Friday, May 18th

09:00:00 PM GMT

Co mówi o nas nasze ubranie?

Dla niektórych strój stanowi sens życia, a inni nie zwracają na niego uwagi.

Zbyt duże przywiązywanie wagi do swojego wyglądu świadczy o braku pewności siebie. Ludzie pewni siebie nie czują potrzeby nieustannej weryfikacji, czy są ubrani odpowiednio do okazji, czy każda fałdka spódnicy układa się tak, jak powinna. Natomiast osoby, które wręcz ostentacyjnie nakładają na siebie byle co, mogą ujawniać w ten sposób lekceważący stosunek do środowiska, w którym się znalazły. To może też być wyraz buntu wobec obowiązujących form. Są ludzie, którzy niczym kameleony dostosowują się do otoczenia. Robią wszystko, by wyglądać jak inni i przemykać niepostrzeżenie. Ta chęć stopienia się z tłumem wynika z ich niepewności siebie oraz konformizmu.
Kiedy kobieta ma dosyć bycia sobą, zmienia coś w swoim wyglądzie zewnętrznym. Mężczyźni robią to w inny sposób – spotykają się z kolegami, oddają się swojemu hobby albo po prostu wypijają drinka. Wygląd kobiety jest postrzegany jako coś ważniejszego niż to, w jaki sposób prezentuje się mężczyzna. Stąd wiara, że jeśli będzie miała nową fryzurę lub kreację, uda jej się stworzyć nowy, ciekawy wizerunek.
Mamy poczucie, że zmieniając ubranie, zmieniamy rzeczywistość, że uwalniamy się od jakieś niewygodnej tożsamości. Dzięki grze projekcji, ubrania stają się odpowiedzialne za zły nastrój i dlatego pragniemy się go pozbyć. Kupując nowe, oczekujemy, że przywróci nam smak życia, zwłaszcza, jeśli dzięki niemu zwrócimy czyjąś uwagę i usłyszymy komplement. Ubranie staje się dla kobiety sposobem na osiągnięcie celu, a jest nim chęć podobania się i wzbudzenia pożądania.
Najczęściej kobieta popada w manię kupowania ubrań. Mężczyzna kupuje raczej sprzęt lub płyty kompaktowe. Maniaczka zakupów pragnie odnaleźć w lustrze wymarzoną siebie. Ale odbicie nigdy jej nie satysfakcjonuje. Zawsze jest albo zbyt grube, albo zbyt chude. Kolejne stroje mają to zmienić, lecz tak się nie dzieje, co wywołuje frustrację, która się pogłębia.
Tymczasem źródło niezadowolenia tkwi w dzieciństwie, bo wtedy tworzą się obrazy nas samych. Pierwszym lustrem są oczy matki, to w nich przegląda się dziecko. Osoba uzależniona od kupowania ubrań nieustannie dąży do tego, by powtórzyć tę chwilę kontaktu z matką, kiedy jeszcze nie była świadoma swojej odrębności. Tak naprawdę właśnie od tego jest uzależniona, nie od ubrań. Często też ma problemy z zaangażowaniem się w związek, bo swoje pragnienie miłości kieruje nie ku drugiemu człowiekowi, lecz ku sobie.
Na to, jak się ubieramy, nie wpływają dyktatorzy mody, ale … nasze matki! To rodzice pierwsi nas ubierają. Matki, a także coraz częściej ojcowie, przelewają na dzieci swoje pragnienia i fantazje. Dlatego można spotkać tyle maluchów wystrojonych jak małe księżniczki lub książęta. Dziewczynka wyglądająca jak laleczka sprawia matce radość, bo ona wystawia córkę na spojrzenia innych. Ubranie pozwala rodzicom zachować złudzenie posiadania dziecka idealnego, a dziecku pokazuje marzenia, które rodzice snują na jego temat.


Dorota Gontarz
Psycholog
Tel. 3270821256

dorota.psyche(at)gmail.com

 

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com