wielu procesach politycznych. Ze względu na dobro bliskich, zeznania przed powołaną we wrześniu 1951 roku, specjalną komisją Kongresu USA do spraw zbadania zbrodni katyńskiej, składał występując w masce. W latach 70. w Londynie, przed wyjazdem do Danii na tzw. „przesłuchania sacharowskie” (nazwa pochodzi od nazwiska Andrieja Sacharowa, radzieckiego dysydenta - przyp. red.), dotyczące naruszania praw człowieka w krajach bloku wschodniego i tuż przed wydaniem książki o Katyniu, na pustej ulicy przeżył zamach na swoją osobę - otrzymał cios w tył głowy od nieznanego sprawcy. Ostatnie lata swojego życia, profesor spędził w Domu Kombatanta „Antokol” Polskę odwiedził tylko raz, latem 1990 roku, gdy przyjechał na ślub wnuka. Zmarł 22 maja 1997 roku w Londynie, a pochowany został w Halifax. (C.Z.)

www.thepolishobserver.co.uk

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com

Mignano Monte Lungo 2011 r. – polsko-włoskie braterstwo broni

Od kilku lat, z inicjatywy prof. Wojciecha Narębskiego, prezesa oddziału Krakowskiego Krajowego Związku byłych żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, oddawany jest hołd ponad 300 włoskim towarzyszom broni – żołnierzom 1. Raggruppamento Motorizzato (1. Zgrupowanie Zmotoryzowane) i Corpo Italiano di Liberazione (Włoski Korpus Wyzwolenia) – poległym pod polskim dowództwem w walkach nad Sangro i później w kampanii adriatyckiej. Hołd oddawany jest również dowódcy wymienionych jednostek gen. Umberto Utili, który podobnie jak gen. Władysław Anders wyraził ostatnią wolę spoczęcia na wiecznej warcie pośród swoich żołnierzy.

Warto tutaj przypomnieć, iż bitwa o Monte Lungo stoczona w pierwszej dekadzie grudnia 1943 roku rozpoczęła szlak wojenny odradzającego się Wojska Włoskiego. Następnie w lutym 1944 r. walcząc u boku 2. Korpusu Polskiego nad rzekami Volturno i Sangro, oddziały 1. Raggruppamento Motorizzato  przeprowadziły znamienne uderzenie na Monte Marrone w Mainarde, obserwowane przez przebywającego właśnie w tym rejonie Naczelnego Wodza gen. Kazimierza Sosnkowskiego. Przebieg dalszych działań wojennych oraz wyznaczenie gen. Andersowi dowodzenia w kampanii na froncie adriatyckim po zwycięskiej bitwie o Monte Cassino zespoił i uwydatnił współpracę pomiędzy oddziałami polskimi i włoskimi. Wówczas, utworzony na bazie 1. Zgrupowania Zmotoryzowanego, Włoski Korpus Wyzwolenia podlegał operacyjnie 2. Korpusowi Polskiemu na odcinku walk wzdłuż wybrzeża Morza Adriatyckiego, aż po Ankonę, i później przy przełamaniu linii Gotów.

Przedstawiony powyżej krótki zarys wspólnych działań operacyjnych pomiędzy oddziałami polskimi i włoskimi w kampanii wojennej na terenie Półwyspu Apenińskiego w latach 1943 – 1945 doczekał się już wielu opracowań, istotne jednak, abyśmy krzewili pamięć o tych wydarzeniach, które wzbogacają wielowiekowe tradycje braterstwa broni pomiędzy naszymi narodami. Temu też wielce służą nieustające zabiegi prof. Wojciecha Narębskiego, byłego żołnierza 22. Kompanii Zaopatrywania Artylerii.

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com

Więcej…

18 paroksyzm erupcyjny wulkanu Etna

Wczoraj, 15 listopada doszło do 18 w tym roku paroksyzmu erupcyjnego wulkanu Etna.

Ostatni udokumentowany przeze mnie paroksyzm Etny miał miejsce 19 września. Od tej daty, okoliczności nie sprzyjały mi ku temu. Powodem był mój pobyt w Polsce.

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com

Więcej…

Chodzić w ciąży i być mamą we Włoszech

1) Melduję, że wróciłam. Odmieniona, choć już nie w odmiennym stanie. Ponieważ chodziłam w ciąży i rodziłam w Italii, a teraz od 8 miesięcy staram się wychować mojego synka na porządnego Polaka w naszym włoskim domu, więc z doświadczenia wiem, że wcale nie jest łatwo być rodzicem, a zwłaszcza tu na emigracji.

2) Sposób na cyckoholika. Sztuczki żłobkowe na usypianie. Od Pana Doktora Zakręconego do Rudej. Dobry pediatra to skarb, ale nie łatwo go upolować.

3) Detektyw w akcji, czyli rzecz o tym jak wytropić dobrego pediatrę i nie dać go sobie sprzątnąć sprzed nosa. Mądry Polak po szkodzie, czyli 101 rzeczy, których nie warto kupować w ciąży.

4) Niedokończona czarna lista będzie dokończona w następnym odcinku. Trzy priorytetowe rzeczy dla maluszka, które warto ściągnąć z Polski. Pierwsza odsłona moich perypetii samochodowych.

5) Poduchowaty banan albo wąż dla mamy i dziecka. Krzesełka do jedzenia, które „rosną” razem z dzieckiem. Ustrojstwa „połykacze pieniędzy”, na które nie dajcie się nabrać. Polska mama za kierownicą na włoskich drogach.

6) Pieluszki tetrowe, flanelki i gruszki, czyli co jeszcze warto kupić w Polsce. Pies-żartowniś i mój zarysowany zderzak. Znaczki S i D wypisane czarnym flamastrem na rękach – ściąga przez którą omal nie oblałam egzaminu na prawo jady. Ile kosztuje zrobienie „prawka” w Italii – motoryzacyjne rady i perypetie Andrzeja z San Vito.

7) Karta pobytowa (attestato di soggiorno) dla maluszka. Przemeldowanie rodziny z jej nowym członkiem. Problemy z pazurkami – aiuto! Szczepić czy nie szczepić - oto jest pytanie.

8) Przeprowadzka. Zmiana żłobka, czyli inserimento all’asilo nido 2. Zamiana Rudej na Turecki Sweterek. Jak odpisać dziecko od podatku.

9) 19,6 kg – tyle przytyłam w ciąży. Kooooszmar! Jak schudnąć po ciąży nie rezygnując z karmienia piersią. Rozstępy – dobry sposób, aby ich zapobiec.

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com

Język polski w oczach Włochów (2)

Coraz częściej spotykamy samokształcenie, jako formę uczenia się języków obcych. Sprawdza się ona w praktyce wówczas, gdy uczący się posiada duże motywacje.

Drugim moim rozmówcą, osobą zafascynowaną językiem polskim i naszą kulturą był doktor, Fabio Conti, specjalista języków i kultur słowiańskich, który przed studiami doktoranckimi uzyskał na Uniwersytecie w Katanii dyplom magisterski z zakresu języka rosyjskiego i literatury rosyjskiej. W swojej rozmowie podkreślił, że dla niego „jest bardzo ważne, wręcz niezbędne, posługiwanie się przynajmniej dwoma językami słowiańskimi.” W tym celu, jako drugi wybrał sobie język polski. Ponadto kultura polska okazała się dla jego kariery naukowej najważniejszą kulturą słowiańską, po kulturze rosyjskiej.

Czytaj: Cz. 1  Język polski w oczach Włochów

Naukę języka polskiego rozpoczął od przysłuchiwania się rozmowom osób mówiących po polsku we Włoszech, następnie skorzystał z 3 prywatnych lekcji u nauczycielki Polki, a potem kontynuował sam. W związku z tym jest on przykładem samouka, jednym słowem – autodydakty. Podczas studiów doktoranckich przebywał w Polsce (we Wrocławiu), co było dla ówczesnego magistra esencjalne w kontynuowaniu nauki języka polskiego. Przebywając w Polsce miał jeszcze większą możliwość osłuchiwania się mowy polskiej. Jego zdaniem w nauce języka obcego osłuchiwanie się jest podstawowym i bardzo ważnym elementem metodycznym. Po osłuchiwaniu się wymienił rozpoznawanie liter na podstawie zidentyfikowanych głosek, a na koniec pozostawił skupienie się nad znaczeniem słów oraz ciągłym powtarzaniu wcześniej przyswojonego materiału.

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com

Więcej…