Powiedział Silvio Berlusconi w ostatni piątek. Prawdopodobnie jeszcze w tym roku mieszkańcy Włoch pójdą ponownie do urn.
W wyniku konfliktu premiera z przewodniczącym Izby Deputowanych Gianfranco Fini, Berlusconi utracił absolutną większość w izbie niższej parlamentu. „Myślę, że ze względu na dobro kraju, nie mamy alternatywy” - oświadczył w piątek wieczorem Berlusconi, po naradzie z czołowymi politykami swej partii. Szef włoskiego rządu, powołując się na wyniki najnowszych sondaży, wyraził przekonanie, że wraz ze swymi sojusznikami z Ligi Północnej, powinien uzyskać w wyborach ponad 50 procent głosów.
Głosowanie nad wotum zaufania dla rządu Berlusconiego jest przewidziane w przyszłym miesiącu.
Według obliczeń włoskich mediów, współzałożyciel Ludu Wolności, Fini, który atakuje Berlusconiego zarzucając mu "prywatę" w działaniach legislacyjnych, może liczyć na poparcie 34 deputowanych. Dodane do głosów opozycji wystarczyłyby, aby Berlusconi nie uzyskał wotum zaufania.
Jednak Fini i jego zwolennicy zapowiedzieli już, że „w sprawach zasadniczej wagi dla kraju” skłonni są poprzeć rząd.
Największe ugrupowanie opozycyjne, bardzo niejednolita centrolewicowa Partia Demokratyczna i chrześcijańscy demokraci domagają się powołania „tymczasowego rządu jedności”. Miałby on zmienić krytykowaną przez nich ordynację wyborczą, korzystną dla partii Berlusconiego. Dopiero wówczas byliby zainteresowani przeprowadzeniem przedterminowych wyborów.
Kadencja obecnego parlamentu włoskiego kończy się w 2013 roku.
„Odsuwanie wyborów byłoby stratą czasu”
- poniedziałek, 23 sierpnia 2010 11:49
- Sekcja: Wiadomości -
- Włochy










